Kociewie pamięta!

Dostałem na święta zdjęcie Pelplina robione we Wigilię. I zawiadomienie, że śniegu nie ma, za to metka cały czas dostępna u Gzeli. To dobrze, bo po tym jak Pan Gzella sprzedał swoją rodzinną firmę w ręce Sokołowa, obawiamy się wszyscy, że korporacja stopniowo zrezygnuje z produkowania kociewskich wędlin i zacznie pakować we flak to samo, co pakują wszędzie indziej.

Kiedyś we Warszawie, gdy poprosiłem o metkę, to mi babeczka odpowiedziała, że to jest sklep mięsny, a nie odzieżówka, więc żadnych metek nie ma – same etykiety. A był to sklep specjalistyczny “Wędliny regionalne z całej Polski”. Ha, ha, hrrr… było na przykład salami i peperoni, i proszczuto, ale metki nie. I o białym salcesonie nie słyszała, ani o czerwonym, a na Kociewiu salcesony mamy w trzech kolorach.
Gdy ją złośliwie zapytałem o serdelki, pokazała mi parówki. Wtedy stwierdziłem (w duchu), że głupia jest i powinna sprzedawać skarpety w odzieżowym. Na głos zadałem pytanie ostatnie – czy może w takim razie ma leberkę. Wtedy zrobiła minę taką, jaką ma Szwagierka na mój widok, a reszta świata na widok psiej kupy przyklejonej do buta.
– Proszę Pani – mówię – leberka to nie jest choroba, ani wyzwisko, lecz wędlina regionalna znana na Kociewiu oraz, jak sądzę, w Poznaniu.
Na to z zaplecza wyszedł kierownik.
– Pan chciał metkę?
– Tak.
– Nie ma i nie będzie.
– No trudno, szkoda.
– Panie Wojtku, była. Kiedyś zamawiałem, ale nikt tu tego nie kupował. Niesmaczne.
– A. Ale salami Pan ma.
– Mam, bo salami kupują. Mam przeróżne. Jest białostockie, jest śląskie…
– A węgierskie?
– Prowadzę wędliny regionalne z całej Polski, więc węgierskiego salami nie mam.
– A kiełbasę polską Pan ma?
– Wszystkie są polskie.
– Ha, ha, hrr… To… ja poproszę kawałek krakowskiej.

PS:

Kto nie wie czym jest kiełbasa polska ten… nie wie. Jeden mój kolega, urodzony Warszawiak, pojechał kiedyś ze mną do Pelplina. Zaszedłem z nim po przepyszną kiełbasę polską do małego prywatnego rzeźnika. Kupiłem dwa pęta i zaczęliśmy jeść idąc ulicą. Po kilku krokach, kolega staje, przesuwa w ustach niedojedzony kawałek i pyta:

– Nie obraź się, ale czy mogę to wypluć?
– Pluj, ale czemu? Pyszna jest. Najlepsza jaką znam. Trafiłeś na coś w tej kiełbasie? Niemożliwe…
– Jeżeli teraz nie wypluję, to za chwilę zwymiotuję. Ten smak surowizny i konsystencja przeżutej pulpy mnie wzdraga.
Wypluł co miał w ustach a ja zeżarłem ze smakiem najpierw swoje pęto, a potem nadgryzioną resztę po nim.

Pelplin
Dołącz do rozmowy

Dołącz do rozmowy

Autor

Wojciech Cejrowski

TO MOŻE PAŃSTWA ZAINTERESOWAĆ

2024-05-13
Jak przygotować zakwas?
Zakwas na chleb zrobić można na wiele sposobów – każdy dobry, byle prowadził do celu. Moja ciotka zostawiała trochę starego ciasta po poprzednim pieczeniu chleba. Zostawiała w małej kamionce, a gdy ta się kiedyś potłukła, wzięła zwyczajny słoik i owinęła go szmatą (w środku ma być ciemno).
JAK DZIAŁA KOMUNIZM, SOCJALIZM I INNE WCIELENIA MARKSIZMU
2024-05-01
JAK DZIAŁA KOMUNIZM, SOCJALIZM I INNE WCIELENIA MARKSIZMU
Szanghaj przed 1949 rokiem ustępował tylko Nowemu Jorkowi, jeśli chodzi o liczbę zamieszkujących
2024-04-25
Studio Dziki Zachód – zmiana godziny
!UWAGA! TERAZ ZAWSZE W PONIEDZIAŁEK O 17:00
TOP
Dodano do ulubionych! Lista ulubionych