MOJE KURY

utworzone przez | 22 lip 2018 | Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy | 0 komentarzy

Myślałem, że ten numer już w tym roku nie zadziała, a jednak…

Posłuchajcie…

Przed zeszłorocznym wyjazdem na zimę do Arizony oddałem moje polskie kury do przechowania Stryjowi. Stryj je trzymał u siebie, karmił i miał z tego jaja, jako zapłatę. Gdy wróciłem na gospodarstwo PL, odebrałem kury (minus jedna, która zdechła).

Po tygodniu aklimatyzacji, Stryj pyta czy się niosą. Ja mu na to, że słabo.

– Ale ile konkretnie?
– Statystyka jest taka, że na dziesięć kur dostaję trzy jaja, czyli beznadziejnie.
– Poczekaj jeszcze tydzień, bo może się aklimatyzują.
– Nie są tu na wakacjach, tylko w robocie! Żarcie dostają i żrą, mało im tyłki nie odpadną. Wodę chlają, bo gorąco, dolewam po dwa razy dziennie świeżą. Kupy robią wszędzie bardzo wielkie i bardzo zdrowe, a jaj ni ma?!
– Poczekaj tydzień, mówię ci. Może są zdenerwowane zmianą adresu.
– A może właśnie nie są niczym zdenerwowane, więc nie mają powodu do roboty?
– ?
– W przyrodzie jest tak: gdy jakiś gatunek odczuwa zagrożenie wyginięciem, to się zaczyna mocniej rozmnażać, aby ratować populację. Kura znosi jajo po to, by mieć potomstwo. Może więc powinienem je postraszyć siekierą?

Stryj był sceptyczny i proponował kolejne inwestycje w rodzaju “kup im flaków z Biedronki i podawaj surowe”, “kup im twarogu”, “kup im słonecznika”, a ja widziałem tylko coraz bardziej tłuste kury i coraz więcej kup, ale nie jaj.

***

Tego dnia było bardzo piękne popołudnie. Wyciągnąłem więc z szałerka (szopa, po kociewsku) moje indiańskie siekierki, ustawiłem drewnianą tarczę, przyczepiłem do niej gruby kawał tektury z napisem ROSÓŁ i zacząłem rzucać. Kury patrzyły i najwyraźniej zrozumiały intencję. Czytać nie umieją, ale odbierają emocje. Znają też ten dźwięk – gdy siekierka wbija się w drewniany pieniek…

Kolejnego dnia statystyka ich pracy poprawiła się znacząco – siedem jaj na dziesięć kur.

A dziś rano statystyka była zadowalająca: 9/10. I jedna kura najwyraźniej mnie przepraszała, że nie było 10/10. Tak mi się przynajmniej wydawało – że przeprasza.

Gdy robiłem jajecznicę, okazało się, że to nie były przeprosiny za brak dziesiątego jajka, lecz przeprosiny za brak dziesiątej skorupki – w jednym jaju znalazłem dwa żółtka.

Wróciłem do tej kury, popatrzyłem jej w oczy i powiedziałem:
– Dziś wybaczam, ale jutro proszę pakować osobno.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

TRUDNE DZIECIŃSTWO

Mój Menago poprosił, bym zrobił cały program oparty wyłącznie na moich przygodach z dzieciństwa, a nie z dżungli. Zrobiłem.

RZUT NOŻEM

Mam u mnie na wsi w PL duży plaster drewna wycięty z grubej sosny. Ustawiłem go na drewnianym trójnogu i służy do rzucania nożami. W USA...

AUDYCJA PODZWROTNIKOWA

W radiu WNET mieliśmy kilka przerw, każda z nich była naturalna. Nadawaliśmy ostatnio w kratkę, bo albo Lany Poniedziałek, albo Dzień...

MATERO ZE SZKŁA

Ten pomysł ma ponad dziesięć lat - matero ze szkła, bardzo proste w utrzymaniu i do zrobienia w Polsce. Bo Polska słynie na cały świat z...

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

Wizyta w Kijowie

Prezydenci Polski i krajów bałtyckich w Kijowie.  Bezpieczeństwo spotkania zapewniła Polska i Ukraina. W JAKI SPOSÓB? DOGADALI SIĘ Z...

NA STOJAKA

Zły przegania z miejsca na miejsce.Zły w tym przypadku nosi imię GW.Złemu udało się zastraszyć kolejno każdą z sal w Poznaniu.Została nam...

MORALE

Lecę właśnie z USA. Tak akurat teraz!Polska moja matka i chcę przy niej być w trudnym czasie, a nie tylko martwić się z daleka.Nastroje w...

Koszyk
Koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy
0