DZIENNIK POKŁADOWY

HACJENDA

16 marca 2019 | Dziennik nie-polityczny

Zaprosili mnie na Hacjendę. Właściciel ma korzenie irlandzkie i o nich pamięta. Ma też kuzynów i szwagrów, którzy pamiętają. Amerykanie od wielu pokoleń, ale pamiętają i toasty wznoszą chórem zmieniając akcent na irlandzki.

Żona Hacjendera zajechała mnie samochodem we wiosce, opuszcza szybę i zaprasza takimi słowami:

Przyjedź na Św. Patryka, robimy przyjęcie. Będą wszyscy. Zapraszamy od godziny 16 do 20.

***

W Ameryce, a już szczególnie na prerii, trzeba dokładnie słuchać, co mówią. Każde słowo ważne, bo tu się słowami gospodaruje oszczędnie z powodu wiatru i kurzu. Część kurzu na rancho to wyschnięte krowie placki, które rozwiewa wiatr. Więc kiedy ona mówi, że od 16 do 20, to to jest WAŻNE. I potem wszyscy około godziny 8 wieczorem, grzecznie zaczynają się wymawiać i rozchodzić do domów.

Gdyby powiedziała “dzieci mile widziane” wówczas ludzie przyprowadzą dzieci lub wnuki. Ale gdyby tego nie powiedziała, a ktoś by przyprowadził to cham. I gdyby ktoś nie zaczął wstawać o tej wspomnianej półgębkiem godzinie 8 wieczorem, to też cham. Nie wyproszą cię i nadal będą mili, ale… Będą mili po raz ostatni.

To źle? Nie! To wyraz szacunku wzajemnego.

***

Ludzie na rancho bardzo ciężko pracują, a po przyjęciu chcą jeszcze przed niedzielą posprzątać dom. Tu jak się na coś umawiasz, to to coś znaczy. Każda, nawet drobna umowa, zawarta przez opuszczoną szybę samochodu jest ważna i obie strony ją szanują. Choćby była wypowiedziana półgębkiem.

A w dodatku nawet na eleganckiej hacjendzie, w bogatym domu ze służącą, każdy, kto około godziny 8 zaczyna się zbierać, zbiera też różne swoje drobiazgi typu niedopita szklaneczka, talerzyk, widelczyk. Zbiera i w drodze do wyjścia zostawia w zlewie, lub na stole w kuchni.

Na rancho, ogólnie na wsi, człowiek jest nauczony sprzątać po sobie.

Zanim wyjdziesz ze stajni, sprzątasz. Zostawiasz teren wyzerowany dla każdego następnego, lub dla samego siebie na jutro.

Kiedy w Polsce wychodzę ze studia w Trójce też zeruję studio: słuchawki odwieszam na hak, zniżam głośność odsłuchu, mikrofon ustawiam na środku, krzesło. Sprzątam.

Kiedyś to była norma i nauczył mnie tego Marek Dalba – realizator, z którym nagrywałem Listę Przebojów Country. On też zerował wszytko po swojej stronie szyby. Suwaki na konsolecie ustawiał na zero, wypinał kable. Wychodziliśmy i nie było po nas śladu.

***

Porządek świata pochodzi od Boga. Enropia, zniszczenie, umieranie i bałagan to dzieła szatańskie. Bałagan i śmierć to konsekwencje grzechu pierworodnego.

Trzymaj porządek. Jeśli się go nie nauczyłeś, zrób sobie postanowienie wielkopostne: trzymać porządek.

Happy St. Patrick’s Day.



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: HACJENDA

7 + 12 =

POZOSTAŁE WPISY

Wywiad dla DoRzeczy

Szanowni Państwo,
zdania na temat #Konfederacja nie zmieniłem. Proszę przeczytać tę rozmowę – tam to widać.
Ha! zdania na temat #PiS też nie zmieniłem na łagodniejsze, lecz…

Wybory i partie radykalne

Radykalizm oraz partie radykalne są normalne i potrzebne. Nie wygrywają wyborów, ale zmuszają partie duże do przesuwania programu przynajmniej o centymetr w lewo lub prawo – ze strachu by radykały nie urosły w siłę. Głosowanie na przegrywających radykałów wcale nie jest marnowaniem głosu.

CZARY

Pouczający tekst we Frondzie. O wielu z tych rzeczy się nie wie i uważa je za normalne lub niegroźne. Nie wiem sąd tam się wzięła opinia na temat moich książek taka oto: “przedstawia kontakty z szamanami jako coś normalnego”, ale cała reszta pouczająca.

KONFEDERACJA

Przeanalizowałem. Gdybym musiał głosować dzisiaj, to na Konfederację.
Ważne dla mnie są takie sprawy: zakaz zabijania dzieci, kapitalizm, wolny rynek, walka z Unią, wybory bezpośrednie, bez list partyjnych.

CZARNY PROCH, CZARNY RUM

Napisał do mnie niejaki Gluten (opowieści o tym Osobniku pojawiają się tu od kilku lat w okresie Jarmarków Dominikańskich – kto zechce niech poszuka w historii). Napisał i pyta czemu nie piszę? Czy mnie wąż w dupsko ukąsił?

MUFF

Największy chłop w naszej wiosce to Muff. Nie wyróżnia się niczym poza wielkością. Najczęściej tacy wielcy są albo przesadnie spokojni, albo mocno agresywni, albo głupi, albo dają się prowokować i wybuchają od byle czego. Nasz Muff jest jak najbardziej normalny, przeciętny i pospolity – gdyby nie rozmiar, powiedziałoby się, że jest średni, a nawet trochę nijaki.

CRAZY JACK

Wściekły Jack nigdy się nie dorobi majątku na ciesiółce. Zbyt wiele rzeczy przy okazji rozwala i musi naprawiać. Przychodzi do kogoś na robotę, wyczuje węża i zaczyna się demolka.