DZIENNIK POKŁADOWY

SZWAGIERKA PROTESTUJE…

7 lipca 2018 | Dziennik nie-polityczny

– Czym was mył?!!!
– Karabinem na wodę, Mamusiu. Stryjaszek ma taki karabin na wodę do szorowania pomostu…
– I tym was mył ?!
– Co wieczór. Mówił, że nas nie wpuści do domu takich brudasów i wtedy zapuszczał karabin wodny i nas szorował na podwórku. To było bardzo śmieszne. A jednego dnia uruchomił sikawkę pożarową i myśmy wchodzili na pomost, a Stryjaszek spychał nas z powrotem do jeziora sikawką, bardzo śmieszne, Mamusiu.
– Chciał was utopić za pomocą hydrantu?!
– To tylko taka zabawa, Mamusiu. Bardzo śmieszne. A potem było jeszcze wywieszanie gaci na choinkach. Takie zawody. Kto wyżej rzuci gaciami i zawiesi je na choince.
– Jakimi gaciami?
– No, nasze majtki, były mokre po tym szorowaniu z karabinu. Wkładaliśmy piżamy, a potem rzucaliśmy mokrymi gaciami, żeby się zaczepiły na choince. A rano stryjaszek zdejmował gacie grabiami i nam oddawał.
– A pranie?
– Co pranie?
– Pranie majtek. Kazałam codziennie prać wasze majtki!
– Były prane! Codziennie!
– A te, które wisiały na choinkach?
– Te były prane na nas, kiedy Stryjaszek szorował nas karabinem.
– A które majtki wkładaliście rano na siebie?
– Te wyszorowane.
– Z pralki?
– Nie. Tamte były mokre, a myśmy wkładali te wysuszone, zdjęte z choinek.
– Czyli codziennie nosiliście te same majtki, tak?
– Nie! Mamusiu… Stryjaszek powiedział, że Mamusia kazała codziennie zmieniać majtki, to zmienialiśmy. Stryjaszek tego pilnował. Mnie zawsze dawał jego majtki, a jemu moje.
– I to były majtki wyprane na waszym ciele za pomocą tego karabinu wodnego, tak?
– Tak.
– Te same, które schły na choince, tak?
– Tak.
I tak to Szwagierka doszła całej prawdy. Pytam tylko po co? Po co komu prawda, której nie chce przyjąć?

Zadzwoniła potem do mnie, ale nie miała mi wiele dopowiedzenia poza decybelami.

***

Relację z przesłuchania Chrześniaków znam od jej męża, który zadzwonił do mnie dopytać dlaczego jego synowie wrócili ostrzyżeni na rekruta.

– Nie wiem czy chcesz wiedzieć – odpowiedziałem.
– Chcę tylko wiedzieć, czy to coś groźnego. Zarazili się tam u ciebie tyfusem, czy o co chodzi?
– Bawiliśmy się i mieli potem mocno posklejane włosy. Trzeba było ściąć.
– W co się bawiliście?
– W olejowanie pomostu.
– Hmm. I co ja mam teraz z tym zrobić?
– Mógłbyś to jakoś wziąć na siebie…
– Chyba sobie żartujesz!
– Pamiętasz, kiedy mnie prosiłeś, żebym został ich ojcem chrzestnym?
– Pamiętam.
– Broniłem się?
– Twardo.
– Namawiałeś?
– Długo.
– Broniłem się?
– Długo.
– A czy twoi chłopcy płakali wczoraj, kiedy przyjechałeś ich zabrać do domu?
– Długo.
– To teraz weź te ich łyse pały na siebie, dobra?
– Wezmę.
– Dziękuję.
– Czy jest jeszcze coś, o czym powinienem wiedzieć? Coś co tam się działo?
– Hmm. Jest jeszcze wiele rzeczy, które się zdarzyły i o których NIE chcesz wiedzieć.
– Hmm. Czy te rzeczy mogą wypłynąć w rozmowie synów z matką?
– Nie powinny.
– ?
– Są to rzeczy, które mojej Szwagierce, a twojej żonie, nigdy nie przychodzą do głowy, więc sama nie spyta.
– ?
– Na podobnej zasadzie, jak abstynentowi nie przychodzi do głowy bardzo rzadki rodzaj rumu.
– OK. Czy robiliście coś nielegalnego?
– Zapewniam cię solennie, że wszytko, co robiliśmy jest jak najbardziej legalne; w Arizonie.
– Ale nie jesteś teraz w Arizonie.
– Nie jestem, ale WSZYSTKO co robiliśmy, jest w Arizonie legalne.
– Hmm.
– Hmm.
– Y…hm.
– Ym.

baj



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: SZWAGIERKA PROTESTUJE...

8 + 11 =

POZOSTAŁE WPISY

BAŁTROCZYK

Bałtroczyk – największy z polskich artystów wykonujących stand up. Nie znam Go osobiście; nigdy nie spotkałem. Podziwiam z daleka. Donoszą mi (jego znajomi), że mnie nie cierpi za poglądy. W porządku. Niech sobie nie cierpi. Ja nadal mam prawo uważać, że jest najlepszy.

INOWROCŁAW 2

Szanowni Państwo ze WSZYSTKICH OPCJI, Mnie jest kompletnie obojętne, kto kandyduje w Inowrocławiu. Jestem libertarianin i nie mam swojej partii – uważam, że Bóg stworzył nas do wolności osobistej. Oba słowa równie ważne: WOLNOŚĆ+OSOBISTA.

…Z OTWIERACZEM

Dostałem kosz kwiatów ze wsadem (przedwczoraj po występie w Bydgoszczy). Wsad stanowiło kilka flaszek, we flaszkach podpiwek a do tego… OTWIERACZ do kapsli (bo butelki kapslowane).

POLONIA W CORK (IRLANDIA)

Też jestem emigrant i też mieszkam na dwa kraje, i też musiałem się kiedyś uczyć angielskiego w drodze, i też wyjeżdżałem kiedyś za morze bez forsy, żeby zaczynać od zera. Kiedy więc piszę, że Was podziwiam (…) to naprawdę wiem, co mówię.

EKONOMIA

Ekonomia to nie jest coś, co wymaga studiów wyższych. Faceci bez studiów tworzą karuzele VAT i ogrywają rządowych profesorów ekonomii.

GALWAY

Po występie w Galway poszliśmy do pubu. Sobota, muzyka na żywo. Dwa irlandzkie chłopaki grały głównie country. Pani Halina pobrała od nich wizytówki z zamiarem zaproszenia ich na jubileuszowy piknik do Wisły w przyszłym roku. Siedzieliśmy prawie do drugiej w nocy.

GNIAZDO

Turyści w hotelu, spłoszeni, szukają przejściówki, bo gniazdka w Irlandii są na trzy bolce. Facet w recepcji rozkłada rączki. Turyści załamują rączki. Ja rączkę podnoszę… – Pomogę Państwu.

DUBLIN WCZORAJ

Powalający. Ludzie bawili się świetnie i ja podobnie. Dla mnie wielka przyjemność. I duże wydarzenie kulturalne dla Polaków w Irlandii. Uważam, że na kolejny występ należy nam się porządny teatr w Dublinie…

W DRODZE DO… SŁUPSKA

Trallalla.. jakże ja lubię jechać do Słupska! Pisałem już kiedyś, że tam Publika zawsze rącza. Dwa lata temu myślałem, że to od wina, które podawali w kuluarach przed występem.

PRZESYŁKA W DYSKRETNEJ KOPERCIE

Piszą mi, że na stronach sprzedających moje bilety na Zieloną Górę dużo hejtu. Taki świat – nie słuchają co mówisz, jestem dla nich czarny jak murzyn, bo chodzę do kościoła, więc hejtują murzyna cuchnącego kruchtą.

W DRODZE DO PIŁY

Z Pomorza jestem, czyli świrnięty jeśli chodzi o porządek. Gdy byłem mały, na mojej wiosce myło się asfalt przed niedzielą – ciotka nam wydawała szruber i szlauch, i szrubrowalimy (szorowaliśmy za pomocą szczotki ryżowej) asfalt przed posesją do połowy szerokości jezdni. W sobotę po połedniu…

CHOCEŃ

Zaskoczyli mnie. Wioska. Może trochę większa od mojej, ale wioska, normalna wioska. Normalna – widzieli Państwo wczoraj u Rachonia tych gości pod sklepem, co to wyglądali jak aktorzy serialu “Ranczo” – najnormalniejsza wioska, a w tej wiosce ludzie na mój występ przychodzili z moimi książkami po których było widać, że były czytane wiele razy przez wile kolejnych osób.