RUDA RUTH

utworzone przez | 24 lut 2018 | Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy | 0 komentarzy

Byłem u fryzjera. W naszej wiosce mamy tylko jeden zakład. Prywatny dom przy głównej ulicy, na górze mieszkanie na dole strzyżenie, a z tyłu domu za gabinetem kuchnia. Nad drzwiami prosty napis: CUTS czyli.. strzyżenie, golenie, nie wiadomo co konkretnie – ogólnie jakieś CIĘCIA.

Dawniej (zanim pierwsza połowa szyldu oberwała się w trakcie wichury) był tam napis WE DO CUTS, który w gruncie rzeczy nie miał być nazwą zakładu fryzjerskiego, lecz formą ogólnego ogłoszenia: TU TNIEMY (w domyśle: włosy).

Na drzwiach poniżej jeszcze dodatkowa kartka z informacją: SHAVE AT HOME, czyli “gól się w domu”. Można to było napisać zdecydowanie grzeczniej, na przykład: “Nie świadczymy usługi golenia twarzy“, ale właścicielką zakładu jest słynna w naszej okolicy Rude Redhead Ruth, czyli Wredna Ruda Ruth, która zawsze jest wściekła, nie przebiera w słowach, a słowo “kurtuazja” uważa za medyczne określenie którejś z chorób wstydliwych.

***

Słyszałem o Wrednej Rudej Ruth przeróżne opowieści i od lat chciałem ją zapoznać. Była coraz bardziej korcąca, na podobnej zasadzie, jak niektórych korci skok na bungee lub sprawdzanie palcem ostrza brzytwy, lub dotykanie klamki językiem, gdy jest mróz. Zachodziłem do jej zakładu wielokrotnie, ale zawsze, gdy zaglądałem przez szybę, w środku kręciła się wyłącznie malutka starsza pani; całkiem żwawa, ale jednocześnie całkiem siwa, a ja chciałem się ostrzyc osobiście u Rudej Ruth i posmakować tej słynnej wredności.

***

Wszyscy kowboje są lekko obcesowi, mówią ci prosto w twarz rzeczy, które gdzie indziej mówi się za plecami, dyskretnie omija lub całkowicie przemilcza. Kowboje na co dzień są szorstcy i zanim ich poznasz wydaje ci się, że lekko nieprzyjemni lub wprost niegrzeczni. Tacy już są, ale Ruda Ruth przekracza wszystkie te normy do tego stopnia, że połowa naszej populacji jeździ do fryzjera 40 mil stąd lub woli się strzyc w domu.

Ed i Jeff, moi kumple z knajpy, byli zawsze zgodni, gdy ich pytałem o Rudą Ruth – obaj mówili: jest WREDNA i rozglądali się na boki czy przypadkiem nie słyszy. Faceci, którzy o ataku grzechotnika mówią “no był trochę nieprzyjemny”, o ataku os mówią “były trochę podekscytowane”, a o zmiażdżonym palcu “trochę mi dzisiaj nie poszło” – ci faceci w kontekście Rudej Ruth stosowali słowo “wredna”. To było intrygujące.

***

Rozpytywałem o nią wszystkich, którzy się u niej strzygli, ale wiecie jak to jest z kowbojami – ty o coś pytasz, a oni odpowiadają pomrukami. Jedyne czego się dowiedziałem to to, że strzyże bardzo szybko, bardzo tanio i zawsze tak samo. To powinna być zaleta, ale okazało się, że “zawsze tak samo” oznacza, że strzyże wszystkich tak samo, a nie ciebie zawsze tak samo, jak poprzednio. Każdy, kto do niej przychodzi jest więc ostrzyżony identycznie jak wszyscy pozostali, którzy u niej kiedykolwiek byli. Jedna jedyna fryzura niezależnie od rodzaju włosów, kształtu głowy oraz osobistych preferencji.

– Idąc do Rudej Ruth, osobiste preferencje zostawiasz za drzwiami – powiedział mi Jeff.

– Ona jest z dawnych czasów, gdy strzygło się raz na pół roku, z okazji spędu bydła; na krótko i pod kapelusz – dodał Ed.

– Określenie “na garnek”, albo “na pazia” znam, ale co to znaczy “pod kapelusz”?

– Kapelusza się nie zdejmuje publicznie, więc nieważne, co tam masz. Kowboj idzie do fryzjera, dopiero gdy mu kłaki zaczynają wyłazić spod kapelusza i wtedy Ruda Ruth robi tak, żeby przez pół roku nie wyłaziły.

– Goli na glacę?

– Niee, włosy jakieś muszą zostać, bo inaczej wiatr ci zerwie kapelusz.

– No to jak strzyże?

– Idź do niej to zobaczysz.

– Byłem wiele razy, ale tam jest zawsze tylko jakaś siwa babcia.

– To Ruth.

– Raczej nie, bo siwa.

– Ruda Ruth jest siwa.

– To dlaczego jest Ruda?

– Bo była ruda, kiedy tu przyjechała. Wtedy wszyscy zaczęli mówić Wredna Ruda Ruth (Rude Redhead Ruth) i tak zostało.

***

Poszedłem.

Ostrzygła mnie.

Wróciłem.

Posłuchajcie…

W tym zakładzie jest tak: wchodzisz, dzwoni dzwonek zawieszony na sprężynie przy drzwiach i chwilę potem ze swojej kuchni na tyłach wybiega Wredna Ruda Ruth. Jest zawsze wściekła, że jej przerwałeś gotowanie lub serial w TV. Strzyże szybko, nigdy nie pyta jak cię ostrzyc, a gdybyś prosił o coś typu “poproszę z tyłu trochę bardziej”, wówczas pakujesz się w kłopoty. Wredna Ruth najpierw na ciebie wrzaśnie:

– ŚŚŚŚŚŚŚ !!! Ciszej, bo słucham serial!

Potem cię jeszcze trzepnie ręką w głowę lub dociśnie maszynkę do strzyżenia w taki sposób, że zaboli lub sieknie nożycami tak blisko oka, że się przestraszysz.

I lepiej nie mówić wtedy “sorry”, bo gdybyś powiedział cokolwiek, wówczas wrzaśnie znowu:

– MÓWIŁAM: ŚŚŚŚŚŚ !!! – i chlast szmatą w kark.

Zostałem ostrzyżony w takim tempie, jak strzygą owce na konkursach w Australii. Ruda Ruth zmieściła się ze wszystkim w czasie jednej przerwy reklamowej w serialu. Na koniec rzuciła we mnie szczotką:

– Otrzep się sam. Forsa do słoja i wychodź – pokazała mi słoik, do którego się wnosi opłaty, a potem wyleciała na zaplecze z powrotem do serialu.

Popatrzyłem w lustro. Zapłaciłem do słoja. I natychmiast pojechałem 40 mil do drugiego fryzjera.

Wchodzę. Fryzjer uprzejmy, patrzy na mnie z litością i mówi:

– Eeee… Nie lubię tego.

– Mam iść gdzieś indziej, czy o co chodzi?

– Niee. Pomogę Panu, ale nie lubię poprawiać po Rudej Ruth. Wolałbym, żeby pan przyjechał wprost do mnie.

– Poznał pan?

– Znam tę… “fryzurę” od lat. I od razu mówię, że niewiele mogę na to poradzić.

– No ale coś się da zrobić, prawda?

– Coś się da, ale to tak, jakby Pan wsadził rękę do młockarni, a potem prosił chirurga, żeby pana naprawił, bo pan gra na fortepianie.

– No ale coś się da zrobić, tak?

– Najłatwiej byłoby przeczekać. Proszę nosić kapelusz i wrócić za miesiąc.

– Nie mogę. Na następny czwartek muszę wyglądać przyzwoicie.

– Hmm.. To proponuję ogolić na glacę.

– Odpada. We czwartek muszę się pokazać publicznie i nie mogę wyglądać… szokująco.

– Kapelusz.

– No nie bardzo pasuje. Inne opcje?

– Proszę pana, ma pan coś w rodzaju dziury z tyłu głowy; taki pusty placek. Widział Pan to? Jest też strup, bo zgoliła ze skórą.

– Nie widziałem, ale czuję. Docisnęła maszynkę, bo się odezwałem do niej.

– Uuuu-u. Z Rudą Ruth nie rozmawiamy!

– Stało się. Teraz już wiem i będę mądrzejszy. A na następny czwartek wystarczy, gdy będę wyglądał normalnie od przodu. Z tyłu się nie liczy.

– Aaa. No dobra. Poskracam te sterczące strzępy i potem spróbujemy to jakoś ulizać… Ale najlepszy byłby kapelusz.

Poskracał, ulizał, a ja rozważam występ u Rachonia w kapeluszu.

baj,

0 komentarzy

Wyślij komentarz

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

CHRZEŚNIACY, JULEK I WYRYWANIE KARTEK

Dałem więc Chrześniakom do testowania dwie książki z serii JULEK, które mam w sklepie kolonialnym. Testy na dzieciach wypadły pozytywnie poza jednym – obaj Chrześniacy stwierdzili, że z tych książek trzeba wyrwać jedną kartkę…

INNA DROGA

Personel mi pisze że jest “Dzień chodzenia inną drogą”. Chyba zmyślają, żeby mnie zainspirować, czy co?
No ja lubię chodzić inną ścieżką niż szlak utarty. I mam tak od podstawówki, a może wcześniej…

PAJĄK

Dostałem foto z pola.Pakuję trzy walizy, bo zaraz lecę do PL.Jestem stęskniony jak cholera. Ucałuję tę moją ziemię i kłos na polu...

Książka “Król”

Dostałem tę książkę w prezencie pocztą; od Autorki i z osobistą dedykacją. Prawie rok temu.Byłem sceptyczny. Niby SF, czyli lubię, ale...

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

KONCERT na 250 OSÓB

Od 14 czerwca będą możliwe koncerty, z maskami na twarzach. Maksymalnie 250 osób. Jaka naukowa teoria za tym stoi? 250 osób na stadionie...

TURÓW

Turów. „Polubowne” załatwianie sprawy z Czechami. Przygotowanie wytycznych do podpisania Umowy – odszkodowanie w wys. ponad 200 mln...

Aborcja

Teraz, gdy Polska zapłaciła tak wiele za częściowe ograniczenie aborcji, prawdziwy mężczyzna powinien iść do pełnego zwycięstwa. Tymczasem Duda i spółka się wycofują.

ZAKOŃCZYĆ PLANDEMIĘ

Chciałbym tu być. I powinienem. Poprzednio byłem – protestować przeciwko PRZYMUSOWI szczepień. Kto chce, niech się szczepi, nikomu nie zabraniam. Ale niech mnie nikt nie zmusza bym zaszczepił siebie wbrew mojej woli.

TUŻ PO DEBACIE

To nie była debata, bo nikt z nikim nie miał szansy debatować. Czyli oszustwo w tytule. A debaty prawdziwe są ważne, bo pozwalają sprawdzić jak kandydat sobie poradzi, gdyby go Putin zaskoczył publicznie jakimś nieprzewidzianym pytaniem.

Pin It on Pinterest

Share This
Koszyk
Koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy
0