DZIENNIK POKŁADOWY

Seria z Mustangiem: “Podziemne Miasto”, “Miasto Złodziei”, “Miasto z Gliny”

10 kwietnia 2017 | Dziennik nie-polityczny | 0 komentarzy

Trzy tomy Serii z Mustangiem: “Podziemne Miasto“, “Miasto Złodziei“, “Miasto z Gliny” wydaliśmy w tempie galopującego konia.
Normalnie tak się nie robi. Żaden wydawca tak nie robi. Ja zrobiłem i teraz się przekonam, czy rację mają fachowcy z branży, czy mój wielki nos o podejrzanym kształcie. Ci fachowcy doradzali jeden tom rocznie, jeden co pół roku, ale na pewno nie trzy w ciągu trzech miesięcy.

Zobaczymy..

Gdy wydawałem “Gringo wśród dzikich plemion” też mi różne rzeczy doradzali i odradzali. Nie mieli racji, choć mieli doświadczenie. Gdy zacząłem robić “Boso…” doradzali, że za dużo macham rękami. Gdy szedłem do radia mówili, że z tym głosem “rozklapciałej żaby” powinienem szukać pracy przy pestycydach, nie przy mikrofonie. Nigdy nie mieli racji!

***

Gdy wiele lat temu najmowałem się jako cieśla w stadninie koni, nie umiałem wbijać gwoździ bez walenia się jednocześnie w palec. Miejscowi śmiali się i kupili mi specjalne rękawice budowlane ze stalowymi końcówkami.

Po miesiącu zrobiłem moją pierwszą furtkę do wyprowadzania koni z pastwiska. Mogłeś wyprowadzić konia i nie musiałeś zawracać żeby tę furtkę zamknąć, bo zamykała się sama. Zamykała się na tyle powoli, że nie klepała konia w tyłek (kiedy prowadzisz wyścigowego ogiera nie chcesz, żeby go coś niechcący klepnęło w tył..). Zamykała się na tyle powoli, żeby cały koń przeszedł, a jednocześnie na tyle szybko, żeby się skutecznie sama zatrzasnąć.
Ci sami faceci, którzy kupili mi rękawice ze stalowymi końcówkami, przez kilka lat błagali mnie potem bym im wyjawił mój ciesielski sekret:
– Jak to jest zrobione, że ona się sama zamyka?
– Nie ma żadnej sprężyny, gumy, nic! Więc jak?
– Najzwyklejsza furtka na dwóch zwyczajnych zawiasach, a jednak robi coś, czego nie robią nasze furtki. Jak? Gadaj!!!
Zamiast im odpowiadać, montowałem podobne furtki wszędzie, gdzie tylko ktoś potrzebował. Dopiero po latach, gdy już nie potrzebowałem tej roboty, pojechałem do nich na ostatnie piwo i powiedziałem:
– Chłopaki, to takie proste, ta furtka wisi ociupinkę krzywo i zamyka się pod własnym ciężarem.
Oni byli fachowcami i nie wieszali swoich furtek krzywo, bo prawdziwy fachowiec tak nie robi… Ja nie byłem fachowcem, miałem tylko ten mój wielki nos o podejrzanym kształcie i do tego bałem się narowistych wyścigowych koni, które zawsze szarpały, wierzgały, uciekały albo gryzły. Zrobiłem więc taką furtkę, która nie wymagała zawracania z podskakującym ogierem.

***

Wydaliśmy pierwsze trzy tomy Serii z Mustangiem jeden za drugim – w trzy miesiące. Czwarty tom jest wymyślony i się pisze, wiec nie będziemy w nim grzebać. Piąty natomiast… Może Państwo go napiszą przynajmniej w części?
Wymyśliłem okładkę i tytuł “Podwodne miasto” lub “Miasto pod wodą”. Autor napisze treść, a Państwo, teraz mogliby zgłaszać pomysły w rodzaju: gdzie się rzecz dzieje, co się dzieje i jak…
Taki mały konkursik na pomysły fabularne. Hmm… Nie konsultowałem tego z Autorem. Pewnie się wkurzy, bo przecież to On (Przemek Corso) jest fachowcem od pisania kolejnych tomów Serii z Mustangiem, ale.. Mój wielki nos o podejrzanym kształcie podpowiada mi…

TRZY PIERWSZE TOMY SĄ W MOIM SKLEPIE KOLONIALNYM: “Podziemne Miasto“, “Miasto Złodziei“, “Miasto z Gliny
KUPUJCIE!
CZYTAJCIE,
A POTEM PROPONUJCIE CIĄG DALSZY.

Więcej o Serii z Mustangiem można poczytać tutaj.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

POZOSTAŁE WPISY

CZARY

Pouczający tekst we Frondzie. O wielu z tych rzeczy się nie wie i uważa je za normalne lub niegroźne. Nie wiem sąd tam się wzięła opinia na temat moich książek taka oto: “przedstawia kontakty z szamanami jako coś normalnego”, ale cała reszta pouczająca.

KONFEDERACJA

Przeanalizowałem. Gdybym musiał głosować dzisiaj, to na Konfederację.
Ważne dla mnie są takie sprawy: zakaz zabijania dzieci, kapitalizm, wolny rynek, walka z Unią, wybory bezpośrednie, bez list partyjnych.

CZARNY PROCH, CZARNY RUM

Napisał do mnie niejaki Gluten (opowieści o tym Osobniku pojawiają się tu od kilku lat w okresie Jarmarków Dominikańskich – kto zechce niech poszuka w historii). Napisał i pyta czemu nie piszę? Czy mnie wąż w dupsko ukąsił?

HACJENDA

Zaprosili mnie na Hacjendę. Właściciel ma korzenie irlandzkie i o nich pamięta. Ma też kuzynów i szwagrów, którzy pamiętają. Amerykanie od wielu pokoleń, ale pamiętają i toasty wznoszą chórem zmieniając akcent na irlandzki.

MUFF

Największy chłop w naszej wiosce to Muff. Nie wyróżnia się niczym poza wielkością. Najczęściej tacy wielcy są albo przesadnie spokojni, albo mocno agresywni, albo głupi, albo dają się prowokować i wybuchają od byle czego. Nasz Muff jest jak najbardziej normalny, przeciętny i pospolity – gdyby nie rozmiar, powiedziałoby się, że jest średni, a nawet trochę nijaki.

CRAZY JACK

Wściekły Jack nigdy się nie dorobi majątku na ciesiółce. Zbyt wiele rzeczy przy okazji rozwala i musi naprawiać. Przychodzi do kogoś na robotę, wyczuje węża i zaczyna się demolka.

ŻUCIE NA PRERII

– Czym plujesz, Jeff? Równie dobrze mogłem go zapytać “Co żujesz Jeff?”, ale ponieważ akurat splunął… Jeff płynnym ruchem przejechał po kieszonce na sercu, wyciągnął stamtąd okrągłe pudełko popularnego tytoniu. Jeden ruch, ćwiczony wiele razy każdego dnia, przez wiele lat życia od nastolatka do śmierci. Ten ruch, płynny, bezwiedny, jak oddychanie, mają tu wszyscy kowboje, bo wszyscy żują tytoń. Żują i plują.

ADAMOWICZ, OWSIAK, PLASTELINA

Gdy Afgańczyk ugodził nożem ciężarną Polkę zabijając jej dziecko, nie było żałoby, jest cisza. A śmierć Adamowicza jest celebrowana jakby zmarł Stalin – wszyscy zobowiązani płakać.

CHOINKA 2018

W tym roku choinkę kupiłem w sklepie meblowym. Wcześniej kupowałem w Walmarcie, na Amazonie, albo sąsiedzi kupowali mi gdzieś i kładli na progu w dniu mego przyjazdu – jako prezent powitalny dla kogoś, kto się od lat spóźnia i przyjeżdża na święta, gdy już wszystkie choinki wyprzedane.

NATYCHMIAST PO POWROCIE

Pierwsze wrażenie na prerii jest takie, że wszytko tu bardziej rozłożyste. Więcej przestrzeni wszędzie i we wszystkim. To ogólna cecha Ameryki, obu Ameryk, ale na prerii czujesz to mocniej.

POD SCHODAMI

Moja wioska w Arizonie nie jest liczebna. Jest natomiast bardzo rozłożysta, a ludzie rozproszeni – siedzą na ranchach i mało masz okazji by ich spotkać. Zanim poznasz wszystkich mijają lata.