DZIENNIK POKŁADOWY

ŻUCIE NA PRERII

23 stycznia 2019 | Dziennik nie-polityczny

– Czym plujesz, Jeff?

Równie dobrze mogłem go zapytać “Co żujesz Jeff?”, ale ponieważ akurat splunął…

Jeff płynnym ruchem przejechał po kieszonce na sercu, wyciągnął stamtąd okrągłe pudełko popularnego tytoniu. Jeden ruch, ćwiczony wiele razy każdego dnia, przez wiele lat życia od nastolatka do śmierci. Ten ruch, płynny, bezwiedny, jak oddychanie, mają tu wszyscy kowboje, bo wszyscy żują tytoń. Żują i plują.

Jeff położył przede mną okrągłe pudełko znanego tytoniu Copenhagen.

– A ty co wąchasz, Gringo?

Położyłem przed nim czerwone pudełko tabaki.

***

Nałogowcy jacyś, zapyta ktoś. On żuje, ja tabaczę – o co chodzi?

Chodzi o kurz na prerii. W gębie masz sucho i w nosie masz sucho, bo na całej prerii sucho i gorąco. Wszystko pyli i kurzy – grunt, trawa, cały twój sprzęt, każda deska napoczęta przez korniki. Kurz jest podstawowym pierwiastkiem prerii. A kurz się klei w nosie, do języka, podniebienia i zębów. I ostatecznie trudno ci oddychać, a w gębie masz poczucie jakbyś zjadł łyżkę popiołu. Co robić? Można zapić wodą, ale to oznacza, że połkniesz ten kurzu. Płukanie nosa też kłopotliwie. A kurz się klei nawet do suchego, bo od gorąca jest naelektryzowany. Najłatwiej jest zażyć tabaki. Tabaka drażni śluzówki i robi to przyjemnie. Z podrażnionych śluzówek cieknie. Kurz się odkleja, spływa i możesz go wysmarkać.

Tytoń do żucia działa podobnie – też powoduje że robi się mokro w ustach i potem trochę w nosie, i kurz spływa, i możesz go wypluć.

Dlatego pracujący na prerii żują. Lub tabaczą.

***

– Gringo, tam dokąd jeździsz latem, też jest preria?

– Nie ma.

– To po co wam tabaka?

– Mamy swoje smrody.

– Jakie?

– Pracowałeś kiedyś w kurniku, lub chlewie?

– Nienawidzę świń! Uczciwy człowiek jada wyłącznie wołowinę.

– Też tak uważam. Świnie są brudne, obrzydliwe i zbyt inteligentne, żeby je jeść.

– A bekon, Jeff? – wtrącił się Ed. – Codziennie na śniadanie żresz jaja z bekonem. Bekon pochodzi ze świń, Jeff. Ze świń! Nie wiedziałeś?

– Zamknij się, Ed – powiedział Jeff.

Ed się zamknął, ale z chichotem.

– Ed – Jeff nie dał za wygraną – ty też żresz jaja na bekonie. Wszyscy żrą. Więc co się śmiejesz?

– Owszem, żrę, ale ja nie mówię, że nienawidzę świń. Ha!

– Ale nienawidzisz, prawda?

– Prawda. Świnie są obrzydliwe, więc nienawidzę, ALE O TYM NIE MÓWIĘ. Babcia mnie nauczyła, że się nie wybrzydza na jedzenie.

– Hm. To czemu w ogóle jesz bekon, skoro świnie są obrzydliwe?

– Wiele rzeczy obrzydliwych, jest jednocześnie smacznych, prawda Jeff?

– Hm.

– Wiele rzeczy niesmacznych, jest jednocześnie zdrowych, prawda?

– Hm.

– Wiele razy po prostu nic innego nie ma; wyłącznie coś obrzydliwego, prawda?

– Hm.

– Czasem jesteś w gościach i nie wypada odmówić, prawda?

– Ed…

– Co?

– Zamknij się.



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: W drodze do Sosnowca

13 + 10 =

POZOSTAŁE WPISY

Wywiad dla DoRzeczy

Szanowni Państwo,
zdania na temat #Konfederacja nie zmieniłem. Proszę przeczytać tę rozmowę – tam to widać.
Ha! zdania na temat #PiS też nie zmieniłem na łagodniejsze, lecz…

Wybory i partie radykalne

Radykalizm oraz partie radykalne są normalne i potrzebne. Nie wygrywają wyborów, ale zmuszają partie duże do przesuwania programu przynajmniej o centymetr w lewo lub prawo – ze strachu by radykały nie urosły w siłę. Głosowanie na przegrywających radykałów wcale nie jest marnowaniem głosu.

CZARY

Pouczający tekst we Frondzie. O wielu z tych rzeczy się nie wie i uważa je za normalne lub niegroźne. Nie wiem sąd tam się wzięła opinia na temat moich książek taka oto: “przedstawia kontakty z szamanami jako coś normalnego”, ale cała reszta pouczająca.

KONFEDERACJA

Przeanalizowałem. Gdybym musiał głosować dzisiaj, to na Konfederację.
Ważne dla mnie są takie sprawy: zakaz zabijania dzieci, kapitalizm, wolny rynek, walka z Unią, wybory bezpośrednie, bez list partyjnych.

CZARNY PROCH, CZARNY RUM

Napisał do mnie niejaki Gluten (opowieści o tym Osobniku pojawiają się tu od kilku lat w okresie Jarmarków Dominikańskich – kto zechce niech poszuka w historii). Napisał i pyta czemu nie piszę? Czy mnie wąż w dupsko ukąsił?

HACJENDA

Zaprosili mnie na Hacjendę. Właściciel ma korzenie irlandzkie i o nich pamięta. Ma też kuzynów i szwagrów, którzy pamiętają. Amerykanie od wielu pokoleń, ale pamiętają i toasty wznoszą chórem zmieniając akcent na irlandzki.

MUFF

Największy chłop w naszej wiosce to Muff. Nie wyróżnia się niczym poza wielkością. Najczęściej tacy wielcy są albo przesadnie spokojni, albo mocno agresywni, albo głupi, albo dają się prowokować i wybuchają od byle czego. Nasz Muff jest jak najbardziej normalny, przeciętny i pospolity – gdyby nie rozmiar, powiedziałoby się, że jest średni, a nawet trochę nijaki.