CHWILOWO BRAK

Padre, strzelba, różaniec i koń

Padre, strzelba, różaniec i koń

AUTOR:

Jerzy Pecold

Seria Biblioteka Poznaj Świat

280 stron

 

To opowieść księdza, który wyjechał na misje do ekwadorskiej dżungli, a potem na nizinę Orinoko.

 

 

50,00 

CHWILOWO BRAK

Jerzy Pecold Padre, strzelba, różaniec i koń

Ta książka to debiut, ale ks. Jerzy Pecold jest pisarzem z doświadczeniem. Poznałem go, gdy pisał poezje. Namawiałem, żeby poza wierszami spisał także swoje opowieści prozą. Słuchałem ich w Wenezueli, przy ognisku, na polowaniu, w Jego domu, gdy smażył nam steki z anakondy albo gotował żółwia. Wracałem po roku, po dwóch, po dziesięciu i słuchałem znowu…
Życie brane na kark i na kark, uwiecznione na wyblakłych stronach szkolnego zeszytu, wystukane na staroświeckiej maszynie do pisania.
Dorzuciłem do tego trochę swoich zdjęć (bo Padre nie fotografuje) i mamy książkę.
– Wojciech Cejrowski

Jerzy Pecold (1957)
– zawodowy masaż-rzeźnik z papierami czeladnika, a jednocześnie absolwent KUL z tytułem magistra teologii moralnej.
Z zakładu wędliniarskiego poszedł do seminarium duchownego, w 1984 roku został księdzem, a trzy lata później pojechał na misje do Ekwadoru, „bo nikt inny nie chciał tam jechać”.
Przeżył ponad 25 lat w Ameryce Południowej, obecnie mieszka w Wenezueli. Dlatego wie, o czym pisze.

 

Fragment książki Padre, strzelba, różaniec i koń:

***

Bardzo istotnym elementem kapłańskiej i misyjnej posługi jest trafne i dojrzałe odnalezienie swego miejsca w życiu, w świecie i przestrzeni. Trzeba sobie i innym pomóc odpowiedzieć, kim jestem, tu i teraz, w tym zagubionym, zapomnianym zakątku świata. Jestem księdzem. Staram się zawsze o tym pamiętać i innych proszę, żeby o tym pamiętali. Jestem księdzem w sutannie czy bez niej, przy ołtarzu czy na polowaniu. Jestem księdzem, a do tego proboszczem – duszpasterzem, który musi dbać o swoje stado, musi znać swoje owce, bowiem wtedy i one go znają. Pasterz musi być zżyty, zmieszany ze swoim stadem. Wiele radości sprawia mi świadomość, że nawet najczarniejszym typom moja postać nie jest obca. To nic nie szkodzi, że oni mi czasem mówią: rozbójnik w sutannie. Ważne, że mnie znają i mnie nie ignorują. Ja też znam wszystkich tutejszych gagatków i chociaż nie widzę ich w kościele, spotykam nad rzeką, na polowaniu, na ulicy, i w razie potrzeby odwiedzam w szpitalu czy więzieniu.
Na miejsce pasterza w stadnej społeczności trzeba sobie zasłużyć. Trzeba trafić do serca każdej owcy, nawet tej „czarnej”, otworzyć to serce kluczem zaufania. Pozwolić, żeby ona rozpoznała w tobie pasterza, czyli przyjaciela a to już będzie ogromny sukces. Być może dlatego lubię być wśród ludzi, dzieląc z nimi najróżniejsze sytuacje, jakie stwarza życie. Siedząc w kancelarii umarłbym z nudów, niektórzy ludzie nigdy by mnie nie poznali, a ja wielu bym nie spotkał.
Kiedyś otrzymałem zapisaną hieroglifami kartkę od więźnia, który prosił o pomoc. Poszedłem go odwiedzić, a on mi powiedział:
– Wiesz, Padre, ja tak jak ty lubię konie. Nie stać mnie na kupno własnego konia, dlatego jeżdżę na cudzych.

***

PADRE – mogą go Państwo znać. Pomagał mi kręcić „Boso przez świat” oraz pojawia się na chwilę w mojej najnowszej książce. Padre to kowboj, myśliwy, kucharz i rzeźnik, który potrafi zrobić polską kiełbasę z anakondy oraz krupnik z żółwia. Mieszka w Wenezueli; rzeźnikiem był zanim został księdzem.
Znamy się od lutego 1997, a nasze pierwsze spotkanie opisałem w książce Orinoko. Jesteśmy przyjaciółmi z typu „do końca życia”.
Jego “Padre” dzieje się w tych samych miejscach co moje “Orinoko“. Opowiada o tych samych ludziach, ale inaczej. To bardzo rzadka okazja by poczytać, jak dwaj kumple opowiadają o tym samym miejscu, ale każdy po swojemu.
Tytułowy Padre wydał swoją książkę w roku 2012. Dziś nakład wyczerpany, a ja wykupiłem z magazynu wydawcy ostatnie 165 egzemplarzy, po to, by je postawić w moim sklepie do pary z “Orinoko”. […] Ten sam świat, ta sama miejscowość Mantecal, na wielkiej wenezuelskiej sawannie opisana przez dwie różne osoby, które się znają i przeżyły wspólnie kilka uciech, kilka stresów i niejedno rodeo.
To bardzo rzadka sytuacja, by mieć w ręku dwie różne książki, w których dwóch kumpli opowiada historie z tych samych miejsc. Proponuję, by Państwo zaczęli czytać Jego książkę od strony 77. – od rozdziału NA PRZEMYTNICZYM SZLAKU. Czyli… od miejsca gdzie zaczyna się moje “Orinoko”. (A potem Państwo sobie wrócą do początku.) Nigdy nie przemycaliśmy niczego wspólnie, ale każdy z nas zna przemytniczy szlak.
Posłuchajcie…
– Wojciech Cejrowski

Opinie o książce Padre, strzelba, różaniec i koń można przeczytać na stronie Lubimyczytac.pl

 

Wydawnictwo Bernardinum
Rok wydania 2012
Ilość stron 280
Oprawa twarda

Dodatkowe informacje

Waga 1 kg
Wymiary 30 × 20 × 4 cm
ISBN

9788378230403

Autor

Jerzy Pecold

Recenzje

Napisz pierwszą opinię o „Padre, strzelba, różaniec i koń”

Pin It on Pinterest

Twój koszyk
0