GACIE

utworzone przez | 28 Mar 2017 | Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy | 0 komentarzy

(ciąg dalszy opowieści z dn. 25 marca)

Najpierw zajechałem do knajpy. Tu u nas wszystkie drogi prowadzą do knajpy. Przez knajpę jedzie się do Walmarta, albo z Walmarta wraca. Przez knajpę jedzie się robić każdy interes z każdym. Przez knajpę jedzie się załatwiać sprawy w Urzędzie, bo najprawdopodobniej urzędnik, którego szukasz jest w knajpie lub w knajpie wiedzą, że go nie ma w Urzędzie, gdyż jest gdzieś indziej. A gdybyś w Urzędzie zapytał, gdzie jest ten którego nie ma, to ci urzędowo odpowiedzą, żebyś pojechał zapytać w knajpie, bo knajpa wie, a Urząd nie. Dlatego najpierw zajechałem do knajpy.
– Ed, Jeff – przywitałem się, a potem siadłem na moim miejscu pomiędzy nimi. Torbę z gaciami postawiłem na podłodze; była szara, papierowa, niezdradzająca zawartości.
W tym momencie z zaplecza przyszedł barman z nową beczką piwa:
– Przywiozłeś gacie – nie wiem czy mnie zapytał, czy stwierdził. – Wszyscy inni przywieźli – w tym momencie popatrzył na Eda i Jeffa, a oni kiwnęli głowami. – I teraz czekamy.
– Jakie “inni” i na co czekamy?
– Na męża. Przyjedzie zebrać gacie dzisiaj po południu.
– Jak to zebrać? – byłem skołowany, ale w naszym barze to norma. – Tych gaci było więcej? Nie tylko do mnie doleciały? – popatrzyłem na podłogę i zobaczyłem różne zawiniątka podobne do mojego, które leżały przy wielu stołkach.
– Tornado porwało jej całe pranie. Kosz pełen gaci poszedł w górę ziuu.
Ed i Jeff próbowali się nie śmiać.
– Mieliśmy tornado?! Nie słyszałem.
– Wiało?
– No wiało…
– Burza była?
– Była, ale przeszła bokiem. Podawali w TV, że coś tam rozwaliła, ale daleko stąd.
– A na brzegu tej burzy zrobiła się trąba powietrzna. Normalka i nie ma o czym gadać. Zdechła po kilku milach, nawet nie zdążyli w radiu ogłosić alarmu. Zdechła szybko, ale przedtem zdążyła wciągnąć kosz z praniem. Zassało wszystko w górę, a potem te gacie opadały tu i tam. Jak… spadochrony, jeśli wiesz co mam na myśli – powiedział barman, a Ed i Jeff próbowali się nie udusić.
– Ale wiatr był zachodni! Więc nawet jeśli zassało u niej, to nie mogły potem opaść u mnie. Ed też ma rancho na zachód…
– Pojechała z tymi gaciami do koleżanki, bo jej się pralka zepsuła. Miała je w koszu na pace pikapa. Zaczęły od picia kawki na porczu, kiedy zobaczyły trąbę, uciekły do domu, schować się pod schodami, a potem przeszło tornado i wessało nie tylko ten kosz. Ciesz się, że nie spadł ci na głowę lewarek, albo koło zapasowe, Gringo.
– Dobra, porwało jej pranie z pikapa, zassało wysoko w górę, potem to wszystko spadło gdzieś na prerii, a potem mi to przywiał zachodni wiatr?
– Tak – odpowiedział Ed
– I do mnie też – dopowiedział Jeff.
– A ona jechała zrobić pranie, tak?
– Tak.
– I najpierw siadły sobie na kawkę, tak?
– Tak.
– Czyli: te gacie, którymi się od dwóch dni zajmuję, wylądowały u mnie PRZED wypraniem, tak?
– Tak.
Było nas w tym barze kilkunastu. U stóp wielu osób leżały zawiniątka w dyskretnych torbach. Wszyscy słyszeli naszą rozmowę i nikt nie wyglądał na zaskoczonego moimi wnioskami.
– Rozluźnij się, Gringo. Wszyscy jesteśmy… po tej samej stronie tego prania co ty. Ale nie jest źle! To ona, nie my, jest w gorszej sytuacji. Nie wychodzi z domu i nikomu się nie pokazuje, a mąż jeździ po okolicy i zbiera gacie. Zaraz tu będzie. Potem wszyscy napijemy się po drinku i nigdy więcej nie będziemy o tym rozmawiać. Nigdy, nigdy, nigdy.
– A czy…
– Nigdy!!! – powiedziała cała sala.

Aby dyskusja pod postami była merytoryczna i "na poziomie", można komentować tylko będąc zalogowanym na stronie.

ZALOGUJ SIĘ

Nie masz jeszcze konta? ZAREJESTRUJ SIĘ

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

OKAZJA!

Nie-pękłe, nie-szturane, ale pełnowartościowe matero (bez sygnatury WC)

teraz za jedyne 64 zł

MĄKA

Z pola
Wojciecha Cejrowskiego
na Kociewiu.
Na zdrowie!

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

MŁOTEK WC

(…) Podobnie matero:
Dla kogoś kto pije yerbę codziennie, drobne uszkodzenia naczynia nie mają znaczenia. Pachnie (palo santo) i działa jak należy i tyle. Dlatego tak się Państwu podobają te okazjonalne obniżki cen na matera…

KUCH i RUCHANKI

Uwaga  na boczku: (na moim, nie na świńskim)
Mąka żytnia to nie tylko chleb. Ludzie są bardzo twórczy. Z żytniej mąki można wypiec sporo różnych smakołyków, a nawet ciast.

Chleb na życie

Ten marsz zaczął się dawno temu i daleko w tyle – nie miałem nic poza zamgloną koncepcją. Na talerzu została ostatnia kromka chleba, a ja...

Opowieść o palo santo

Fachowa i CIEKAWA opowieść o prawdziwym Palo Santo. Bo gatunków drzew nazywanych potocznie "palo santo" jest wiele i łatwo się oszukać....

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

KONCERT na 250 OSÓB

Od 14 czerwca będą możliwe koncerty, z maskami na twarzach. Maksymalnie 250 osób. Jaka naukowa teoria za tym stoi? 250 osób na stadionie...

TURÓW

Turów. „Polubowne” załatwianie sprawy z Czechami. Przygotowanie wytycznych do podpisania Umowy – odszkodowanie w wys. ponad 200 mln...

Aborcja

Teraz, gdy Polska zapłaciła tak wiele za częściowe ograniczenie aborcji, prawdziwy mężczyzna powinien iść do pełnego zwycięstwa. Tymczasem Duda i spółka się wycofują.

ZAKOŃCZYĆ PLANDEMIĘ

Chciałbym tu być. I powinienem. Poprzednio byłem – protestować przeciwko PRZYMUSOWI szczepień. Kto chce, niech się szczepi, nikomu nie zabraniam. Ale niech mnie nikt nie zmusza bym zaszczepił siebie wbrew mojej woli.

TUŻ PO DEBACIE

To nie była debata, bo nikt z nikim nie miał szansy debatować. Czyli oszustwo w tytule. A debaty prawdziwe są ważne, bo pozwalają sprawdzić jak kandydat sobie poradzi, gdyby go Putin zaskoczył publicznie jakimś nieprzewidzianym pytaniem.

Pin It on Pinterest

Share This
Twój koszyk
0