PODZIEMNE MIASTO

powieść w odcinkach

ODCINEK 4: ROZDZIAŁ 1 w którym każdy mówi „przepraszam”

06 lipiec 2021 | Seria z Mustangiem, Podziemne Miasto

POPRZEDNI ODCINEK:
ODCINEK 3: PROLOG 01


– Przepraszam, kochani – głos profesor Teresy Cichej można by opisać na wiele sposobów, ale na pewno nie był cichy. – Przestańcie gadać! NA-TYCH-MIAST!

W klasie momentalnie zrobiło się spokojniej. Równie dobrze ktoś mógłby uderzyć ręką w biurko – efekt byłby ten sam. Tylko że w przypadku pani Teresy ta metoda nie była potrzebna. Wystarczyła ta groźba w jej spojrzeniu i niczym niewzruszona postawa kobiety, która po prostu wie, co robi.

– Chciałabym, żebyście poznali nowego nauczyciela od historii – zaczęła spokojnie, kiedy już upewniła się, że prawie trzydziestoosobowa grupa piętnastolatków poświęca jej wystarczająco dużo uwagi. – Niech pan powie coś o sobie.

Robert Karcz, który dopiero niedawno przyjechał do miasta i nawet nie zdążył porządnie rozpakować wszystkich rzeczy, spojrzał na profesor Cichą, jakby czekał na dodatkowy sygnał. Kobieta jednak stała tam po prostu jak posąg i przewiercała go spojrzeniem.

– Słucham? – zapytał w końcu, a część uczniów, przyglądających się wszystkiemu z narastającym zainteresowaniem, zaczęła cicho chichotać.
– Proszę coś o sobie opowiedzieć – powtórzyła.
– Prze… przepraszam – wydukał, a następnie zwrócił się do tłumu żądnych krwi nastolatków. – Nazywam się Robert Karcz…
„i pracuję w zawodzie nauczyciela od kilku minut”, dodał w myślach.
– …i mam nadzieję, że nadchodzące dwa semestry, które spędzimy razem… będą…

Chwila wyczekiwania.
– …bardzo… ciekawe. I że wielu rzeczy się nauczymy… od siebie nawzajem.

Kiedy z jego ust wypłynęło ostatnie słowo, odetchnął z ulgą, ale profesor Cicha nie podzielała jego entuzjazmu. Po prostu dalej na niego patrzyła, a kiedy okazało się, że naprawdę nie ma nic więcej do powiedzenia na swój temat, zacisnęła usta tak mocno, że zamieniły się w ledwo widoczną kreskę.

– Pan Robert wydaje się bardzo skromnym człowiekiem – zaczęła niechętnie. Każde słowo artykułowała z mocnym akcentem, a słowo „skromny” w jej ustach miało podobny ciężar jak na przykład „bezczelność”. – Na pewno zainteresuje was fakt, że…
– Nie jestem prawdziwym nauczycielem – przerwał jej w pół słowa. – Pani Cicha na pewno ma to na myśli…
– To co pan tu robi? – zapytała dziewczyna z czarnymi włosami w koszulce z logiem jakiegoś zespołu rockowego.
Jej bezpośredniość zbiła go na chwilę z tropu.
– Mam wykształcenie pedagogiczne, to były moje pierwsze studia – wyjaśnił. – Ale później oddałem się swojej pasji, czyli archeologii…
– Pan Karcz właśnie wrócił z Egiptu – poinformowała klasę profesor Cicha, a później spojrzała na niego triumfująco.

Słysząc o Egipcie, Robert zazgrzytał zębami. Od razu pomyślał, jak wielką plotkarą okazała się jego siostra, która – wykorzystując swoje nieocenione znajomości – załatwiła mu tę pracę. Oczywiście w zastępstwie i oczywiście za śmieszne pieniądze.
– Może opowie pan dzieciom o Egipcie albo o archeologii…
– Tak. Zrobię to… w swoim czasie…
– Czym się pan zajmował w Egipcie? – zapytał kolega z ławki czarnowłosej dziewczyny. On sam miał włosy marchewkowe, z grzywką opadającą na czoło.
– Pracowałem na wykopaliskach– odpowiedział.
– To dlaczego przyjechał pan tutaj i został nauczycielem?
Znowu zazgrzytał zębami.
Profesor Cicha przyglądała się wszystkiemu z satysfakcją, co naprawdę dało mu do myślenia.
– Bo uwielbiam dzieci – odparł, na co uczniowie zareagowali salwą śmiechu.
– Mam na myśli młodzież, oczywiście. Dzieci są w przedszkolu… Miałem na myśli…

Co właściwie miałem na myśli? – zastanowił się. Zrozumiał, że musi uważać na każde słowo. Kiedy już chciał coś powiedzieć, Teresa Cicha podeszła do niego.
– Proszę ich uczyć, a nie rozbawiać – szepnęła, a później zwróciła się do uczniów. – Mam nadzieję, że dacie szansę panu Robertowi. Na pewno poopowiada wam ciekawe rzeczy z dziedziny archeologii… prawda?
– Wątpię, czy mieliby ochotę słuchać o propedeutyce, etnografii społeczeństw pierwotnych, antropologii fizycznej, geomorfologii czy petrografii – rzucił jakby od niechcenia. – Ale oczywiście, jeżeli ktoś będzie miał ochotę…

Cicha spiorunowała go wzrokiem i natychmiast ucichł, tak samo jak uczniowie.
Nie wiedzieć czemu, skojarzyła mu się z jadowitą kobrą.
– Najwyraźniej ich pan nie docenia – stwierdziła, a później znowu cała jej uwaga została poświęcona uczniom. – Kochani, zostawiam was z nowym nauczycielem. Jeżeli będziecie mieli jakieś pytania albo problemy, pamiętajcie, że jestem w pokoju nauczycielskim.

To powiedziawszy, ruszyła zdecydowanym krokiem do drzwi, obrzuciła wszystkich niby przelotnym, ale jednak wnikliwym spojrzeniem i wyszła.
– Rozumiem, że pani Teresa to wasza wychowawczyni, prawda? – spróbował zacząć rozmowę. Postanowił w żaden sposób nie nawiązywać do tego, że wilk, o którym była mowa, przed chwilą ewidentnie próbował go zdyskredytować przed całą grupą dzieciaków, których nigdy wcześniej nie widział na oczy. Wiedział jedno: ta kobieta go nie lubiła.
– Wychowawczyni? – powtórzył pytanie. Odpowiedziało mu kilka przytłumionych głosów.
– Miła pani – ciągnął, szukając w spojrzeniach nastolatków jakichkolwiek oznak zrozumienia. Ponieważ nie było żadnej reakcji, westchnął, podszedł do biurka i zerknął na dziennik, otwarty na liście obecności.
– Sądzę, że powinniśmy na początek połączyć przyjemne z pożytecznym. Sprawdzimy obecność i każdy z was opowie mi coś o sobie, dobrze?
Przeleciał wzrokiem listę uczniów
– Ania Trzmiel. Jest z nami Ania?
Z miejsca na końcu sali wstała ładna dziewczyna z blond włosami.
– Nazywam się Ania – zaczęła. – I nie mam na swój temat nic do powiedzenia.

Cała klasa znowu wybuchnęła śmiechem, a Ania Trzmiel, podbudowana reakcją rówieśników, uśmiechnęła się triumfalnie i z powrotem usiadła na swoim miejscu.

Robert znowu zazgrzytał zębami. Wiedział, że jeżeli tak dalej pójdzie, to do końca pierwszego semestru w tej szkole zetrze zęby w pył.
– Dobrze. Może zaczęliśmy ze złej strony. Słuchajcie, może opowiecie mi coś o swoim mieście? Legnica wydaje mi się interesująca, ale szczerze mówiąc, nie zdążyłem jej dobrze zwiedzić… Są tu jakieś miejsca godne polecenia?
Odpowiedziała mu martwa cisza.
– Dobrze… W takim razie, może macie jakieś pytania do mnie? Jak już wiecie, oprócz tego, że jestem pedagogiem, skończyłem też studia archeologiczne. Bardzo ciekawe.
Cisza.
– Ktoś z was chciałby być archeologiem, jak skończy… gimnazjum, a później liceum?
Odetchnął w duchu. Zreflektował się w ostatniej chwili. W pierwszym momencie chciał inaczej sformułować pytanie i zapytać: „czy ktoś chciałby być archeologiem, jak podrośnie?”. Zemsta tych dzieciaków na pewno byłaby potworna.
Czuł to już teraz.
– Nikt nie chce nic powiedzieć? – naciskał. – Na pewno nie macie żadnych pytań?
– Ja miałem – odparł chłopak z rudą grzywką. – Dlaczego archeolog zaczyna pracować jako nauczyciel? Chodzi o pieniądze? Nie ma pan pracy w zawodzie?
Karcz tylko zacisnął pięści.
– Potrzebowałem odpoczynku. Podróżowanie po świecie potrafi być bardzo męczące… Zresztą zostałem nauczycielem, ale jak już pewnie zdążyliście zaobserwować, czy też wywnioskować ze słów profesor Cichej…
– Tak?
– Nauczycielem w zastępstwie. Będę was uczył…
„i kilka innych klas, niestety” – dodał w myślach.
– … tylko przez dwa semestry – dokończył szybko. – Nawet się nie spodziewacie, jak szybko i interesująco minie nam ten czas.
Uśmiechnął się, ale tym razem nawet uśmiech nie pomógł.
– Ktoś jeszcze ma jakieś pytania?
Na końcu klasy podniosła się samotna ręka.
– Tak?
– Mam jedno pytanie…
– Zamieniam się w słuch.
– Ma pan konto na fejsie?
– Przepraszam, gdzie? – zdziwił się.
– Na Facebooku – wyjaśnił głos. – Nawet mój dziadek ma konto.
Robert już chciał jakoś zareagować, ale uczniowie znowu ryknęli śmiechem.

„Tylko dwa semestry – pomyślał. – Tylko dwa. Minie jak z bicza strzelił”.
Niestety. Nie podejrzewał, jak bardzo może się mylić.

PODZIEMNE MIASTO

powieść w odcinkach

ODCINEK 3: PROLOG 01

To nie był jego pierwszy raz. Raczej stały sposób na finansowanie pracy badawczej. Jest wiele takich miejsc na ziemi, które odkrywa archeolog, a odkrywanie zajmuje mu całe lata. Potem, tuż po odkryciu, na chwilę wpadają tam hieny. I kiedy archeolog wraca na wykopaliska z jakimś grantem, finansowaniem z ministerstwa oraz z ochroniarzami, okazuje się, że najcenniejszych rzeczy… już dawno nie ma, ponieważ zostały wyniesione przez hieny. Polak wiedział o takich zdarzeniach w Peru, w Meksyku, w Tunezji i Maroku; Polak miał tego dość!

ODCINEK 2: PROLOG 01

Na Hassanie jakoś nie robiło to wrażenia. Owszem, dziwił się, że pomieszczenie nie jest zawalone, ale z jego perspektywy wyglądało jak kolejna ruina pełna piachu.
Przełknął ślinę. Od pyłu unoszącego się w powietrzu czuł drapanie w gardle. W myślach zaczął liczyć dolary, które miał dostać od Polaka. Liczył je, wyobrażając sobie, co za nie kupi, a jednocześnie starał się zapomnieć, że jest
kilkanaście metrów pod pustynią.

Odcinek 1: PROLOG 01

Nie musisz szukać przygody, ona sama cię znajdzie.
Hassan wiedział to aż za dobrze. Obserwował Polaka, co chwilę ocierając pot z czoła. W Egipcie tej nocy było zimno, ale jemu zdawało się, że płonie.
„Te pieniądze nie są tego warte”, powtarzał w myślach.
– Szybciej, błagam – rzucił w stronę Polaka, nerwowo przestępując z nogi na nogę.

Twój tytuł idzie tutaj

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Twój tytuł idzie tutaj

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Pin It on Pinterest

Share This
Twój koszyk
0