Reszta świata

AUTOR:

Danuta Gryka

Seria Biblioteka Poznaj Świat

304 strony

Dalszy ciąg małżeńskiej wyprawy dookoła świata.

35,00 

Na stanie

Pół świata z plecakiem i mężem

AUTOR:

Danuta Gryka

Seria Biblioteka Poznaj Świat

264 strony

Dziesięć miesięcy podróży z plecakiem i mężem przez połowę świata – z Polski do Turcji, dalej do Nepalu, do Wietnamu, Australii, Nowej Zelandii.

Reszta świata

Podróż dookoła świata trwa dalej. Z Nowej Zelandii na Wyspę Wielkanocną. Tam spełnia się marzenie Autorki wypowiedziane w poprzedniej książce Pół świata z plecakiem i mężem. Z wyspy na stały ląd, czyli do Chile. Jazda na południe. Zimna Patagonia – koniec świata, czyli Ziemia Ognista. Dalej się nie da, więc z powrotem na północ. Paragwaj, Boliwia, Peru, plantacje bananów w Ekwadorze, na koniec jeszcze do Meksyku i na Kubę. A dokąd teraz? No właśnie – “dokąd teraz?” to kłopot tych, którzy objechali już świat dookoła.

– Wojciech Cejrowski

Danuta Gryka 

– urodzona w 1975 roku w Poznaniu. Rehabilitantka. Mieszka i pracuje w Szkocji. Entuzjastka niskobudżetowych (ach, ten Poznań… ach, ta Szkocja…) podróży z plecakiem. Razem z mężem była na pięciu kontynentach. Po dziewięciu miesiącach pracy w Irlandii drugie tyle spędziła w Azji, co zaowocowało pierwszą Książką o pięknej podróży. Marzenie o podróży dookoła świata ziściło się podczas następnej wyprawy w latach 2009-2010.

Fragment książki Reszta świata:

***

W Nowej Zelandii kupiliśmy bilety lotnicze na dalszą podróż – bezpośredni lot z Auckland do Santiago, a następnie z Santiago na Wyspę Wielkanocną. Wyspa Wielkanocna jest bowiem jednym z żelaznych punktów naszej podróży.

Tak więc wylatujemy z Auckland o 16.10. Lot trwa jedenaście i pół godziny, mimo to w Santiago de Chile lądujemy tego samego dnia i na dodatek o 11.40, czyli parę godzin wcześniej niż wystartowaliśmy…Tym też sposobem dostajemy od losu jeden dzień gratis. Pamiętacie angielskiego dżentelmena Fogga i jego szaleńczą podróż w osiemdziesiąt dni dookoła świata? Pamiętacie, dzięki czemu wrócił w porę do Londynu, chociaż był pewien, że przegrał zakład? Otóż on też przekroczył międzynarodową linię zmiany daty, zyskał w ten sposób jeden dzień i dotarł do klubu Reforma w wyznaczonym czasie. Owa umowna linia przebiega na mapie stref czasowych głównie wzdłuż południka 180°. Przekraczając linię zmiany daty ze wschodu na zachód tracimy jeden dzień. Jadąc natomiast w przeciwnym kierunku – tak jak my teraz – zapisujemy tę samą datę po raz drugi. Czas nie jest nam jednak aż tak bardzo potrzebny. Mamy go pod dostatkiem. Bardziej by się przydał inny cud, na przykład znaleziony worek pieniędzy… Już teraz wiemy, że na całą zaplanowaną podróż po Ameryce Południowej na pewno zabraknie nam funduszy…

W Santiago po raz pierwszy mieliśmy problem z wyborem hosta, czyli gospodarza. Na nasze zapytanie odpowiedziało bowiem pozytywnie aż siedem osób! Zwykle połowa maili pozostaje bez odpowiedzi, a z tej drugiej połowy większość spotyka się z odmową. Bo czas nieodpowiedni, bo remont, bo akurat ktoś wyjeżdża, bo ma innych gości i tak dalej, i tak dalej. A tu taka niespodzianka! Możemy wybierać w hostach, wczytując się w profile, opinie innych użytkowników portali i szczegóły dotyczące zakwaterowania. Ostatecznie wybieramy gościnę u Guido, ze względu na łatwy dojazd do centrum. No i dobrze mu z oczu patrzy. Intuicja nas nie zawodzi. Warunki noclegowe do komfortowych nie należą, ale niewygody wynagradza w stu procentach wielkie serce naszego gospodarza. Mamy do dyspozycji wiekowe rozkładane łóżko w pokoju przejściowym. Przez otwarte okno, wraz ze słabym powiewem leniwego, gorącego powietrza, wdziera się uliczny hałas. Kilkaset metrów dalej ciągnie się jedna z głównych arterii komunikacyjnych miasta. Ameryka Południowa wita nas brazylijską wódką z limonką i cukrem (caipirinha się chyba nazywa), rumem z coca-colą i lokalnym czerwonym winem… Bawimy się świetnie, prowadząc ożywione dyskusje na wszystkie możliwe tematy świata z hostem i jego dorosłym synem. Obaj mówią nieźle po angielsku. Po należytej dawce procentów zasypiamy jak niemowlęta, nie zważając na pisk opon i tubalne dźwięki klaksonów. Odczuwamy już mocno niedobory odpoczynku po długim locie z Nowej Zelandii, więc porządny, głęboki sen bardzo nam się przyda. Dzień później, w ramach rewanżu, szykujemy w ciasnej i dusznej kuchni nasze sztandarowe plendze (placki ziemniaczane „po poznańsku”). Nieznane naszym gospodarzom danie najwyraźniej przypada im do gustu. Do tego doskonałe chilijskie wino i… impreza rozkręca się na nowo. Witaj, nowy kontynencie!

Zdecydowanie gorzej idzie nam poszukiwanie przewodnika Lonely Planet. Jak zwykle chcemy zakupić kompendium o całej Ameryce Południowej. Naiwnie sądziliśmy, że, podobnie jak w Azji, będzie tu można dostać jakieś przedruki lub książki używane. Niestety. Chodzimy od second-handu do second-handu, od hostelu do hostelu i nic. Anglojęzycznych wersji przewodników jak na lekarstwo (w końcu stanęliśmy na ziemi hiszpańskojęzycznej!), a trafić akurat na Lonely Planet i księgę opisującą cały kontynent, a nie poszczególne kraje, to tak jak znaleźć igłę w stogu siana. A wydawałoby się, że nic prostszego, jak kupić przewodnik po Ameryce Południowej w Ameryce Południowej…

Zrezygnowani odwiedzamy zwykłe księgarnie. W Polsce taki przewodnik, jakiego szukamy, kosztuje 114 złotych. A co mają nam do zaoferowania chilijskie księgarnie? Poprzednie wydanie za dwa razy tyle! Po dwóch dniach bezowocnych poszukiwań tańszych opcji po całym Santiago, decydujemy się na zakup nowej księgi za mocno wygórowaną cenę. Dzień później o piątej rano mkniemy pustymi ulicami miasta na lotnisko. Guido zaproponował nam podwiezienie. Ruszamy skoro świt, bo nasz host nie wykupił obowiązkowego ubezpieczenia samochodu i nie chce się narażać na kontrole drogowe. Mamy sporo czasu do odlotu, więc spacerujemy po tutejszych sklepach i sklepikach. W jednej z księgarń leży sobie na półce… identyczne wydanie przewodnika, jakie zakupiliśmy, za równowartość 168 złotych… Że też nie pomyśleliśmy o sklepie bezcłowym…Nieco później czytam w Lonely Planet: „19% podatek na książki oznacza wysokie ceny”. Taaak… To już wiemy.

***

Opinie o książce Reszta świata można przeczytać na stronie Lubimyczytac.pl

 

Wydawnictwo Bernardinum
Rok wydania 2014
Ilość stron 304
Oprawa twarda

Dodatkowe informacje

Waga 1 kg
Wymiary 30 × 20 × 4 cm
ISBN

9788378233770

Autor

Danuta Gryka

Recenzje

Napisz pierwszą opinię o „Reszta świata”

Pin It on Pinterest

Twój koszyk
0