DZIENNIK POKŁADOWY

BIMBRY

8 czerwca 2018 | Dziennik nie-polityczny

Widzą Państwo to foto?

bimber

Każda wizyta w Białymstoku tak się kończy, że bagażnik dzwoni szkłem. W innych miastach też zdarza mi się dostawać w prezencie flaszki, ale bimber dumnie opisany mazakiem tylko tam. Wyliczam podarunki: bimber widoczny na fotografii + dwa inne niewidoczne + limonówka na bimbrze + szampan domowej roboty + cydr + coś ze śliwek. Na razie skosztowałem jedynie limonówki i zaskoczyło mnie, że nie jest słodka. Zwykle nalewki słodziuśkie są, a ta jest kwaśna. Bardzo ciekawe. Zawiozę do Pelplina i zobaczę co powiedzą w drukarni. Oni tam w drukarni znają się na bimbrach i nalewkach najlepiej.

***

W Białymstoku pierwszy podszedł, a nawet podbiegł, doskoczył do mnie Pan Zdzisław K. Artysta, nadpobudliwy entuzjasta, korba. Kręci filmy, jest głośny i radosny. Dał mi grzyby za co dziękuję. (Normalne grzyby do sosu, a nie meksykańskie do nosa.) A potem Pan Zdzisław zrobił za mnie prawie cały występ. To nie zawsze dobrze wychodzi, gdy jeden osobnik z Publiczności stale się wtrąca i dogaduje, ale tym razem wyszło. Kilka osób po występie pytało mnie czy z tym Panem to było wcześniej ustawione? Te dialogi i dowcipasy?

Nie nie było ustawione – samo wyszło.

A teraz jestem w drodze do Nysy, gdzie mam występ dzisiaj. We wtorek natomiast Kielce, gdzie od rana stoję na Targach Katolickich z moimi książkami, a wieczorem mam występ w mieście. Kielce są drugim miejscem na mapie PL, gdzie ludzie w prezencie przynoszą bimbry, nie tyle sztuk co w Białymstoku i nie tak wielkie butle (największa białostocka to był galon), ale także własnej dumnej pokątnej roboty.

p.s. informacje o nadchodzących występach znajdą Państwo na stronie www.biletos.com

W Kielcach będzie program “Smak Tropików” [link]

A poniżej zdjęcia z Białegostoku.



Strona www.cejrowski.com jest strefą wolną od tzw. “hejtu”, słownych przepychanek itd. Dlatego nie ma tu typowych komentarzy (co zaoszczędza też czas, który można spędzić dużo lepiej 🙂 ) Jeżeli chcą Państwo coś napisać odnośnie powyższego wpisu, proszę wypełnić poniższy formularz. Jeżeli będzie to konstruktywna uwaga, zostanie przeczytana, ale nie pojawi się na stronie.

Komentarz dotyczący wpisu: BIMBRY

1 + 4 =

POZOSTAŁE WPISY

BAŁTROCZYK

Bałtroczyk – największy z polskich artystów wykonujących stand up. Nie znam Go osobiście; nigdy nie spotkałem. Podziwiam z daleka. Donoszą mi (jego znajomi), że mnie nie cierpi za poglądy. W porządku. Niech sobie nie cierpi. Ja nadal mam prawo uważać, że jest najlepszy.

INOWROCŁAW 2

Szanowni Państwo ze WSZYSTKICH OPCJI, Mnie jest kompletnie obojętne, kto kandyduje w Inowrocławiu. Jestem libertarianin i nie mam swojej partii – uważam, że Bóg stworzył nas do wolności osobistej. Oba słowa równie ważne: WOLNOŚĆ+OSOBISTA.

…Z OTWIERACZEM

Dostałem kosz kwiatów ze wsadem (przedwczoraj po występie w Bydgoszczy). Wsad stanowiło kilka flaszek, we flaszkach podpiwek a do tego… OTWIERACZ do kapsli (bo butelki kapslowane).

POLONIA W CORK (IRLANDIA)

Też jestem emigrant i też mieszkam na dwa kraje, i też musiałem się kiedyś uczyć angielskiego w drodze, i też wyjeżdżałem kiedyś za morze bez forsy, żeby zaczynać od zera. Kiedy więc piszę, że Was podziwiam (…) to naprawdę wiem, co mówię.

EKONOMIA

Ekonomia to nie jest coś, co wymaga studiów wyższych. Faceci bez studiów tworzą karuzele VAT i ogrywają rządowych profesorów ekonomii.

GALWAY

Po występie w Galway poszliśmy do pubu. Sobota, muzyka na żywo. Dwa irlandzkie chłopaki grały głównie country. Pani Halina pobrała od nich wizytówki z zamiarem zaproszenia ich na jubileuszowy piknik do Wisły w przyszłym roku. Siedzieliśmy prawie do drugiej w nocy.

GNIAZDO

Turyści w hotelu, spłoszeni, szukają przejściówki, bo gniazdka w Irlandii są na trzy bolce. Facet w recepcji rozkłada rączki. Turyści załamują rączki. Ja rączkę podnoszę… – Pomogę Państwu.

DUBLIN WCZORAJ

Powalający. Ludzie bawili się świetnie i ja podobnie. Dla mnie wielka przyjemność. I duże wydarzenie kulturalne dla Polaków w Irlandii. Uważam, że na kolejny występ należy nam się porządny teatr w Dublinie…

W DRODZE DO… SŁUPSKA

Trallalla.. jakże ja lubię jechać do Słupska! Pisałem już kiedyś, że tam Publika zawsze rącza. Dwa lata temu myślałem, że to od wina, które podawali w kuluarach przed występem.

PRZESYŁKA W DYSKRETNEJ KOPERCIE

Piszą mi, że na stronach sprzedających moje bilety na Zieloną Górę dużo hejtu. Taki świat – nie słuchają co mówisz, jestem dla nich czarny jak murzyn, bo chodzę do kościoła, więc hejtują murzyna cuchnącego kruchtą.

W DRODZE DO PIŁY

Z Pomorza jestem, czyli świrnięty jeśli chodzi o porządek. Gdy byłem mały, na mojej wiosce myło się asfalt przed niedzielą – ciotka nam wydawała szruber i szlauch, i szrubrowalimy (szorowaliśmy za pomocą szczotki ryżowej) asfalt przed posesją do połowy szerokości jezdni. W sobotę po połedniu…

CHOCEŃ

Zaskoczyli mnie. Wioska. Może trochę większa od mojej, ale wioska, normalna wioska. Normalna – widzieli Państwo wczoraj u Rachonia tych gości pod sklepem, co to wyglądali jak aktorzy serialu “Ranczo” – najnormalniejsza wioska, a w tej wiosce ludzie na mój występ przychodzili z moimi książkami po których było widać, że były czytane wiele razy przez wile kolejnych osób.