Arizona

tam mam dom. Co nie wyklucza posiadania drugiego domu w Polsce.
Szczerze mówiąc wkurza mnie, gdy ktoś zarzuca mi brak patriotyzmu, z powodu tego, że mieszkam w Arizonie. Przed drugą wojną światową, wiele jak najbardziej polskich, a nawet staropolskich rodów miało po kilka rezydencji (np. letnia i zimowa), a po drugie mieli też domy, a nawet majątki zagraniczne. Mam i ja.
Przed wojną na lato zajeżdżało się do majątku ziemskiego, bo wtedy to miało sens, gdy buchała wegetacja. Na zimę, cała rodzina przenosiła się do innego domu, mieszkania czy pałacu, gdy w majątku ziemskim wegetacja zamierała, a puste pola pokrywał śnieg. Wówczas zjeżdżano na przykład do siedziby w Krakowie i zamiast po zamarzniętych polach, chodziło się do teatrów, zażywając kultury.
Ja żyję podobnie – na dwa domy, a nawet na trzy (Meksyk) i dobrze mi z tym. Na lato mam – gospodarstwo rolne w Polsce, a na zimę mam moje rancho w Arizonie. Aha i… NIE BIORĘ ŻADNYCH DOPŁAT UNIJNYCH za tę moją polską ziemię. Gospodaruję tak, że opłaca mi się bez dopłat.