WC AMBASADOREM

utworzone przez | 28 Sie 2018 | Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy | 0 komentarzy

Było się we Wiśle boso.

Naród tam podobno sceptyczny na przyjezdnych rozśmieszaczy, a jednak udało mi się zgromadzić w amfiteatrze 747 osób i miejscowa Ludność była zaskoczona tą liczbą. Spodziewali się 200-300 max.

Występem w amfiteatrze byłem zaniepokojony. Wprawdzie nie do poziomu “mam pełne portki”, ale trochę jednak byłem – amfiteatr nie nadaje się KOMPLETNIE na tę formę rozrywki jaką jest stand-up. Do tego potrzebna jest ciemna sala o niskim suficie, od którego odbija się śmiech. W dodatku Publika powinna siedzieć na tyle blisko, aby dostrzec uniesioną brew, minkę, grymasik ust, wzdęcie polika – wtedy Publika reaguje. Jedynie w Olsztynie znam amfiteatr na tyle stromy, prawie pionowy, że nawet najdalsze rzędy widzą brwi ruch. No ale… poszło dobrze. Publiczności dziękuję za prowadzenie.

***

Dnia następnego dostałem tytuł Ambasadora Kociewia. Raczej honor, niż konkretna funkcja. Uznanie za to, że się nie wstydzę gwary, krainy pochodzenia, która jest zdecydowanie bardziej wsią, niż miastem; że chleb, nawet w Arizonie, jem w sznytkach, a jajko rozcinam nożem, a nie pukam łyżeczką.

Ambasadorem prawdziwym Kociewia był mój śp.Ojciec. To on do katedry pelplińskiej przemycił Ellingtona (muzyk jazzowy), by ten zagrał sobie na organach, które “są starsze niż całe Stany Zjednoczone”. To on spacerował z Czesławem Niemenem po naszej wsi – ot tak – bez powodu… I do dziś starsze Panie to pamiętają i o tym gadają, że widziały Niemena na drodze i nie mają pewności czy to zwidy były, czy się czego napiły. To on woził mnie zimą po zamarzniętym jeziorze samochodem. To On mówił mi, że w szkole powinienem mieć dobre oceny ze wszystkiego oprócz sprawowania. To On.

***

W trakcie wręczenia tytułu Ambasadora, ktoś z publiczności zapytał, czy to prawda, że stawiam Ojcu na grobie flaszkę Tabasco odwróconą do góry dnem? “Nasza przewodniczka nam mówiła, panie Wojtku.”

Po pierwsze nie wiedziałem, że przewodnicy w Pelplinie oprowadzają turystów po grobie mojego Ojca. Po drugie prawda – obok znicza stawiam Ojcu flaszkę Tabasco, z której sam ciągnę pierwszego łyka.

To Ojciec nauczył mnie pić Tabasco i nauczył mnie kochać Amerykę za to, co w Ameryce wielkie, piękne i doniosłe. To On nauczył mnie gardzić tyranią i krzyczeć władzy w twarz: PRECZ Z KOMUNĄ, WSZYSCY WON. To On był ze mną na moim pierwszym przesłuchaniu na ubecji (w siódmej klasie szkoły podstawowej), to On (dziwnym zbiegiem okoliczności) był też ze mną na przesłuchaniu ostatnim… Przesłuchiwał mnie wtedy okropny garbus – prokurator Szczap.

To On był potem Szefem w mojej firmie i producentem moich programów telewizyjnych. To On kazał mi napisać pierwszą książkę bo… tylko On wiedział, że potrafię. To On.

***

Pływać w naszym jeziorze nauczyłem się sam.

Kłusować w naszym jeziorze nauczyłem się sam.

Stawiać wnyki na lisa w pobliżu kurnika nauczyłem się sam.

Zarabiać nauczyłem się sam.

Wydawać nauczyłem się sam.

Rancho w Arizonie kupiłem sobie sam.

I sam napisałem “Wyspę na prerii” – książkę, w której postawiłem Ojcu dyskretny pomnik pomiędzy wierszami.

Aby dyskusja pod postami była merytoryczna i "na poziomie", można komentować tylko będąc zalogowanym na stronie.

ZALOGUJ SIĘ

Nie masz jeszcze konta? ZAREJESTRUJ SIĘ

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

OKAZJA!

Nie-pękłe, nie-szturane, ale pełnowartościowe matero (bez sygnatury WC)

teraz za jedyne 64 zł

MĄKA

Z pola
Wojciecha Cejrowskiego
na Kociewiu.
Na zdrowie!

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

MŁOTEK WC

(…) Podobnie matero:
Dla kogoś kto pije yerbę codziennie, drobne uszkodzenia naczynia nie mają znaczenia. Pachnie (palo santo) i działa jak należy i tyle. Dlatego tak się Państwu podobają te okazjonalne obniżki cen na matera…

KUCH i RUCHANKI

Uwaga  na boczku: (na moim, nie na świńskim)
Mąka żytnia to nie tylko chleb. Ludzie są bardzo twórczy. Z żytniej mąki można wypiec sporo różnych smakołyków, a nawet ciast.

Chleb na życie

Ten marsz zaczął się dawno temu i daleko w tyle – nie miałem nic poza zamgloną koncepcją. Na talerzu została ostatnia kromka chleba, a ja...

Opowieść o palo santo

Fachowa i CIEKAWA opowieść o prawdziwym Palo Santo. Bo gatunków drzew nazywanych potocznie "palo santo" jest wiele i łatwo się oszukać....

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

KONCERT na 250 OSÓB

Od 14 czerwca będą możliwe koncerty, z maskami na twarzach. Maksymalnie 250 osób. Jaka naukowa teoria za tym stoi? 250 osób na stadionie...

TURÓW

Turów. „Polubowne” załatwianie sprawy z Czechami. Przygotowanie wytycznych do podpisania Umowy – odszkodowanie w wys. ponad 200 mln...

Aborcja

Teraz, gdy Polska zapłaciła tak wiele za częściowe ograniczenie aborcji, prawdziwy mężczyzna powinien iść do pełnego zwycięstwa. Tymczasem Duda i spółka się wycofują.

ZAKOŃCZYĆ PLANDEMIĘ

Chciałbym tu być. I powinienem. Poprzednio byłem – protestować przeciwko PRZYMUSOWI szczepień. Kto chce, niech się szczepi, nikomu nie zabraniam. Ale niech mnie nikt nie zmusza bym zaszczepił siebie wbrew mojej woli.

TUŻ PO DEBACIE

To nie była debata, bo nikt z nikim nie miał szansy debatować. Czyli oszustwo w tytule. A debaty prawdziwe są ważne, bo pozwalają sprawdzić jak kandydat sobie poradzi, gdyby go Putin zaskoczył publicznie jakimś nieprzewidzianym pytaniem.

Pin It on Pinterest

Share This
Twój koszyk
0