MAŁE KROCZKI DO ZDROWIA

24 mar 2022 | Sklep Kolonialny, Smaki zdrowia | 0 komentarzy

Często słyszymy z różnych stron hasła:
„zdrowy styl życia”,
zdrowa dieta”,
„zdrowe nastawienie” itd.
Czasami chcielibyśmy wprowadzić więcej zdrowia do naszego życia, ale wydaje się to taaaaakie skomplikowane, czasochłonne, drogie, niesmaczne* (niepotrzebne skreślić).

Kolejne szkolenie, ebook czy książka, kolejne przepisy, zakazy i nakazy. Jedna dieta przeczy innej. Jeden znawca podważa przykazania innego. Warzywa i owoce organiczne kosztują jak złoto, szejki są czasochłonne i… ta zielenina psuje cały ich smak.

Aaaaaaa dajcie mi coś smacznego i prostego!

Znacie to?

„Niechaj pożywienie będzie Twoim lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem” mówił  Hipokrates. To co jemy ma znaczący wpływ na naszą kondycję, zdrowie, urodę i samopoczucie.

To co jemy STALE. To co mamy w nawyku jeść. To co wypełnia nasze pożywienie staje się nami. Powoli acz nieubłaganie.

Jeżeli jest w tym wiele dobra (witaminy, minerały, enzymy, związki bioaktywne… ) to oznacza, że dostajemy dobre paliwo. A nasz organizm bardzo lubi dobre paliwo. Każdy cenny element przechwytuje i wykorzystuje tam, gdzie jest najbardziej potrzebny: wzmacnia mózg, upiększa skórę, buduje mięśnie, wzmacnia układ odpornościowy… Im więcej ma na składzie cennych surowców, tym lepiej dokarmiony jest każdy organ naszego ciała. Tak jak dobra cegła buduje dom na wiele pokoleń – z tą różnicą, że nasze „cegły” się zużywają i potrzebujemy ciągle nowych i nowych.

Gdy zaś wrzucimy „na ruszt” byle wypełniacz, który zapcha brzuch (Każdemu chyba się zdarza, nie? Byle tylko nie stało się to nawykiem!) to organizm nie tylko dostaje rozpadającą się papkę, z której trudno cokolwiek mocnego zbudować, ale jeszcze boryka się z wieloma odpadkami, które trzeba uprzątnąć.

Gdy odpadków jest niewiele, to rach-ciach zamiecie, odkurzy, przefiltruje i gotowe. Gdy zaś z każdym pożywieniem jest coraz więcej do sprzątania, nasz system oczyszczania nie wyrabia się i zaczyna odkładać „worki ze śmieciami” po kątach. Wyobraźcie sobie miasto, w którym służby sprzątające tak robią… Po jakimś czasie nie byłoby to zbyt zdrowe miejsce.

No dobrze, ale JAK?

Najlepiej zacząć powoli i małymi kroczkami. Rzucanie się nagle na zmianę diety, bez przygotowania, bez znajomości nowych przepisów, bez wyrobienia sobie nawyków zakupowych i uzupełnienia szafek nowymi produktami (i wywalenie złych), jest z góry skazane na przegraną. Wpadniemy głodni do kuchni i… i co? Sięgamy po to, co na szybko da się chwycić. Żadne mądrości wtedy nie skutkują.

Wiem, bo byłam w tym miejscu. Borykałam się swego czasu z niedoczynnością tarczycy (słynne hashimoto) i „dostałam wyrok: do końca życia”. Zupełnie mi się to nie podobało, więc wiele lat szukałam i próbowałam różnych sposobów na zdrowie. Efekt – jestem zdrowa. Jak? Konkretnie to nie wiem. Ogólnie to właśnie tak:

dać organizmowi to, co mu służy, a nie dawać tego, co mu nie służy.

Przy czym należy to pojęcie rozszerzyć daleko poza dietę.

Służy nam czysta woda – nie służy napój czy nawet sok z kartonika.

Służy świeże powietrze – nie służy siedzenie w klimatyzowanym wnętrzu cały dzień albo na ruchliwej ulicy.

Służy dobry sen – nie służy zarywanie nocy.

Służy relaks – nie służy ciągły stres.

Służą dobre myśli (słuchaliście kiedyś własnych myśli?? polecam! ) – nie służą myśli wypełnione zmartwieniami, samokrytyką, wątpliwościami, strachem, złością, zawiścią itd.

O każdym z powyższych stwierdzeń są całe książki, szkolenia i wykłady. Samo oddychanie to sztuka, o której powstało już wiele nagrań i stron.

Czy wiecie, że w niektórych krajach lekarze przepisują na receptę np. spacery po lesie czy plaży, albo ćwiczenia gimnastyczne?

A na ból głowy często najlepszym rozwiązaniem jest odpowiednie nawodnienie organizmu.

Proste, małe kroczki. KAŻDA rzecz, którą uczynisz lepiej, skumuluje się dla dobra. Na tym się skup.

Jeśli chcesz czerpać z dobrodziejstwa witamin, mikroelementów, antyoksydantów to przede wszystkim uwzględnij w swojej diecie produkty pochodzenia naturalnego, warzywa, przyprawy, owoce, miód, ziołowe i zielone herbaty. Rośliny są najcenniejszym źródłem bioaktywnych związków, które chronią nasze komórki przed nowotworami, hamują proces starzenia i walczą ze stanami zapalnymi, które toczą się w organizmie.  

Tak – powiecie – tylko podobno teraz warzywa i owoce są pryskane i pędzone na wacie, a te organiczne zdecydowanie za drogie. I co mam robić?

Owszem. Ale nawet takie ubogie w mikroelementy warzywo ma ich nadal więcej niż pączek, czy kanapka z kiełbasą, prawda?

Niemniej to fakt, że koniec końców trzeba szukać jakichś produktów o większym zagęszczeniu DOBRA. Tu z pomocą przychodzą tzw. superfoods, czyli super żywność.

Superfoods to produkty pochodzenia naturalnego, obfitujące w witaminy, minerały, fitozwiązki o dobroczynnym wpływie na zdrowie człowieka. Superfoods to najlepsza forma suplementu, o licznych wartościach  odżywczych.  Wiele roślin i produktów pochodzenia roślinnego ma te cudowne właściwości jedzenia doskonałego. Np. przed snem warto wypić kubek naturalnego kakao. Prawdziwe, surowe kakao jest skarbnicą antyoksydantów, witamin, głównie z grupy B oraz witaminy E, minerałów, takich jak magnez, żelazo, chrom, wapń, siarka, potas. Surowe kakao (czyli takie, które w procesie produkcji nie zostało podgrzane do temperatury wyższej niż 42-45 st. C) wpływa korzystnie na nastrój, poprawia koncentrację i pamięć, wpływa protekcyjnie na układ krążenia, hamuje procesy starzenia. Czy kubek pysznego, gorącego kakao jako lek na długie i zdrowie życie nie brzmi dobrze? Warto pamiętać, aby nie dosładzać go cukrem. Nie każdy lubi gorzkie, więc mała łyżka naturalnego miodu w tym wypadku będzie najlepszym rozwiązaniem. Ja często też używam ksylitolu.

A co byście powiedzieli na coś, co jednocześnie odchudza, oczyszcza, nawadnia i dodaje energii oraz poszukiwanych przez nas mikroelementów?

Oto yerba mate.

Tak – ta herbata z liści ostrokrzewu paragwajskiego zawiera około 200 różnych dobroczynnych składników. Yerba mate to cudowny napój, zdrowy energetyk. Stawia na nogi, poprawia samopoczucie, wpływa zbawiennie na trawienie i redukcję tkanki tłuszczowej, wzmacnia układ odpornościowy, uzupełnia niedobory minerałów i witamin. Yerba mate to naturalne wsparcie organizmu, które uzupełni podjęte przez nas działania zdrowotne.

Jest nawet coś dla miłośników słodkości! (Chyba, że kogoś ZA BARDZO ciągnie do słodkiego, to wtedy niech poczyta o czymś takim jak candida i weźmie to na poważnie. Tak, to również przerabiałam z rodzinką.) Dla zwykłych miłośników słodkości miód, daktyle, rodzynki itp. dostarczą radości i kubkom smakowym i reszcie organizmu (no oprócz zębów…). Miód jest naturalnym antybiotykiem, jednocześnie wzmacnia układ odpornościowy, wspomaga pracę wątroby i układu pokarmowego. Należy pamiętać, że miód nie lubi wysokich temperatur, gdyż traci wszystkie właściwości, na których najbardziej nam zależy. Miód naturalny krystalizuje się (twardnieje), ale jeżeli wolimy płynny, to wystarczy go lekko podgrzać w ciepłej kąpieli wodnej. Byle nie za bardzo… To pewnie wielu już wie, ale poranna szklanka wody z miodem i cytryną to jest nie tylko mały, ale już naprawdę spory krok do zdrowia. Ja jeszcze dodaję pół łyżeczki pyłku kwiatowego, a w okresach “przeziębieniowych” porcję witaminy C w proszku.

Pieczenie własnego chleba staje się coraz bardziej popularne. Czemu? Po co ktoś miałby tracić czas na coś, co w sklepiku za rogiem tak pięknie pachnie i chrupie… No cóż, wystarczy zagłębić się nieco w to, czym w obecnych czasach jest przemysłowo uprawiana pszenica, co jeszcze (oprócz mąki) znajduje się w mące i chlebie, aby był taki piękny i cudowny i od razu nabiera się ochoty na to, by jednak to, co jest naszym najbardziej powszechnym pożywieniem było bardziej godne zaufania. Pieczenie chleba daje nam okazję do użycia tylko takich składników, jakie nam służą. Najważniejsza jest oczywiście mąka. Może być wypełniona wartościami odżywczymi, a może być też wypełniona nawozami, opryskami i nadmiarem glutenu dla poprawy lepkości. Życie to ciągłe wybory 🙂 Od każdego zależy, gdzie finalnie się znajdziemy.

A kto pamięta jeszcze nagonkę na masło?Nie jedz masła, jedz margarynę!” apelowała do nas co druga reklama. I co? Jajco – chciałby się powiedzieć. Masło (prawdziwe masło) jest jednym z najzdrowszych tłuszczy (a tłuszcze są nam bardzo potrzebne!), zaś margaryna (czyli utwardzone tłuszcze roślinne) niestety niczemu dobremu nie służy (przynajmniej w sensie zdrowia). Zaś sklarowane masło to esencja tego, co w maśle najcenniejsze. Przede wszystkim rozpuszczalne w tłuszczach witaminy A, D, E, K. Masło jest dobrym transporterem witamin i mikroelementów przez ścianki komórki do jej środka, oczyszcza układ pokarmowy i poprawia trawienie, poprawia pracę mózgu. Poza tym po prostu świetnie smakuje i podkreśla smak potraw. Zupa, owsianka, placuszki, sos… wszędzie pasuje.

To tylko kilka z propozycji małych kroczków. Regularne picie herbaty, kakao, czy też porządna łyżeczka miodu dziennie może z czasem zdziałać cuda. Nie będzie to oczywiście nagłe, wyczuwalne i dostrzegalne JUŻ.

Małe kroczki to nie katapulta 🙂 Ale wplecione w codzienność, nie dość, że ją uprzyjemniają, to jeszcze kumulują dobro, jak drobniaki w skarbonce.

Małe kroczki niech obejmą też głębszy, spokojny oddech od czasu do czasu, wyprostowaną sylwetkę ( o tym napisał cały długi naukowy rozdział Jordan B. Peterson w bestsellerowej książce 12 życiowych zasad. Wyprostuj się – to pierwsza z tych zasad!), więcej wody, pozytywnych myśli, snu, wesołych spotkań z bliskimi (tak! są całe prace naukowe wskazujące, że życie w społeczności, wspólne posiłki, śmiech, rozmowy, przytulanie mają więcej niż znaczny wpływ na jakość i długość życia), ruch, świeże powietrze (to można połączyć w spacer po lesie) i ani się obejrzycie jak zdrowie wejdzie Wam w krew. I tego się trzymajmy! 🙂

Agnieszka Rajczak-Kucińska

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Wolne KUBKI

W tym tygodniu polecamy:

yerba mate kurupi

DZIENNIK KOLONIALNY

OSTATNIE WPISY

Yerba dla początkujących – jaką yerba mate wybrać na początek?

eśli chcesz spróbować yerba mate, a nie miałeś nigdy wcześniej z nią kontaktu, ten artykuł jest dla Ciebie. Spróbujemy wskazać Ci, jaką yerba mate wybrać na start i w jakie gadżety się zaopatrzyć. Wbrew pozorom odpowiedź na pytanie, jaka yerba na początek jest istotna.

Ile i czy yerba ma kofeinę?

Kofeina jest częścią naszego życia. Codziennie pijemy ją z kawą, herbatą czy napojami energetycznymi. Jej głównym zadaniem jest pobudzenie naszego organizmu.

ILE YERBY SYPAĆ DO MATERO?

Yerba mate to napój o wyrazistym goryczkowym smaku. Początkującym smakoszom napar może nie przypaść do gustu, jeśli trafią na ostrzejszy gatunek yerby lub przyrządzą zbyt mocny napój. Dlatego od samego początku warto wiedzieć, że istnieje wiele rodzajów yerby, a aromat możesz regulować ilością suszu wsypanego do kubka. Istotne jest więc dawkowanie. W tym artykule spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: ile yerby sypać, aby smak był odpowiedni. Wyjaśnimy również, ile sypać yerby do kubka na starcie, a ile po pierwszych doświadczeniach z napojem.

Męski punkt widzenia

Zgodnie z obietnicą dzisiaj MĘSKI PUNKT WIDZENIA. Pierwsza piosenka będzie na wesoło, druga na poważnie:
Toby Keith – I Wanna Talk About Me
Blake Shelton – Don’t Make Me

RZUT NOŻEM

Mam u mnie na wsi w PL duży plaster drewna wycięty z grubej sosny. Ustawiłem go na drewnianym trójnogu i służy do rzucania nożami. W USA...

Shup up and drive – zamknij się i jedź (od niego)

Miłość potrafi być ślepa. Zdarza się, że – zazwyczaj dotyczy to kobiet – zaślepione miłością pozwalają, by wybranek traktował je źle. Nie zawsze oczywiście. Potrafi być szarmancki i ujmujący. Ale lubi też kontrolę. Właściwie kocha właśnie nie ją, ale kontrolę nad nią. I egzekwuje ją na różne nieprzyjemne sposoby, byle skutecznie.

Koszyk
Koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy
0