DZIENNIK POKŁADOWY

Z MUSTANGIEM

Lut 15, 2017 | Dziennik nie-polityczny | 0 komentarzy

Serię z Mustangiem” Państwo widzieli? Drugi tom (“Miasto Złodziei“) jest od kilku dni w księgarniach. O tom pierwszy (“Podziemne Miasto“) trzeba się czasem dopominać, ale też jest. Podobno w systemie komputerowym empiku poprzednie wydanie robione u innego wydawcy jeszcze nie wygasło i zwalcza wydanie drugie wyprodukowane przeze mnie. Hmm. No ale, gdy się Państwo upomną, sprzedawca temat udźwignie. A jeśli nie w księgarni, to na większych pocztach.

Napisali mi właśnie w sprawie Poczty Polskiej coś takiego: Prosimy o przypomnienie, że można tam kupić kieszonkowe wydanie “Gringo wśród dzikich plemion” bardzo wygodne do czytania pod ławką w szkole – koniec cytatu. Hmm.. Zasadniczo mają rację – w szkole warto czytać, a znając obecne podręczniki, dodam, że w szkole warto czytać pod ławką, by nie czytać tego, co leży na ławce.
wc

PS
Prosili też, by wspomnieć że jeszcze przez chwilę na Poczcie będzie w sprzedaży mój kalendarz 2017. Trochę go nie lubię. Gdy go projektowaliśmy wyglądał doskonale; świetne zdjęcia, grafika. Napracowałem się, został zadbany w szczegółach, dobór świętych staranny, część świąt dodana, inne usunięte moją ręką (pierwszy maja…), ale i tak trochę go nie lubię. Papier powinien być grubszy i lakierowany, a format większy. Tragedii nie ma, ale niczego też nie urywa, a ja lubię, gdy moje produkcje urywają. 🙂
(Na rok 2018 będę mądrzejszy o to doświadczenie.)
baj

0 komentarzy

Wyślij komentarz

POZOSTAŁE WPISY

WOJTEK BEZ PORTEK

Zajechałem dziś do miasta. Wchodzę do kiosku, a tam babeczka mówi do mnie tak: – Pisali o panu wczoraj we wszystkich gazetach. – Ciągle coś tam piszą. Szkoda sobie głowę zawracać. Poproszę tabakę, zapałki i znicz. – W naszych lokalnych napisali, że będzie pan ambasadorem…

SZWAGIERKA PROTESTUJE…

– Czym was mył?!!!
– Karabinem na wodę, Mamusiu. Stryjaszek ma taki karabin na wodę do szorowania pomostu…
– I tym was mył ?!
– Co wieczór. Mówił, że nas nie wpuści do domu takich brudasów i wtedy zapuszczał karabin wodny i nas szorował na podwórku.

WC NAD MORZEM

Rok temu w Koszalinie i w Gdyni oba moje występy były DOSKONAŁE. Zapisałem to sobie na czerwono, a Publiczności dziękowałem wylewnie za inteligentny współudział. Za kilka dni jadę ponownie do obu tych miast …

SZWAGIERKA WYMAGA…

Chrześniacy są czasami u mnie na dni kilka – wakacje. I wtedy Szwagierka wymaga, by majtki były prane CODZIENNIE. A to przecież szkodliwe dla chłopców, gdy są zbyt czyści. Alergii dostaną od tego mycia i braku kontaktu z florą bakteryjną. U szwagierki są sterylni jak noże chirurga.

WIĘCEJ CHLEBA

Ludzie mają ciekawe pomysły biznesowe na internet. Zgłosił się właśnie gość, który rozwozi dobre żarcie prosto do domów po Warszawie. Wynalazł sobie producentów zdrowych jaj, rzodkiewki, mleka i dostarcza świeży towar ze wsi do wielkiego miasta. Coś jak wiejski targ i z dostawą pod Twoje drzwi.

HELIKOPTER

Podchodzi do mnie facet i pyta czy bywam w Dallas. – A czemu pan pyta? – pytam. – A tak pytam – odpowiada. – Bo ja bywam. – Aaa. No ja też bywam, ale nie za często…

URODZINY

Urodziny obchodziłem w tym roku zdecydowanie poza terminem oraz po kryjomu. Na tylnym siedzeniu samochodu, którym wracałem z Poznania. Powodów jest kilka. Posłuchajcie…

ROBIMY HERBATĘ

Wspominałem Państwu kiedyś, że Pani Halina jest herbaciarą na podobnym poziomie, co ja jestem mateistą. Tak, ta sama Pani Halina, która w Mrągowie była postrachem podpitych muzyków country. Wywalała ich ze sceny bez pardonu i mieli to wpisane w umowy.

Wyżarte chleby…

Ciszę się, że wraca stare. Świat jest teraz prawie cały pasteryzowany czyli martwy. Martwe mleko, martwe masło, martwe sery, martwe chleby. Pasteryzacja zabija to, co żyło.

ŁÓDŹ i definicja WC

W sobotę w drodze do Łodzi przeglądałem wycinki gazetowe, które dostaję, gdy w którejś z gazet pojawia się moje nazwisko. “Nowa Trybuna Opolska” to coś takiego jak “Trybuna Ludu”, więc mnie na tych łamach nie lubią. Chcieli przyfasolić z grubej dwurury…

TYCHY

W Tychach rzuciłem od niechcenia, niby przypadkiem jakąś uwagę dotyczącą Rybnika. Nic wielkiego, ani konkretnego – taki tam zaczepny tizerek. Słyszałem wiele razy, że na Śląsku ludzie mają STOSUNEK do Sosnowca. Ale Sosnowiec oszczędzam, gdyż największą światową karierę śpiewaczą wśród wszystkich Polaków, w całych naszych dziejach, zrobił chłopak z Sosnowca, czyli Jan Kiepura.

Z Mundialem mam kłopot…

Z Mundialem mam kłopot, bo po inwazji na Ukrainę powinni Ruskim ten Mundial odebrać. Dawno temu po inwazji na Afganistan Olimpiady nie było, no ale czasy teraz bardziej sprzedajne, więc mają Mundial.

MÓJ PIERWSZY RAZ

Wino mszalne dostałem, ale do wypicia, a nie do Mszy. Podszedł do mnie producent tego wina (na Targach w Kielcach) i wręczył dwie wysokie flaszki. Podziękowałem i mówię mu, że mam kilku kumpli księży i bardzo mi się przyda, bo kiedy ich zapraszam na wakacje na moje gospodarstwo w Polsce, to odprawiają u mnie.

KOLEGA Z ARESZTU

W tłumie kilkuset osób, z którymi rozmawiam po występie, zawsze trafi się jakaś jedna historia niesamowita: a to majtki z egzaminu, a to gość z pistoletem w kieszeni. Posłuchajcie kolejnej…

ŁYSY nie z NYSY

W Nysie, podszedł do mnie jeden taki łysy i pyta czy może na salę wnieść broń? W Białymstoku było podobnie. Albo ja przyciągam uzbrojonych, albo coś się w kraju zmienia… – Przyszedł pan z bronią do teatru?

BIMBRY

Widzą Państwo to foto? Każda wizyta w Białymstoku tak się kończy, że bagażnik dzwoni szkłem. W innych miastach też zdarza mi się dostawać w prezencie flaszki, ale bimber dumnie opisany mazakiem tylko tam.

KORONKOWE MAJTKI cd.

Egzamin u Szackiej był zaraz na początku studiów, czyli dawno dawno temu. Byłem wyuczony przeciętnie, bo studia nie są po to, by zbierać same piątki. Na studiach wystarczy zaliczać ledwo, ledwo, gdyż na końcu liczy się jedynie to czy masz magisterium, czy nie. Cała reszta przepada w zapomnieniu.

KORONKOWE MAJTKI

Było zaskakująco. Najpierw barman przyniósł flaszkę – to jeszcze nie takie dziwne, ale potem mi ją podarował. Barman rozdający flaszki?! Jego własnej roboty nalewka różano-cośtam. Poza nalewką, dostałem też koronkowe damskie majtki. Posłuchajcie…

ŻYTO ZE STAREGO POLA

Chciałem jeść zdrowy chleb. Kupiłem zapuszczone pole na Kociewiu. Zapuszczone oznacza, że od lat nikt o nie nie dbał, czyli… niczym nie nawoził, nie pryskał. Kupiłem, przeorałem chwasty i przez dwa lata robiłem rekultywację – żeby ziemia odżyła – wysiałem łubin, zaorałem, wysiałem żyto, zaorałem.

POLE

Kilka lat temu kupiłem pole. Na starych ziemiach moich Przodków. Zapuszczone, porosłe chwastem, jałowe pole. Coś tam na nim siali, ale o plon nie dbali, nawet nie zbierali – byle się zaliczyło do dotacji. Kupiłem, bo trzeba dzierżyć ziemię Przodków…