ODCINEK 8. ROZDZIAŁ 2 w którym nagle coś się zmienia

Przemek Corso Podziemne Miasto

POPRZEDNI ODCINEK:

ODCINEK 7: ROZDZIAŁ 1

***

Samochód należący do Roberta Karcza, czerwono-czarny ford mustang model Mach 1 z 1971 roku, dzięki miłości świętej pamięci Karcza seniora sprawiał wrażenie, jakby wyjechał z taśmy produkcyjnej raptem kilka lat temu. Robert pamiętał, jak piętnaście lat wcześniej, jako nastolatek, pomagał ojcu wymieniać fotele w samochodzie; od tamtej pory wszystkie miały obicia z białej skóry.

Nie dało się ukryć, że ojciec zaraził syna może nie tyle pasją do motoryzacji, ale na pewno miłością do tego konkretnego egzemplarza. Uczuciem, które było silniejsze niż cokolwiek innego.

Dlatego nie mógł go sprzedać. Po pierwsze, ojciec by sobie tego nie życzył, a po drugie, on sam był zbyt lojalny i zbyt przywiązany. Zupełnie jakby temat dotyczył żywej osoby, członka rodziny, a nie pożerającej paliwo bestii.

Mach 1 zdecydowanie wyróżniał się na ulicy, ale wbrew pozorom nie przyciągał tak bardzo uwagi, jak mogli sądzić niektórzy. Na przykład profesor Teresa Cicha. Miał opływowe kształty, dwa szerokie wloty powietrza na masce i dwa okrągłe przednie światła, które z odpowiedniej perspektywy wyglądały jak oczy drapieżnika.

Ale kiedy chwilę po tym, jak wymienił z Cichą kilka nieprzyjemnych zdań, dotarł w końcu na parking dla nauczycieli, zobaczył, że przy jego samochodzie stoi tylko jeden uczeń, a nie, jak sugerowała, cała grupka…

Na początku nie skojarzył jego rudej grzywki, ale to zdecydowanie był on. Wścibski chłopak, którego poznał dziś na pierwszych zajęciach. Ten sam, który dopytywał na forum, dlaczego archeolog zostaje nauczycielem w gimnazjum. Stał tam, lekko przygarbiony, i po prostu gapił się na samochód.

– Dzień dobry – powiedział Robert i wyciągnął z kieszeni spodni kluczyki. Po całym dniu nie miał ochoty nawet na najkrótszą rozmowę, ale czuł, że musi powiedzieć cokolwiek.
– Ma osiem cylindrów – stwierdził dzieciak, a później dodał zaczepnie: – Nauczyciele nie jeżdżą takimi samochodami, tak samo jak nie są archeologami.

Robert chciał to zignorować, wsiąść do auta i odjechać, ale zamiast tego oparł się o dach i ciężko westchnął.
– Naprawdę czekałeś tu tyle czasu, żeby mi to powiedzieć? – zapytał i przyjrzał mu się uważnie. Chłopak miał pucołowatą twarz i nadruk z zabawnym psem na koszulce. Pies był jedynym kolorowym elementem w jego czarnym ubiorze.

– Czekałem tylko czterdzieści minut – odrzekł, patrząc mu prosto w oczy.
– Stałeś tu tak długo? – zdziwił się.
– Nauczyciele nie jeżdżą takimi samochodami, bo one palą bardzo dużo benzyny.
– Coś jeszcze?
– Benzyna jest droga.
– Jesteś spokrewniony z panią Cichą? – rzucił nagle, dalej opierając się o samochód. Nie zdziwiłby się specjalnie, gdyby odpowiedź była twierdząca.
Próbował się uśmiechnąć, ale mu nie wyszło.
– Nie, nie jestem. Nie lubię jej.

Robert rozejrzał się.
– Nie masz zbyt wielu kolegów, prawda?
– Ludzie z pana wykształceniem nie pracują jako nauczyciele w gimnazjum…
– Miło mi się z tobą rozmawia…
– Mam na imię Rajmund. Wiem, że pan nie pamięta.
– Nie. Rzeczywiście nie pamiętałem. Naprawdę masz na imię Rajmund? – spytał, obiecując sobie, że sprawdzi to podczas kolejnych zajęć.

Odpowiedziało mu milczenie. Dzieciak cały czas stał nieruchomo, a Karcz mógłby przysiąc, że nawet nie mrugał powiekami. Był naprawdę dziwny.
– Słuchaj, Rajmund – zwrócił się do niego po chwili. – Miło mi, że tyle wiesz o archeologii, samochodach, ośmiocylindrowych silnikach i cenach benzyny, ale muszę już jechać. Więc gdybyś mógł się odsunąć, bo nie chcę cię przejechać…
– Dowiem się, dlaczego pan tu jest – powiedział chłopiec i odsunął się posłusznie.
Robert wsiadł do samochodu, zamknął drzwi i pomachał mu przez okno.
– Rudy Rajmund – mruknął pod nosem z niedowierzaniem i zapiął pas bezpieczeństwa. – Co to za miasto!
Kilka minut później był już naprawdę daleko.

***

NASTĘPNY ODCINEK:

ODCINEK 9: ROZDZIAŁ 2

Dołącz do rozmowy

Dołącz do rozmowy

Autor

Sylwia

TO MOŻE PAŃSTWA ZAINTERESOWAĆ

2024-05-13
Jak przygotować zakwas?
Zakwas na chleb zrobić można na wiele sposobów – każdy dobry, byle prowadził do celu. Moja ciotka zostawiała trochę starego ciasta po poprzednim pieczeniu chleba. Zostawiała w małej kamionce, a gdy ta się kiedyś potłukła, wzięła zwyczajny słoik i owinęła go szmatą (w środku ma być ciemno).
JAK DZIAŁA KOMUNIZM, SOCJALIZM I INNE WCIELENIA MARKSIZMU
2024-05-01
JAK DZIAŁA KOMUNIZM, SOCJALIZM I INNE WCIELENIA MARKSIZMU
Szanghaj przed 1949 rokiem ustępował tylko Nowemu Jorkowi, jeśli chodzi o liczbę zamieszkujących
2024-04-25
Studio Dziki Zachód – zmiana godziny
!UWAGA! TERAZ ZAWSZE W PONIEDZIAŁEK O 17:00
TOP
Dodano do ulubionych! Lista ulubionych