PORTRET ŚW. WOJCIECHA

utworzone przez | 16 lis 2022 | Dziennik pokładowy | 0 komentarzy

W trakcie Jarmarku Dominikańskiego, chodzę rano na Mszę do Bazyliki Mariackiej. W roku 2019 zobaczyłem tam na bocznej ścianie portret św. Wojciecha. Stanąłem jak wryty, bo GAPIŁ SIĘ NA MNIE. Prawdziwa twarz, żywy… facet. I gapi się na mnie. Świdrujące oczy, lekko wesołe a jednocześnie twarde. Oczy jak pręty ze srebra. I ta twarz. ŻYWY choć namalowany.

Poszedłem do zakrystii. Proboszcza znam, kościelnych znam, powiedzieli mi, że autorem obrazu jest Kriz Cruz.

Zacząłem szukać dojścia. Okazało się, że to Polak, a w dodatku drukował swój album w tym samym miejscu, gdzie ja drukuję moje książki. Dzwonię do prezesa Bernardinum, żądam stanowczo, by mnie zapoznał z malarzem, z Mistrzem…

***

Pierwsze spotkanie było ryzykowne (wiadomo jak niektórzy reagują na WC), ale okazało się urocze. Mistrz przyszedł z żoną – ze swoją Muzą. Jedliśmy chłodnik. Siedzieliśmy w starej knajpie z gdańskiej cegły. Gadaliśmy do późna.

Już tego pierwszego wieczoru prosiłem, by Mistrz namalował kolejnego św. Wojciecha dla mnie, do mego domu. Mistrz stanowczo odmówił: Nie maluję dwa razy tego samego obrazu, tak jak Pan nie pisze dwa razy tej samej książki.

Hm. Zrozumiałem. Ale nie zrezygnowałem. Poznamy się lepiej i znajdę klucz do wyobraźni Mistrza. Tak samo jak znajduję ścieżkę do umysłu lub serca Indianina, który nie rozumie ani słowa z tego, co do niego mówię. Nie rozumie nawet mojej koszuli, ani gaci na tyłku, ani okularów, bo on gaci ani koszuli nie ma, nigdy nie miał i nie rozumie tej koncepcji. Znajdę…

***

Kilka lat znajomości, braterstwo – bo Kriz Cruz maluje pędzlem, a ja słowami i obaj potrafimy namalować wybitnie. Kilka obiadów w domu Mistrza i Muzy. Kilka kolacji u mnie. Kilkadziesiąt listów na różne tematy. Poznałem Mistrza, zrozumiałem jak myśli, jak pracuje i… znalazłem KLUCZ.

Wysłałem wtedy taki list:

Mistrzu, wiem, że Mistrz nie maluje dwa razy tego samego. To byłoby okropne. Picasso mazał po kilkaset razy to samo na zwyczajnym talerzu ze sklepu i trzepał kasę. W tym samym czasie Salvador Dali nie malował tego samego obrazu dwa razy. Rozumiem to. Obaj byli Hiszpanami, ale Picasso był komunistą, a Dali nie był. To może Mistrz namaluje mi tego samego św. Wojciecha, ale w innej pozie? Mnie zależy jedynie na tym, by to była ta sama twarz, ten sam facet – nie chcę powtórek obrazu z kościoła.

***

Czekałem kilka lat.

Mistrz namalował.

To JEST ten sam facet, ta sama twarz! Te same oczy świdrujące duszę, jak pręty ze srebra. Twarz jest wcześniejsza od tej w bazylice. Może o jeden dzień, może o tydzień – nie wiadomo.

***

Św. Wojciech to patron Polski oraz mój. Z tych powodów bywałem jego u grobu w Gnieźnie, nawiedzałem kościoły pod wezwaniem i NIGDZIE nie mieli w sklepiku obrazków – nic co mógłbym powiesić na ścianie. Mam jeden, powielany w nieskończoność i nieciekawy obrazek wsadzony do modlitewnika. Żeby w Polsce nie było reprodukcji porządnego obrazu ze św. Wojciechem to było dziwne. No ale było. Nie mogłem znaleźć gotowego, musiałem zamówić.

Ta twarz, którą Państwo widzą na obrazie, to wynik dogłębnych studiów, trochę śledztwa. Mistrz nie malował wyłącznie z głowy, chciał namalować prawdziwego, a nie fikcyjne wyobrażenie osoby. Przyglądał się Drzwiom Gnieźnieńskim, sprawdzał jakie brody nosiło się w tamtych czasach, jaki fason miały biskupie nakrycia głowy i z czego były robione sprzączki.

Wszystkie poprzednie przedstawienia św. Wojciecha jakie widziałem były słabe, czasami poprawne, innym razem udane, ale zawsze miałem poczucie, że to są czyjeś fantazje, a nie prawdziwy człowiek. Gdy zobaczyłem TEGO św. Wojciecha miałem od razu wrażenie, że to On, że to ten, że tak właśnie wyglądał. Symulacja malarska zrobiona na podobnej zasadzie jak komputerowe odtworzenia wyglądu robione przez naukowców badających stare szkielety i czaszki, np. w Egipcie.

***

Mam więc u siebie w domu patrzącego na mnie św. Wojciecha i uważam, że tak udany portret należy zacząć rozmnażać, bo szkoda go tylko dla mnie. Dogadaliśmy się w tej sprawie z Mistrzem bardzo szybko. On też jest zdania, że trzeba ten portret rozmnażać – aby stał się klasycznym portretem Patrona Polski, tak jak klasyczne stały się portrety królów malowane przez Matejkę. (Matejko również studiował temat przed namalowaniem obrazu, oglądał starą broń z epoki, sprzączki, groty do strzał, materiał sukien.)

Może za kilka lat jakiś mój imiennik nie odejdzie z kwitkiem ze sklepiku przy grobie św. Wojciecha w Gnieźnie, tak jak ja odchodziłem kilka razy, bo nie mieli żadnego obrazka na ścianę.

 

Kriz Cruz “św. Wojciech”

0 komentarzy

Wyślij komentarz

yerba mate kurupi

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

U fryzjera

Są takie miejsca, gdzie fryzjer jest tylko MĘSKI. W tych miejscach kobiety fryzjerów nie potrzebują, bo noszą warkocze, a gdy warkocz robi się zbyt długi i zaczyna klepać po pupie, zaczepiać o klamki i sprzęty, to albo go zwijają na głowie w obwarzanek, albo obcinają kawałek długości jednego łokcia, a reszta rośnie dalej.

WC o serii książek Halika

Nikt przede mną nie pofatygował się ani nie wysilił, by iść do domu Tony’ego Halika i przekopać wszystkie Jego szafy w poszukiwaniu fotografii i tekstów.

Kolejność czytania

Książki piszę tak, by można je było czytać w kolejności dowolnej – to nie powoduje utraty przyjemności i nie istnieje „kolejność nieprawidłowa”.

Żyto ze Starego Młyna

Żyto było mielone w nowym STARYM młynie. Nowy, bo poprzednio mieliłem gdzie indziej, a STARY, bo ten młyn jest starej daty, w starym budynku z cegieł.

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

Flaga Kociewia

Jestem Ambasadorem Kociewia. Przyjąłem ten tytuł z wahaniem, gdy mi go zaproponowano. Przyjąłem i wziąłem na siebie powiązane z nim...

WOŁYŃ [edit]

"Wołyń pamiętamy" - to nie jest hasło wystarczające.WOŁYNIA NIGDY NIE WOLNO ZAPOMNIEĆ - to jest lepsze.Groby na...

Disney & LGBTQ+

Kiedyś - już jako osoba mocno dorosła - jeździłem do Parków Disneya i bawiłem się świetnie. Mam kilka książek o twórcy tych parków i...

Koszyk0
Koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy
0