OSTATNIE JAJO

Jestem zamieszkały przy drodze polnej. Czy tu, czy w Arizonie – w obu przypadkach mam adres przy polnej drodze i skrzynkę na listy nie przy domu, lecz przy najbliższych rozstajach, gdzie moja droga dochodzi do drogi publicznej.
Nawet w Warszawie, gdy otwierałem tam firmę (dawno temu), to też było przy drodze polnej, a dziury w niej zasypywaliśmy żużlem z pieca. Niby Warszawa, lecz asfalt położyli dopiero po dziesięciu latach i wówczas to miejsce straciło urok wsi. I jeszcze wtedy miałem tam szambo i znajomego szambiarza, który jeździł tylko do mnie – 20 kilometrów w jedną stronę i żadnych innych klientów po drodze.

Potem spruli nowy asfalt by położyć kanalizację. Straciłem szambo, ale rozpruta droga znów zamieniła się w polną – na rok czy dwa miejsce odzyskało urok wsi.

***

Co to niby za urok mieszkać przy polnej, spytacie?
Otóż człowiek żyje tam wolniej i dwa razy się zastanowi zanim pojedzie po zakupy. Przy polnej planujesz pilniej każdy wyjazd, każdy pobyt w mieście. Planujesz pilniej i tracisz mniej czasu na ciągłe wyskoki “ach, bo jeszcze zapomniałem kupić…”.
Przy polnej drodze łatwiej machnąć ręką na drobne niedoskonałości w rodzaju: herbata bez cukru, ziemniaki bez soli. Adres przy polnej lub dom bez adresu – obie te rzeczy uczą dystansu do świata, gdzie wszystko jest, więc wszystko być musi, a gdy zabrakło, to koniecznie trzeba uzupełnić i to natychmiast. Przy polnej nie trzeba i nie natychmiast. Przy polnej, gdy czegoś nie masz, wówczas żyjesz sobie bez tego, czego nie masz. I nie cierpisz, że nie masz, że zabrakło, że się wyjadło i skończyło.

***

Dziś zabrakło jajek na śniadanie. Zapomniałem, że dwa dni temu oddałem moje kury na zimowe przechowanie do sąsiada. Poszedłem do kurnika, sięgam ręką przez klapę w tylnej ścianie, macam gniazda, a tu wszystkie puste. Ach… przecież nie ma już kur. Dostały obrączki i mieszkają sobie z kurami sąsiada. Ach… nie ma kur i nie ma jaj. Znalazłem jedno. I miałem śniadanie na końcu polnej drogi, na które podałem sobie Ostatnie Jajo Sezonu. Osadziłem je w kryształowym pucharze – jajo jak król na tronie. I zjadłem ze smakiem zagryzając ostatnią tegoroczną kiścią natki.
Czułem się jak król, miałem widok jak król i ciszę jak król, i koleiny w mojej drodze takie, jakby po niej przejechały królewskie karoce wypełnione złotem.

***

Po śniadaniu pojechałem na Mszę. Mszy też zabrakło. Idę na plebanię i pytam o Mszę, a Proboszcz mówi, że była o innej porze, bo od listopada przecież nowy rozkład.
Ach, rzeczywiście…
– Przyjedź na wieczorną.
– Przyjadę.
– A teraz zjedz kaszy, bo właśnie i my jemy.
I zjadłem gorącej kaszy z pańską omastą. I znowu czułem się jak król, bo nasi królowie nie znali ziemniaków – w Polszcze jadało się kasze.

***

A po wieczornej Mszy wyciągnę jeszcze ostatni antałek miodu i wypiję z moim Ojcem wznosząc toasty, za dusze zmarłych przodków. Ojciec wprawdzie w niebie, ale to nie przeszkadza posiedzieć z Nim tu, na końcu drogi polnej, którą lubił, posiedzieć tu, gdy On siedzi tam – na końcu złotej drogi w niebie.

***

Siedzimy. Popijamy miód. Patrzę mu w oczy. Fotografia wyblakła, ale oczy wciąż rześkie, niebieskie.
– Jesteś ze mnie dumny, czy zatroskany?
– …
– A to się cieszę, bo jedno i drugie jest znakiem miłości.
– …

Dołącz do rozmowy

Dołącz do rozmowy

Autor

Wojciech Cejrowski

TO MOŻE PAŃSTWA ZAINTERESOWAĆ

2024-05-13
Jak przygotować zakwas?
Zakwas na chleb zrobić można na wiele sposobów – każdy dobry, byle prowadził do celu. Moja ciotka zostawiała trochę starego ciasta po poprzednim pieczeniu chleba. Zostawiała w małej kamionce, a gdy ta się kiedyś potłukła, wzięła zwyczajny słoik i owinęła go szmatą (w środku ma być ciemno).
JAK DZIAŁA KOMUNIZM, SOCJALIZM I INNE WCIELENIA MARKSIZMU
2024-05-01
JAK DZIAŁA KOMUNIZM, SOCJALIZM I INNE WCIELENIA MARKSIZMU
Szanghaj przed 1949 rokiem ustępował tylko Nowemu Jorkowi, jeśli chodzi o liczbę zamieszkujących
2024-04-25
Studio Dziki Zachód – zmiana godziny
!UWAGA! TERAZ ZAWSZE W PONIEDZIAŁEK O 17:00
TOP
Dodano do ulubionych! Lista ulubionych