DZIENNIK POKŁADOWY

CRAZY JACK

13 lutego 2019 | Dziennik nie-polityczny

Wściekły Jack nigdy się nie dorobi majątku na ciesiółce. Zbyt wiele rzeczy przy okazji rozwala i musi naprawiać. Przychodzi do kogoś na robotę, wyczuje węża i zaczyna się demolka.

Kiedy przyszedł mi wymieniać schody i znalazł to gniazdo węży polował potem wiele godzin, bo się rozlazły. Pierwsze dziewięć strzałów z pompki (tak, Jack ma pompkę na dziewięć naboi śrutowych i przeładowuje ją tak szybko, jakby walił z maszynowego), pierwsze dziewięć strzałów mnie zaskoczyło i nie zdążyłem zatkać uszu. Drugie dziewięć zaskoczyło mnie jeszcze bardziej, gdy okazało się że Jack ma przy sobie dwie naładowane pompki. A potem okazało się że ma jeszcze dwie na traku. Puste odrzucał, naładowane chwytał z taką prędkością, że obraz był rozmazany w oku.

A potem rzucił pod schody bańkę płynu do mycia szyb i strzelił do tej bańki. Węże nie lubią mocnych zapachów, więc te których nie rozwalił śrutem wyprysnęły od smrodu na wszystkie strony. W tedy straciłem wizję, bo cofnąłem się z takim impetem, że wylądowałem tyłkiem w kominku.

– Leż gdzie jesteś! – wrzasnął Jack w moją stronę i strzelał dalej.

Gdy przeniósł się dalej od domu wyszedłem ostrożnie. Na szczęście działał już wtedy z maczetą oraz czymś w rodzaju noża przyspawanego w poprzek i zamocowanego na końcu tyczki. Ciął węże równo, ale przy okazji rozwalał też inne rzeczy.
Moje blaszane poidło dla krów (a jednocześnie plenerowa wanna) nie da się naprawić – do wymiany. Skrzynka na listy – do wymiany. Kubeł na śmieci – być może do uratowania, ale… Najbardziej widowiskowe było rozwalenie gaśnicy.

Siedliśmy sobie potem na resztkach werandy. Podałem kawę.
– Jack…
– Hm.
– Te wszystkie rozwalone przedmioty…
– Tak wiem. Jutro przywiozę nowe.
– To kupa forsy…
– Tak wiem. Dam radę.
– Jack…
– Dam radę! Polowanie było tego warte. WSPANIAŁE.
– Jack…
– Wytłukłem wszystkie.
– Jack!
– Hm?
– Te wszystkie przedmioty..
– Odkupię.
– Nie o to chodzi. Powiedz, co ty z nimi robisz?
– Wywalam, a co?
– Gdzie wywalasz?
– U siebie na rancho, najczęściej. Niektóre dają się potem naprawić.
– A dużo tego masz?
– Ooo.. Człowieku. Ze dwa akry zawalone różnymi rzeczami.
– Mógłbyś z tego zrobić biznes.
– Otworzyć złomowisko? Nie chcę mieszkać na złomowisku.
– Złomowisko nie. Mam lepszy pomysł. Luksusowy…
– Hm?
– Są ludzie, wyobraź sobie, Jack, dla których atrakcją jest rozwalanie. Pracują w korporacjach, nakręcają stres, a jednocześnie stale tłumią emocje. Bo im nie wypada wrzeszczeć w pracy. Nam tu wypada, więc jesteśmy zdrowsi. Byk cię kopnie, ty kopniesz byka i nerwy przechodzą. A oni tam, na przykład w Kalifornii, cały dzień tłumią złość, a potem idą do domu i muszą się gdzieś wyżyć. Na siłę, na szybko i na zapas. Żeby starczyło na jutro, na cały dzień kolejnego stresu w robocie.
– Hm. Ale co to ma do mnie?
– Widzę biznes na tych twoich dwóch akrach. Dla niektórych ludzi może być atrakcją rozstrzelać stary telewizor. Albo gaśnicę. Wynajmujesz im przestrzeń, gdzie mogą bezpiecznie poszaleć. Dorzucasz kilka przedmiotów, które mogę bezkarnie rozwalić i kasujesz stówę.
– Hm. Tylko jak ich zawiadomię żeby przyjechali?
– Wystarczy, że postawimy tablicę z ogłoszeniem na zjeździe od strony Kalifornii. Trafią. Wystarczy, że trafi jeden i potem przyprowadzi kolegów. Co ci szkodzi, Jack? Na razie masz dwa akry zawalone śmieciem. Najwyżej interes nie wypali i nadal będziesz miał dwa akry zawalone tym samym śmieciem.
– Ogłoszenie kosztuje.
– Dogadamy się z kimś, kto ma ziemię w odpowiednim miejscu. Dogadamy się. Co komu przeszkadza twoja drewniana tablica przy płocie, za którym pasą się krowy? Nic. Zrobisz im w zamian jakąś drobną naprawę.
– Hm.
– Teraz jedź do domu zrób tablicę z ogłoszeniem, a ja się przejadę poszukać miejsca, gdzie ją postawimy.
– A co napisać?
– Cokolwiek. Prawdę.
Jack pojechał. I napisał tak:

GO CRAZY AT CRAZY JACK’S RANCH * SHOOT EVERYTHING YOU HATE: REAL TVS, COMPUTERS AND MORE



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: CRAZY JACK

14 + 5 =

POZOSTAŁE WPISY

Wywiad dla DoRzeczy

Szanowni Państwo,
zdania na temat #Konfederacja nie zmieniłem. Proszę przeczytać tę rozmowę – tam to widać.
Ha! zdania na temat #PiS też nie zmieniłem na łagodniejsze, lecz…

Wybory i partie radykalne

Radykalizm oraz partie radykalne są normalne i potrzebne. Nie wygrywają wyborów, ale zmuszają partie duże do przesuwania programu przynajmniej o centymetr w lewo lub prawo – ze strachu by radykały nie urosły w siłę. Głosowanie na przegrywających radykałów wcale nie jest marnowaniem głosu.

CZARY

Pouczający tekst we Frondzie. O wielu z tych rzeczy się nie wie i uważa je za normalne lub niegroźne. Nie wiem sąd tam się wzięła opinia na temat moich książek taka oto: “przedstawia kontakty z szamanami jako coś normalnego”, ale cała reszta pouczająca.

KONFEDERACJA

Przeanalizowałem. Gdybym musiał głosować dzisiaj, to na Konfederację.
Ważne dla mnie są takie sprawy: zakaz zabijania dzieci, kapitalizm, wolny rynek, walka z Unią, wybory bezpośrednie, bez list partyjnych.

CZARNY PROCH, CZARNY RUM

Napisał do mnie niejaki Gluten (opowieści o tym Osobniku pojawiają się tu od kilku lat w okresie Jarmarków Dominikańskich – kto zechce niech poszuka w historii). Napisał i pyta czemu nie piszę? Czy mnie wąż w dupsko ukąsił?

HACJENDA

Zaprosili mnie na Hacjendę. Właściciel ma korzenie irlandzkie i o nich pamięta. Ma też kuzynów i szwagrów, którzy pamiętają. Amerykanie od wielu pokoleń, ale pamiętają i toasty wznoszą chórem zmieniając akcent na irlandzki.

MUFF

Największy chłop w naszej wiosce to Muff. Nie wyróżnia się niczym poza wielkością. Najczęściej tacy wielcy są albo przesadnie spokojni, albo mocno agresywni, albo głupi, albo dają się prowokować i wybuchają od byle czego. Nasz Muff jest jak najbardziej normalny, przeciętny i pospolity – gdyby nie rozmiar, powiedziałoby się, że jest średni, a nawet trochę nijaki.