DZIENNIK POKŁADOWY

Konserwator zabytków (Jarmark Dominikański, piątek)

18 sierpnia 2017 | Dziennik pokładowy | 0 komentarzy

Podszedł do mnie znajomy konserwator zabytków. Pytam nad czym teraz pracuje, a on mi na to, że dostał od szefa karę, za ułamanie aniołkowi listka.

– Chyba skrzydełka…

– Nie, właśnie listka. Te aniołki miały listki zamiast majtek i jeden z tych listków odpadł, i to naprawdę nieciekawie wyglądało, bo aniołek miał dziurę w miejscu, gdzie dziura bardzo zwraca uwagę i budzi śmiechy wycieczek szkolnych, a to jednak ołtarz i kościół, więc takie śmiechy nam niepotrzebne.

– I?

– I nic, tymczasowo aniołek dostał przepaskę biodrową, a ja dostałem karę.

– Jaką?

– Szoruję gołe tyłki.

– ?

– Na dachach gdańskich kamieniczek stoją różne figury z kamienia. Na pewno Pan widział. No i trzeba je szorować. Część tych figur to golasy. Nikt z naszej ekipy nie lubi tego myć, bo po pierwsze jest się wysoko na dachu, na słońcu, lub na wietrze, lub na deszczu, a po drugie, klęczy się w niewygodnej pozycji i szoruje szczotką naturalnej wielkości goły tyłek. Taka kara.

Znajomy konserwator stoi tam na górze, a ja stoję na dole, na Jarmarku, niedaleko fontanny z Neptunem, który też zasadniczo mógłby nosić jakieś spodnie.

Zapraszam na moje stoisko jeszcze dzisiaj i jutro w godzinach 9-18.

POZOSTAŁE WPISY

Stand-up: w drodze do Sosnowca

Ja właśnie w aucie, w drodze na dzisiejszy występ w Sosnowcu. Podziwiam deszcz ogólnopolski (jadę przez cały kraj), i puszczam sobie w ucho szlagiery Jana Kiepury – chłopak był z Sosnowca, a w swoim czasie popularny jak Elvis.

Rozmowy na Jarmarku Dominikańskim

Na Jarmarku spotykam różnych; typów, typki. Prowadzimy konwersacje wieloletnie. Zaczynamy jakiś temat, przerywamy, mija rok, kontynuujemy po roku, potem ciągniemy przez kolejne kilka lat. Konwersacje, jak partie szachów korespondencyjnych.

A SKORO CZWARTEK….

A skoro czwartek to po pierwsze stoję dzisiaj do godziny 18. na Jarmarku Dominikańskim (Gdańsk), a po drugie, tam gdzie stoję będzie też realizowany wieczorny Rachoń…

WAZON, czyli matero gigant 2

Siedliśmy sobie z panem Józefem Szymurą na pomoście pośród trzcin z takim zadaniem, by nagrać reklamówkę naczyń do mate. Nagraliśmy sześć wersji, do wyboru.

WAZON, czyli matero gigant

Naczynie do mate powinno pasować do dłoni i mieścić się w dłoni, ale… kiedy jest, takie jak być powinno, wówczas w Polsce ludzie narzekają, że za małe.

GDAŃSK

Wczoraj na Jarmarku dostałem kilka prezentów; większość w słoikach. Najcenniejszy prezent to cztery kupy lwa w słoiku po nutelli. Przyniósł mi je pracownik gdańskiego ZOO.

OJCZE NASZ

Tabliczka “Zdjęcie za Ojcze Nasz” robi furorę. Niewierzący też się zgłaszają i obiecują, że zmówią pomimo niewiary w skuteczność.