BUSZUJĄCY W KLAPKACH

utworzone przez | 03 Sie 2018 | Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy | 0 komentarzy

Wczoraj po robocie poszedłem w stragany. Myślałem, że jestem przebrany nie do poznania i nikt mnie nie będzie gonił – założyłem klapki. Cejrowski w klapakach całkiem nie pasuje, więc próbowałem udawać mojego brata. Udało mi się tylko w jednym miejscu, gdy jakiś facet krzyknął za mną: Te, Wojciechowski!

***

Wieczorem szukałem niepowodzenia. To bardzo pouczające wejść do jakiejś knajpy, która jest całkiem pusta, a kelnerzy sterczą na ulicy. Ktoś ma dobrą lokalizację, dobry wystrój, zachęcający towar lub menu, a jednak coś nie żre i interes pada. Obserwuję takie rzeczy i uczę się.

Czasami ceny są… za niskie. To nie jest oczywiste na pierwszy rzut oka, prawda? Kiedyś ceny na moje książki były zbyt niskie – Wydawca ciągnął je w dół, bo konkurencja, ale nie miał racji. Pewnego dnia podniosłem cenę i to o 40% i nagle okazało się, że idzie lepiej! Wcześniej moja książka była zbyt tania – po podwyżce zrobiła się wartościowa, markowa, cenna, dobra na prezent, zaczęła zwracać uwagę ceną lekko powyżej normy. Wyższa cena może być zachętą!

Z knajpami bywa podobnie – chłopak chce zabrać dziewczynę do baru na drinka z parasolką: gdy będzie zbyt tanio, nie wejdzie, bo nie chce wyjść na skąpego frajera. Wyścig z cenami w dół, bardzo często prowadzi do bankructwa.

***

Wczoraj. Znalazłem niepowodzenie. W ogródku przed knajpą jeden Warszawiak blazee wczepiony w komórę, a na stoliku obok dwa prawie puste mojito. Za jego plecami trzech kelnerów czeka. Podchodzę, dzień dobry, poproszę mojito. Poszliśmy do baru w środku – wystrój fajny, muzyka prawidłowo barowa, a nie jakiś hałas, szklanki nieprzypadkowe w prawidłowych fasonach, bar zawodowy (pracowałem jako barman na Karaibach i potrafię poznać złe szklanki i sprzęt dobrany przypadkowo, albo rozstawiony tak, że barmanowi niewygodnie pracować). Zaczęli robić mojito, wszytko się zgadzało…

– Panowie, wszytko się zgadza, więc czemu tu nie ma ludzi?
– Są.
– Przecież nie ma.
– Są. Tylko jeszcze nie przyszli. Trafił pan na dziurę.

Hmm… U mnie na stoisku z książkami też czasami są takie dziury i nawet wiem o jakich godzinach. Cały dzień mam tłum i tłok, a jest kilka takich momentów, gdy wyglądam jak stróż na niechcianym parkingu.

Mieli rację. Minęło 10 minut i zrobiło się gęsto. W karcie mieli napisane, że nie ma u nich miejsc stojących – czyli BARDZO mądrze, bo gęsto ma być, ale tłok to dyskoteka, potłuczone szklanki, chamstwo, ocieractwo i nic nie słychać, tylko trzeba się drzeć. W barze, gdy trzymasz drinka z parasolką nie chcesz być trącany, a twoja Pani, nie chce sobie oblać sukienki na kolorowo.

Nie polecam, nie reklamuję (bo takie rzeczy robi się za forsę), ale zawiadamiam Państwa gdzie to było: “Craft Coctails” przy ul. Szerokiej. Gdyby nie to, że już mają ten bar na cacy, to bym w nich zainwestował.

***

A ja dziś i jutro stoję na ul. Długiej naprzeciwko PTTK, 20 kroków od fontanny z Neptunem. Przybywajcie – postoję do g.18. Potem przebiorę się zakładając klapki i ruszę w stragany jako Wojciechowski. Wtedy, bardzo uprzejmie proszę mnie NIE poznawać.

baj

Aby dyskusja pod postami była merytoryczna i "na poziomie", można komentować tylko będąc zalogowanym na stronie.

ZALOGUJ SIĘ

Nie masz jeszcze konta? ZAREJESTRUJ SIĘ

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

OKAZJA!

Nie-pękłe, nie-szturane, ale pełnowartościowe matero (bez sygnatury WC)

teraz za jedyne 64 zł

MĄKA

Z pola
Wojciecha Cejrowskiego
na Kociewiu.
Na zdrowie!

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

KUCH i RUCHANKI

Uwaga  na boczku: (na moim, nie na świńskim)
Mąka żytnia to nie tylko chleb. Ludzie są bardzo twórczy. Z żytniej mąki można wypiec sporo różnych smakołyków, a nawet ciast.

Chleb na życie

Ten marsz zaczął się dawno temu i daleko w tyle – nie miałem nic poza zamgloną koncepcją. Na talerzu została ostatnia kromka chleba, a ja...

Opowieść o palo santo

Fachowa i CIEKAWA opowieść o prawdziwym Palo Santo. Bo gatunków drzew nazywanych potocznie "palo santo" jest wiele i łatwo się oszukać....

DZIEŃ DZIADKÓW

Babcia i dziadek – w przyszłym tygodniu ich święto, o którym czasami człowiek pamięta „po” zamiast „przed”.

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

KONCERT na 250 OSÓB

Od 14 czerwca będą możliwe koncerty, z maskami na twarzach. Maksymalnie 250 osób. Jaka naukowa teoria za tym stoi? 250 osób na stadionie...

TURÓW

Turów. „Polubowne” załatwianie sprawy z Czechami. Przygotowanie wytycznych do podpisania Umowy – odszkodowanie w wys. ponad 200 mln...

Aborcja

Teraz, gdy Polska zapłaciła tak wiele za częściowe ograniczenie aborcji, prawdziwy mężczyzna powinien iść do pełnego zwycięstwa. Tymczasem Duda i spółka się wycofują.

ZAKOŃCZYĆ PLANDEMIĘ

Chciałbym tu być. I powinienem. Poprzednio byłem – protestować przeciwko PRZYMUSOWI szczepień. Kto chce, niech się szczepi, nikomu nie zabraniam. Ale niech mnie nikt nie zmusza bym zaszczepił siebie wbrew mojej woli.

TUŻ PO DEBACIE

To nie była debata, bo nikt z nikim nie miał szansy debatować. Czyli oszustwo w tytule. A debaty prawdziwe są ważne, bo pozwalają sprawdzić jak kandydat sobie poradzi, gdyby go Putin zaskoczył publicznie jakimś nieprzewidzianym pytaniem.

Pin It on Pinterest

Share This
Twój koszyk
0