PODZIEMNE MIASTO

powieść w odcinkach

ODCINEK 17

21 gru 2021 | Seria z Mustangiem, Podziemne Miasto

POPRZEDNI ODCINEK:

ODCINEK 16: ROZDZIAŁ 3

***

Zuza Nir była chyba napędzana energią atomową. Biegła jednostajnym tempem, bez nawet jednej kropli potu na czole, a Karcz, choć zaprawiony w bieganiu, czuł coraz bardziej przytłaczające ciśnienie.

            – Nie musimy gadać – rzuciła nagle. Na chwilę zwolniła, znalazła się tuż za nim, a później znowu go wyprzedziła, tym razem z drugiej strony.

            Poranny jogging w tym stylu nabierał kompletnie innego znaczenia.

            – Nie chciałem być nieuprzejmy – sapnął. – Zwolnij, dziewczyno!

            Zuza tylko fuknęła i zatrzymała się, co zdezorientowało Roberta, tak że omal nie potknął się o własne nogi.

            – Zuza, tak? – wysapał, ocierając pot z czoła. – Wyjaśnij mi proszę, co jest grane…

            – Dlaczego?

            – Bo… bo… Bo tak! – mówił, z trudem łapiąc oddech. – Bo zostawiłaś mi wczoraj kartkę z napisem SMAKOWAŁO?, a dzisiaj… czekasz na mnie… a teraz…

            Zuza pokręciła głową i jej kucyk zakołysał się lekko.

            – Ale ty jesteś głupi, Karcz – jęknęła. – Jezu… Oddychaj. Oddychaj! Z tobą nie da się biegać. Poważnie.

            – A ty… A ty…

            – Tak?

            – Jesteś bezczelna – fuknął.

            – Czyli rozumiem, że nie chcesz garażu, tak? Pamiętaj, że następnym razem na twoim samochodzie może usiąść ktoś, kto waży sto kilo.

            – Hej!

            Nie zdążył dodać nic więcej, bo Zuza wystartowała jak rakieta i zniknęła w uliczce po prawej.

            – Hej!! – krzyknął w ślad za nią.

            – Zamknij się pan! Co się drzesz?! – usłyszał zachrypnięty głos starszej pani wiszącej w oknie kilka centymetrów nad jego głową. Przyglądała się całej sytuacji z papierosem w zębach, posępna jak gargulec. – Biegnij za żoną, a nie rycz jak kogut o poranku!

            – To nie moja żona – wyjaśnił, z trudem łapiąc oddech. – Jest za młoda.

            – Ja to jestem za stara, ale żeby ona za młoda? Wy, mężczyźni, wszyscy jesteście zboczeni!

            W tej samej sekundzie tuż za plecami Karcza pojawiła Zuza. Domyślił się, że zdążyła okrążyć budynek.

            – Zuza! – sapnął z ulgą.

            – No kaman! Ruchy! – zawołała tylko.

            Znowu zaczęli biec razem.

            – Ta kobieta chciała mnie zjeść… – wyjaśnił, kiedy byli już daleko.

            – Chciałbyś! – odparła i zaczęła się śmiać. – Wybacz, ale trochę się z tobą droczyłam.

            – Zauważyłem.

            – No to jak? Zaczynamy od początku?

***

            – Nazywam się Zuzanna Nir. Wczoraj dostałam telefon od Pani Krysi…

            Zatrzymali się na obrzeżach legnickiego parku. Karcz usiadł na ławce i czerwony z wysiłku, po prostu oddychał.

            – Super Woźnej Krysi? – zdziwił się. – Jak to możliwe, że ta kobieta ma taki dostęp do informacji?

            Zuza roześmiała się.

            – Tak, właśnie od niej. Chodziłam do tamtego gimnazjum… Zresztą pani Krysia mieszka niedaleko moich rodziców…

            Mruknął, dając jej do zrozumienia, że na razie wszystko rozumie.

            – W każdym razie wczoraj pani Krysia zadzwoniła z pytaniem o garaż dla ciebie, a ja akurat przechodziłam obok stacji benzynowej i zobaczyłam twoją brykę. Ciężko jej nie rozpoznać…

            – Tak?

            – I czekałam na ciebie z myślą, że to od razu załatwimy – mówiąc to, przestępowała z nogi na nogę. – Ale oczywiście się nie doczekałam, więc zostawiłam kartkę.

            – A skąd wiedziałaś, że jem obiad?

            – A może mam mózg? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. – Samotny facet, nowy w Legnicy, w prawie sportowym samochodzie i chodzący do pracy w skórzanej kurtce? No kaman! Nie możesz gotować. A nawet jeśli, to ile można jeść makaron?

            Karcz zamrugał. Rozejrzał się po parku, którego zieleń dopiero wyłaniała się z odcieni porannych szarości. Dookoła zaczęli pojawiać się pierwsi ludzie na spacerach z psami.

            – Umiem gotować – zaprotestował niepewnie.

            Zuza przechyliła głowę i po prostu na niego patrzyła, czekając aż poda jakiś przykład.

            Cisza, która zapanowała, była nieznośna.

            – Umiem gotować makaron, ryż, kaszę… – zaczął wymieniać, a Zuza uderzyła się otwartą dłonią w czoło.

            – To właśnie miałam na myśli. A tak w ogóle to powinieneś docenić fakt, że zwlokłam się specjalnie dla ciebie z łóżka… Nienawidzę wstawać rano i szczerze mówiąc, nie znoszę biegać! – skrzywiła się. – Jedyny plus jest taki, że później mam energię na cały dzień…

            – O czym ty mówisz?

            – O tym, że wstając rano jestem cała zesztywniała i czuję się jak trup.

            – Masz kondycję jak cyborg. Prawie w ogóle się nie spociłaś – zauważył.

            Zuza przewróciła oczami.

            – Spociłam się jak wieprzek. Zawsze się pocę. Tylko że ja, w przeciwieństwie do ciebie, cieszę się chwilą, a nie jęczę i stękam. Równie dobrze mógłbyś rozgłaszać dookoła: „Patrzcie, umiem biegać! Ja biegam!”

            – Ja biegam! – sparodiował ją i uniósł ręce w górę na znak sukcesu. – Właśnie tak?

            – Mniej więcej – uśmiechnęła się. Jego dystans do samego siebie najwyraźniej przypadł jej do gustu.– Dobra. W sprawie tego garażu skontaktuję cię z moim tatą. Dogadacie się. Na pewno odstąpi ci go za grosze.

            Zapadła cisza.

            – I tyle? – zdziwił się. – Nie podasz mi ceny? Lokalizacji?

            – A po co? To nie jest mój garaż. Weź się zastanów.

            Karcz pokręcił z niedowierzaniem głową.

            – Nie mogłaś po prostu wziąć mojego numeru telefonu od pani Super Woźnej Krysi, tej, która wszystkim wszystko przekazuje? – zaczął lekko poirytowany. – Nie musiałabyś rano wstawać i tak dalej. Mogłaś od razu podać mój numer swojemu tacie i sprawa byłaby załatwiona. Tak czy nie?

            – Ale ty jesteś głupi, Karcz – prychnęła. – Oczywiście, że bym mogła. Ale chcę zobaczyć, co jest w mleczarni. Jak mogłabym to zrobić przez telefon?

            Robert podniósł się z ławki.

            – Jakiej mleczarni? – zdziwił się.

            – Tej zrujnowanej, o którą wypytywałeś panią Krysię. Na Kartuskiej.

            – Że co? – rozdziawił usta ze zdziwienia. Jej bezpośredniość sprawiła, że dosłownie zrobiło mu się słabo.

            – Pani Krysia mi powiedziała. I nie rób takiej miny. Jestem ciekawa, co takiego w tej ruinie zwróciło twoją uwagę. Umarłabym z ciekawości, gdybym nie poszła tam z tobą.

            – Nie rozumiem – wydukał. – Skąd ty w ogóle możesz wiedzieć, że ja…

            – Nie udawaj, Karcz! – pogroziła mu palcem. – Nie umiesz udawać.

            I rzeczywiście. Nie umiał.

***

NASTĘPNY ODCINEK:

ODCINEK 18: ROZDZIAŁ 3

PODZIEMNE MIASTO

powieść w odcinkach

ODCINEK 16. ROZDZIAŁ 3

Zanim odwiózł ją do domu, opowiedziała mu kilka ciekawych rzeczy na swój temat. Fakt, że zaczęła mówić o sobie, przyjął niejako z ulgą. Dowiedział się, że przez pięć lat miała narzeczonego, który ostatecznie ją zostawił i wyjechał do Nowego Jorku.

ODCINEK 14. ROZDZIAŁ 2

            Kiedy skończył wszystkie zajęcia, wybrał się na obiad do restauracji serwującej jedzenie na wagę. Niestety, nie miał możliwości gotowania w mieszkaniu, więc w przerwach od żywienia się konserwami jadał posiłki w mieście, co znacznie uszczuplało jego budżet.

ODCINEK 13. ROZDZIAŁ 2

– Pani Krysiu…
Woźna odwróciła się do niego.
– Tak? – zapytała wyraźnie zdziwiona.
– Czy zna pani kogoś, kto ma garaż do wynajęcia? Blisko centrum i za niewielkie pieniądze?
Zamrugała kilka razy, a później zająknęła się.

ODCINEK 12. ROZDZIAŁ 2

POPRZEDNI ODCINEK: ODCINEK 11: ROZDZIAŁ 2 *** Rudy Rajmund nie kłamał. Chyba naprawdę postawił sobie za punkt honoru dowiedzieć się czegoś...

ODCINEK 10. ROZDZIAŁ 2

Karcz nie znosił sportu, a w szczególności gier zespołowych. Czas, który ludzie zazwyczaj poświęcają na oglądanie piłki nożnej czy siatkówki w telewizji, albo – o zgrozo! – choćby myślenie o sporcie, on przeznaczał na dokształcanie się. Co ciekawe, nie było to spowodowane wybujałymi ambicjami.

ODCINEK 11. ROZDZIAŁ 2

Jakoś po dwóch tygodniach mieszkania w Legnicy, podczas porannego biegu Karcz poczuł dziwne mrowienie w okolicach karku i bynajmniej nie było to spowodowane wyczerpaniem. To był jego instynkt, który dał o sobie znać w chwili, w której dotarł do północnej części miasta. Ominął dworzec kolejowy w remoncie i kilkaset metrów dalej natrafił na stary, opuszczony budynek.

ODCINEK 9. ROZDZIAŁ 2

Justyna była wyraźnie rozbawiona jego opowieścią, choć próbowała stwarzać pozory. Cały czas powtarzała, że „będzie dobrze”, że „na pewno nie jest tak źle” albo bardziej wprost, żeby „nie dramatyzował”. Mówiła tak przynajmniej do czasu, kiedy nie przekazał jej prośby dyrektora gimnazjum..

Twój tytuł idzie tutaj

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Twój tytuł idzie tutaj

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Koszyk
Koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy
0