DZIENNIK POKŁADOWY

Wybory: odpowiadam

22 października 2018 | Dziennik polityczny

Szanowni Państwo,

Odpowiadam zbiorczo:

1. Nie należę do PiS, nie popieram socjalizmu i nie mam zobowiązań wobec żadnej partii. Wobec PiS też nie czuję się NICZYM zobowiązany. Moje zobowiązanie dotyczy Ojczyzny, a nie partii. Mój głos na PiS nie oznacza poparcia dla PiS, a jedynie odbieranie głosu gorszym.

2. PiSlamizację uważam za największe z obecnych zagrożeń. Gdyby PiS mówił o tej sprawie uczciwie, wówczas pewnie wynik wyborczy mieliby lepszy. Postanowili milczeć, jak groby.

3. Nie sądzę by moje wypowiedzi przyczyniły się do ich porażki. Tak, jak prezydent Duda nie podziękował mi za film “Nie wybierajcie śmieci” (bo nie ma za co), tak teraz proszę mi nie “dziękować” za porażkę PiSu. Poza tym… to nie jest porażka. To jest aktualny układ sił partyjnych w terenie. Nie moja wina, że PiS nie ma kadry, ani odpowiednich ludzi do prowadzenia kampanii lokalnych.

PS.
PiS oszukuje nas z wyborów na wybory w sprawach kluczowych jak aborcja, islamizacja, podatki. Z jakiej racji mamy się poddawać szantażowi “przed wyborami morda w kubeł, bo wygrają gorsi” ? Skoro my posłusznie chodzimy do wyborów bez względu na to ile razy nas zrobili w konia, to oni nie mają żadnego powodu, by dotrzymywać obietnic. Sami ich uczymy, że jesteśmy frajerami, którym można obiecywać, a potem olać.
Tak – PiS jest lepszy od PO, ale “lepszy” nie oznacza “dobry”.
Tak – wolałbym, żeby PO/SLD/PSL/etc przegrały z kretesem, ale to nie oznacza bezwarunkowego poparcia dla PiS.
Jestem bezpartyjnym patriotą. I nie mam zamiaru się nigdzie zapisywać.
Moja przynależność i lojalność to Polska. Amen.



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: Wybory: odpowiadam

6 + 11 =

POZOSTAŁE WPISY

HACJENDA

Zaprosili mnie na Hacjendę. Właściciel ma korzenie irlandzkie i o nich pamięta. Ma też kuzynów i szwagrów, którzy pamiętają. Amerykanie od wielu pokoleń, ale pamiętają i toasty wznoszą chórem zmieniając akcent na irlandzki.

MUFF

Największy chłop w naszej wiosce to Muff. Nie wyróżnia się niczym poza wielkością. Najczęściej tacy wielcy są albo przesadnie spokojni, albo mocno agresywni, albo głupi, albo dają się prowokować i wybuchają od byle czego. Nasz Muff jest jak najbardziej normalny, przeciętny i pospolity – gdyby nie rozmiar, powiedziałoby się, że jest średni, a nawet trochę nijaki.

CRAZY JACK

Wściekły Jack nigdy się nie dorobi majątku na ciesiółce. Zbyt wiele rzeczy przy okazji rozwala i musi naprawiać. Przychodzi do kogoś na robotę, wyczuje węża i zaczyna się demolka.

ŻUCIE NA PRERII

– Czym plujesz, Jeff? Równie dobrze mogłem go zapytać “Co żujesz Jeff?”, ale ponieważ akurat splunął… Jeff płynnym ruchem przejechał po kieszonce na sercu, wyciągnął stamtąd okrągłe pudełko popularnego tytoniu. Jeden ruch, ćwiczony wiele razy każdego dnia, przez wiele lat życia od nastolatka do śmierci. Ten ruch, płynny, bezwiedny, jak oddychanie, mają tu wszyscy kowboje, bo wszyscy żują tytoń. Żują i plują.

ADAMOWICZ, OWSIAK, PLASTELINA

Gdy Afgańczyk ugodził nożem ciężarną Polkę zabijając jej dziecko, nie było żałoby, jest cisza. A śmierć Adamowicza jest celebrowana jakby zmarł Stalin – wszyscy zobowiązani płakać.

CHOINKA 2018

W tym roku choinkę kupiłem w sklepie meblowym. Wcześniej kupowałem w Walmarcie, na Amazonie, albo sąsiedzi kupowali mi gdzieś i kładli na progu w dniu mego przyjazdu – jako prezent powitalny dla kogoś, kto się od lat spóźnia i przyjeżdża na święta, gdy już wszystkie choinki wyprzedane.

NATYCHMIAST PO POWROCIE

Pierwsze wrażenie na prerii jest takie, że wszytko tu bardziej rozłożyste. Więcej przestrzeni wszędzie i we wszystkim. To ogólna cecha Ameryki, obu Ameryk, ale na prerii czujesz to mocniej.

POD SCHODAMI

Moja wioska w Arizonie nie jest liczebna. Jest natomiast bardzo rozłożysta, a ludzie rozproszeni – siedzą na ranchach i mało masz okazji by ich spotkać. Zanim poznasz wszystkich mijają lata.