DZIENNIK POKŁADOWY

ŚWIĄTECZNY TELEFON OD SZWAGIERKI

27 grudnia 2019 | Dziennik nie-polityczny

Wróciłem z Pasterki, siadłem na porczu, siorbałem kawę z niebieskiego kubeczka i czekałem cierpliwie na telefon od Szwagierki. Miałem pewność, że zadzwoni. Pomimo, że wrzaski przez ocean będą ją słono kosztowały, a ona jest raczej chytra.

W Polsce był już poranek Bożego Narodzenia, u mnie na prerii była wciąż jeszcze cicha noc, święta noc…

Wiedziałem co się tam (w domu Szwagierki) teraz dzieje, bo zostawiłem szczegółowe Instrukcje Działań. Wiedziałem też, że nieuchronny ciąg zdarzeń doprowadzi do tego, że mój telefon zadzwoni w środku nocy, a po drugiej stronie usłyszę znajomy wrzask.

***

W dalekiej Polsce moi Chrześniacy czekali aż za ich oknem wstanie świt. Czekali w pobliżu pudła, które dla nich zostawiłem. Wszystkie inne prezenty pootwierali w Wigilię, ale prezent ode mnie mieli otworzyć zgodnie z amerykańskim czasem, na którym żyje teraz ich Stryjaszek – czyli dopiero rano w dniu Bożego Narodzenia. Czekali pilnie.

Gdy policzyli na zegarze, że po mojej stronie świata jest już oficjalnie Boże Narodzenie, wzięli się pędem do otwierania pudła. Byli zachwyceni tym, co tam znaleźli. Chłopcy lubią hałas, zamieszanie, walenie, dudnienie, strzelanie, wybuchy i błyski, natomiast trochę mniej cenią sobie plumkanie, głaskanie, mizianie i brokat. Gdy podrosną, pewnie docenią ciszę – tak jak doceniam ją ja – ale na razie uznałem, że stosownym prezentem dla nich będą werble. Prawdziwe dorosłe werble ze strażackiej orkiestry dętej.

Co robi chłopiec, gdy rozpakuje pierwszy w swoim życiu werbel? Hm… Gdyby to były dziewczynki pewnie przesypywałyby w paluszkach śliczny brokat, a on opadałby delikatnie, lub wisiał przez chwilę w powietrzu, w błogiej ciszy poranka. No ale to są chłopcy, a w swoim pudle znaleźli dwa werble i cztery drewniane pałki.

***

Szwagierka wstała tego dnia trochę wcześniej niż planowała i zaczęła dzień od tłumaczenia się sąsiadowi, który dzwonił nerwowo do drzwi i pytał co to za walenie za jego ścianą, gdy on jeszcze odsypia po Pasterce. Mieszkanie w bloku ma swoje uroki.

Zaraz potem Szwagierka wpadła do pokoju Chrześniaków. Nawet nie musiała ich pytać od kogo dostali ten prezent – pewne rzeczy pomiędzy nami są oczywiste od lat.

Właśnie mniej więcej wtedy po mojej stronie świata zadzwonił oczekiwany telefon.

***

– ZRÓB Z TYM COŚ!
– O… Pierwszy telefon z życzeniami, jak miło.
– ZRÓB Z TYM COŚ!
– Mam twoim dzieciom odebrać prezenty, które dostali od Świętego Mikołaja?
– WIEDZĄ, ŻE TO OD CIEBIE!
– Ależ ja byłem wyłącznie pośrednikiem. To Święty Mik…
– RÓB Z TYM COŚ! NA-TYCH-MIAST!
– Przez ocean? A cóż ja mogę poradz…

W tym momencie tradycyjnie trzasnęła słuchawką.

***

Dopiłem spokojnie moją kawę.

A potem wykręciłem numer do jej męża i poprosiłem, by dał mi Chrześniaków do telefonu.

– Chłopcy…
– Tak, Stryjaszku? Świetny prezent, dziękujemy! Graliśmy już tak, że aż pan sąsiad przyszedł…
– Cieszę się. Bardzo się cieszę. A teraz weźcie kopertę z napisem „Instrukcje Działań nr 2.”,jest przyklejona wojskową taśmą na dnie pudła. Zanieście ją swojemu Tacie. Zróbcie wszystko co wam powie.

Nieuchronny ciąg zdarzeń trwał, a ja nalałem sobie drugą kawę. Cicha noc, święta noc. Nadchodzi czas na „Gloryja!”.

***

Odczekałem godzinę. W tym czasie Chrześniacy zeszli z Ojcem do garażu i przynieśli inne wielkie pudło. Spakowali werble, a w ich miejsce rozstawili sobie w pokoju perkusję elektroniczną. Podłączyli słuchawki i grali tak, że aż się spocili, choć za ścianą nie było słychać nic.

Zadzwoniłem do Szwagierki:

– Wesołych Świąt… Gloryja! In excelsis De-e-o!

Czekałem, czy rzuci słuchawką…
Tym razem nie rzuciła. Harknęła tylko i pyta:

– Czego chcesz?! Bo na pewno czegoś chcesz, prawda?

– Prosiłaś żebym coś z tym zrobił „na-tych-miast”. Zrobiłem i teraz masz tam cicho, jak makiem zasiał, pomimo że oni nadal walą w bębny, prawda? Słyszę w tle, że jest cicho…

– Ale czego chcesz?!
– Po świętach Chłopcy odniosą werble do Straży Pożarnej. Były tylko pożyczone.
– Czego chcesz?!!! Gadaj! Jesteś znaną wszystkim starą interesowną manipulującą ludźmi gnidą, więc na pewno czegoś chcesz.
– Cieszę się, że się tak świetnie rozumiemy.
– CZE-GO-CHCESZ?
– Każesz im grać na pianinie i te lekcje ich nudzą…
– Aaa… pianino! Nie twoja sprawa!
– Moi Chrześniacy, moja sprawa.
– Mają się uczyć pianina i tyle! Lekcje muzyki są nienegocjowalne !!!
– Pianina niech się uczą, ale po pianinie, w czasie wolnym, mają mieć nieograniczony dostęp do perkusji. Perkusja rozwija koordynację, dwie półkule mózgu i tak dalej.
– Perkusja rozwija agresję.
– Moim zdaniem kanalizuje. Wolisz, żeby walili kijami w kubły na śmieci, albo rzucali kamieniami w pociągi? Ja rzucałem. Gdybym miał w tym czasie coś innego do roboty, na przykład perkusję, to może bym nie rzucał.
– Wrr. A po co były te strażackie werble z samego rana? Żeby mnie upokorzyć? Poniżyć?
– Werble były po to, żebyś doceniła zalety perkusji elektronicznej. I… zasadniczo ta perkusja to mój świąteczny prezent dla ciebie. Chłopcy będą się dużo chętniej uczyć pianina, jeżeli po pianinie, będą mieli dostęp do perkusji. A ty w tym czasie będziesz miała w domu ciszę POMIMO, że oni walą w bębny.

Zatkało ją. I ta cisza w nierzuconej słuchawce była moim prezentem na Boże Narodzenie. Gdybym jeszcze mógł widzieć jej minę…

PS

W kopercie z numerem 3 (przyklejonej srebrną taśmą na dnie drugiego pudła) była instrukcja dla Chrześniaków, aby do wszystkich opowieści dotyczących świątecznych prezentów koniecznie dodawali następujące zdanie: A nasza Mamusia dostała perkusję dla nas.



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: ŚWIĄTECZNY TELEFON OD SZWAGIERKI

2 + 4 =

POZOSTAŁE WPISY

SZWAGIERKA W OCCIE

Szwagierka jaka jest każdy wie – mnie nie cierpi, co powiem to traktuje odwrotnie, ale w sprawie pandemii była pierwszą, która mi uwierzyła. Jeszcze w grudniu, gdy zacząłem o tym wspominać w radiu i nikt się tematem nie interesował.

SZWAGIERKA W NAFTALINIE

Chrześniacy nie chodzą teraz do szkoły, Szwagierka ledwo to wytrzymuje, więc codziennie o oznaczonej godzinie urządzają sobie komputerowe konferencje ze mną.

JEST PUSTO, ALE BĘDZIE GIT.

Przejechałem przez naszą kowbojską wioskę – pusto.
Pojechałem do następnej – podobnie.
Chciałem kupić kury na czas, gdy jajów w sklepach brak. Sklep zamknięty, a na drzwiach kartka, że nioski i króliki (na mięso) chwilowo wykupione.

Giełda w NY

Najpierw zanotowała historyczny dół w wyniku doniesień dotyczących pandemii. Chwilę potem zanotowała rekordowe wzrosty, jakich nie było na tej giełdzie nigdy w historii.

Wizje kandydatów na prezydenta

Szanowni Państwo, przejrzałem (bardzo ciekawą!) dyskusję pod moim wpisem dot. uprawnień prezydenta RP. Dziękuję! Nadal jestem zdania, że “wizja Polski” prezentowana przez kandydatów nie powinna nas w ogóle interesować.

STRZELANIE DO CHOINKI

Mam Chrześniaków i obowiązki wychowawcze z tym związane. Nie mogłem ich zza oceanu prowadzać na Roraty, a chciałem, żeby nie zapominali o kolejnych dniach Adwentu, więc wymyśliłem coś takiego, posłuchajcie…

Polskie wojsko – cudze wojny

Polacy nie powinni wysyłać wojsk na cudze wojny !!! Niech Izrael walczy skoro jest pompowany przez USA dolarami i bronią – tak mi napisał wczoraj kolega i MA 100% RACJI. Odpisałem Mu tak…

FAJERWERKI NA PRERII

Pojechałem po race. Jest takie rancho przy drodze wyjazdowej z naszej wioski na którym stoją dwa stare kontenery. Przez większą część roku wyglądają na porzucone, ale przed Sylwestrem oraz przed świętem Czwartego Lipca ożywają – zostają oświetlone dwoma wojskowymi reflektorami, do tego ktoś wiesza na nich lampki oraz ustawia obok, tuż przy drodze, namalowany szprejem na desce prosty znak: FAJERWERKI. Tam właśnie pojechałem na zakupy.

Kociewie pamięta!

Dostałem na święta zdjęcie Pelplina robione we Wigilię. I zawiadomienie, że śniegu nie ma, za to metka cały czas dostępna u Gzeli. To dobrze, bo po tym jak Pan Gzella sprzedał swoją rodzinną firmę w ręce Sokołowa, obawiamy się wszyscy, że korporacja stopniowo zrezygnuje z produkowania kociewskich wędlin i zacznie pakować we flak to samo, co pakują wszędzie indziej.

LISTOPAD NA PRERII

Urodziłem się o szóstej rano. A dokładnie 11 minut po 6. (Nie wiem skąd oni biorą takie „11 po”? Czy to moment przecięcia pępowiny, czy co? Skąd ta precyzja co do minuty w sytuacji ogólnego bałaganu, który trwał wiele godzin?)

Mój Ojciec Stanisław Cejrowski

Od lat na różnych targach podchodzą do mnie muzycy jazzowi. Wielu pamiętam z twarzy lub nazwiska. Ściskają ręce, przytulają się, wspominają mojego Ojca i przelewają całą swoją miłość do Niego na mnie.