DZIENNIK POKŁADOWY

BUBLOWNICY

10 sierpnia 2018 | Dziennik nie-polityczny

Jest tu jeszcze Zakątek Bublowników oraz Zakątek Szmaciarzy.

Bublownicy mają złom. Niekoniecznie metalowy. Na ceratach rzuconych wprost na ziemię wywalają wszystko jak leci i są to przedmioty wszelkie, nieposortowane i do niczego nieprzydatne nikomu.

– Panowie, nie chcę was obrażać, ale jestem antropolog i mnie to zaciekawiło zawodowo: czy ktoś tu u was cokolwiek kupuje?
– Źziwił by siem Pan. My się sami źiwimy, ale kupujom. Ktoś idzie, staje, gapi się na ten obiektywnie rzecz biorąc śmietnik, a potem wybiera jakiś wihajster i jest szczęśliwy, że znalazł.
– Ale… Czym właściwie Panowie handlują?
– My sami nie wiemy. Ale to klient ma wiedzieć, nie my. Zasadniczo handlujemy wszystkim. Wszystkim, czym nie handluje nikt inny. I są to rzeczy, które się do niczego nie nadają. Zbieramy je po zamknięciu Jarmarku, wywalone z innych stoisk. Taka urocza nisza, Panie Wojtku.
– I zarabiacie na tym? Na TYM?
– Źziwił by siem Pan ile. My się sami źiwimy.
– A co Panowie robią przez resztę roku, gdy nie ma Jarmarku?
– Zasadniczo nic. Staramy się nie robić absolutnie nic. Czasami nam nie wychodzi, ale tak najogólniej to staramy się. Ja z kolegą trochę piję, ale też bez przesady, raczej rozwijamy osobowość. Kolega sporo czyta, a ja dużo oglądam telewizor.
– Co konkretnie?
– Nic. Oglądam wszytko na wszystkich kanałach, czyli nic. To jest moje studium nicości.
– Ym. Elegancko ujęte.
– Dziękuję.
– A w jakim celu Pan to robi?
– Po nic.
– Ym.
– Pan nie rozumie, prawda?
– Ym.
– Panie Wojtku, Pan nie rozumie, prawda?
– No rzeczywiście, w tym miejscu się zgubiłem.
– Bo Pan czegoś o nas nie wie. Obaj z kolegą kończyliśmy filozofię w stanie wojennym.
– Eee! Nie…
– Naprawdę! I byliśmy jedynymi studentami, którzy poszli na filozofię z pasji do filozofii. Jesteśmy filozofami. Jedynymi z naszego wydziału, którzy po studiach czynnie uprawiają filozofię.
– Czy Pan teraz ze mnie skutecznie żartuje i ja się dałem nabrać?
– A jak, pańskim zdaniem powinien wyglądać prawdziwy filozof? Profesorek na uczelni, który przetwarza cudzy dorobek, ale sam nie wymyślił niczego? Czy może ja pasuję lepiej? Moje “Studium Nicości” znajdą na wysypisku domykającym naszą obecną cywilizację.
– Ym.

A potem ten pozorny pijak i lump nachylił się do mojego ucha i wyszeptał mi bardzo długą listę nazwisk, wraz z podaniem nurtów i prądów filozoficznych powiązanych z tymi nazwiskami. Oczy mu się świeciły jak u wariata lub geniusza. Uwierzyłem.

– Uwierzyłem Panu. Być może pochopnie. A czy dla pewności mógłby mi Pan pokazać swój dyplom, albo indeks, cokolwiek. Wrócę jutro…
– Dyplom? Oba nasze dyplomy spaliliśmy zaraz po ich otrzymaniu.
– ?
– Nie chcieliśmy by nas ograniczały. Filozof nie powinien mieć dokumentów potwierdzających, lecz dorobek. Spaliliśmy je i to było święto, inicjacja, a jednocześnie pierwszy rozdział “Studium Nicości”.

***

Ym. Ciekawe, co dziś będę robił po Jarmarku i kogo spotkam.

Dziś i jutro stoję w Gdańsku na Jarmarku Dominikańskim. Koło budynku PTTK, dwadzieścia kroków od fontanny z Neptunem. Przybywajcie. Będę do g. 18, a po 18. jestem incognito i gdyby mnie Państwo zauważyli, proszę udawać, że to nie ja – bo kiedyś muszę być sobą i pobyć sam ze sobą, a nie być tą osobą, z którą każdy chce mieć foto. Wtedy i tylko wtedy mam szansę spotkać takich typów jak te dwa. Spotkać i “źziwić się tym, co widzem“.

baj



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: BUBLOWNICY

2 + 10 =

POZOSTAŁE WPISY

PRAWO DŻUNGLI NA PLAŻY

Nadchodzi ostatni wikend Jarmarku Dominikańskiego i proszę uważać, bo ja tym razem w Gdańsku będę tylko we czwartek i w sobotę. W piątek jadę na cały dzień do Darłówka k.Darłowa.

TO MNIE WKURZA

W zeszły weekend w Gdańsku mogłem nagrać dwa segmenty z serii “To mnie wkurza”. Wkurzyli mnie i ZASMUCILI Harcerze z ZHP. Mieli zlot ogólnopolski, ale bez mundurów.

BABECZKA

Podchodzi do mnie wczoraj Babeczka i prosto z mostu prosi tak: – Czy może Pan o mnie napisać na swoim fejsbuku?

ZAKĄTEK KIBLOWNIKÓW

Było to tydzień temu. Na moim stoisku pojawił się facet znany Państwu z mojego fejsbuka jako Mr.Gluten. Kiedy zamknąłem sprzedaż, ruszyliśmy razem w stragany tak zwanych Kiblowników.

ZAMUROWANY

Zabrałem na Jarmark kumpla z USA – tego, który pomagał mi stawiać westernowy wiatrak do pojenia krów. Na Boże Narodzenie zawiozłem mu do USA stary zegar szafkowy w prezencie, bo on jest mechanik (od wiatraków) i bardzo ceni sobie stare mechanizmy działające bez szwanku ponad sto lat. Ma tych zegarów kilka, dostał kolejny i zawiesił w kantorku koło warsztatu, gdzie składa te wiatraki.

BUSZUJĄCY W KLAPKACH

Na Jarmarku Dominikańskim stoję dziś na przeciwko PTTK, czyli zasadniczo po staremu. Wczoraj po robocie poszedłem w stragany. Myślałem, że jestem przebrany nie do poznania i nikt mnie nie będzie gonił – założyłem klapki.

SZWAGIERKA WYSZŁA

Porozmawialiśmy przy rodzinnym stole ze Szwagierką. Gospodarz wieczoru bywa przekorny i posadził nas obok siebie celowo. Mówiłem mu, że to nie jest roztropny pomysł, ale nie chciał słuchać.

MIASTOWE

Miastowe, po tekście o kurach, piszą mi żebym zainstalował koguta, to będę miał lepsze wyniki w jajach. No przecież mam koguta! Jak można mieć kury bez koguta? Jak można jajów wymagać bez koguta? Nie można! Mam.

MOJE KURY

Myślałem, że ten numer już w tym roku nie zadziała, a jednak… Posłuchajcie… Przed zeszłorocznym wyjazdem na zimę do Arizony oddałem moje polskie kury do przechowania Stryjowi. Stryj je trzymał u siebie, karmił i miał z tego jaja, jako zapłatę. Gdy wróciłem na gospodarstwo PL, odebrałem kury (minus jedna, która zdechła).

WOJTEK BEZ PORTEK

Zajechałem dziś do miasta. Wchodzę do kiosku, a tam babeczka mówi do mnie tak: – Pisali o panu wczoraj we wszystkich gazetach. – Ciągle coś tam piszą. Szkoda sobie głowę zawracać. Poproszę tabakę, zapałki i znicz. – W naszych lokalnych napisali, że będzie pan ambasadorem…

SZWAGIERKA PROTESTUJE…

– Czym was mył?!!!
– Karabinem na wodę, Mamusiu. Stryjaszek ma taki karabin na wodę do szorowania pomostu…
– I tym was mył ?!
– Co wieczór. Mówił, że nas nie wpuści do domu takich brudasów i wtedy zapuszczał karabin wodny i nas szorował na podwórku.

WC NAD MORZEM

Rok temu w Koszalinie i w Gdyni oba moje występy były DOSKONAŁE. Zapisałem to sobie na czerwono, a Publiczności dziękowałem wylewnie za inteligentny współudział. Za kilka dni jadę ponownie do obu tych miast …