CHRZEŚNIACY, SZWAGIERKA I PYŁ ARIZONY

utworzone przez | 27 sty 2017 | Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy | 0 komentarzy

Byli u mnie Chrześniacy.

Na prośbę Szwagierki napisałem im zwolnienie do szkoły, bo opuścili 10 dni lekcji.

– I gdzie to zwolnienie? – pyta, gdy Chrześniacy już dotarli do Polski i nie przekazali nic od Stryjaszka.

– Wysłałem pocztą. Prosto do Pani Dyrektorki.

– Wysłałeś?! Chciałam najpierw przeczytać!

– To moja prywatna korespondencja z Dyrektorką.

– Ale w sprawie moich synów!

– Nadal moja prywatna i są to też moi synowie.

– Chrzestni.

– Czyli mam takie same prawa i obowiązki jak ojciec biologiczny. Jestem jego prokurentem.

– Ale ja jestem matką!

– Ale nie jesteś moją żoną, więc wobec ciebie mam zero zobowiązań, a ty nie masz żadnych praw do czytania moich listów.

– Wrrr.

***

W gruncie rzeczy działałem w obronie Szwagierki – gdyby zobaczyła co napisałem, to by padła. A tak, nie padła, tylko może być częścią dalszą tej opowieści. Szwagierka, która nie ogląda TV, nie stosuje internetu, je zdrową żywność i nie wie co to KOD. Zupełnie nie wiem jak mam ją interpretować, bo z jednej strony jest zielona, ale z drugiej strony nie wie co to KOD (czyli.. też jest zielona tylko pozytywnie).

Usprawiedliwienie było takie:
Szanowna Pani Dyrektor, uważam, że szkoła uczy mało. Zabrałem więc moich Chrześniaków ze szkoły w kilka miejsc, dzięki czemu wrócili do Pani mądrzejsi, niż byliby chodząc w tym czasie do szkoły. Mam nadzieję, że nie będzie im Pani robiła kłopotów z tego tytułu. Oczywiście mogłem załatwić zwolnienie lekarskie, bo w tym czasie mieli katar, ale wolę pisać prawdę. WC

***

Na zakończenie pobytu w Arizonie, miałem Chrześniaków odwieźć na lotnisko i wstawić do samolotu. Odwiozłem, wstawiłem, z tym że odwiozłem ich na inne lotnisko, niż było przewidziane. Dla nich to jedna przesiadka mniej, ale przede wszystkim chciałem, żeby po drodze zobaczyli Amerykę. Wymieniłem bilety i zamiast z Arizony lecieli z Texasu.

Do Texasu pojechaliśmy samochodem, bocznymi drogami, wzdłuż granicy z Meksykiem, na co Szwagierka absolutnie nie dała autoryzacji. To znaczy nie dała autoryzacji w zeszłym roku, a w tym roku nie pytałem. I tak mnie nie lubi, więc niezatwierdzona jazda samochodem w niczym nie pogorszy naszych stosunków.

Chrześniakom się podobało. Szczególnie, gdy Stryjaszek się zgubił, nie było co jeść i musieliśmy łapać ryby, a potem piec je zawinięte w mokrą gazetę i zakopane w popiele. Byli zachwyceni, gdy musieli spać w bagażniku samochodu (wynająłem Dodge Caravan i jak się poskłada tylny rząd siedzeń, to trzy osoby dorosłe śpią wygodnie). Nasze zaginięcie trwało 20 godzin i w tym czasie nie natknęliśmy się na nikogo.

(O tym jak dokładnie zaplanowane było to “zaginięcie”, opowiem im za kilka lat – na razie niech żyją rozmarzeni przygodą.)

***

Na lotnisko w Dallas dojechaliśmy szczęśliwie, choć bez prysznica. Błagali by nie zmywać z nich tego, czym się umazali w czasie naszej eskapady. Nie nalegałem – wsadziłem ich do samolotu, stewardessie dałem napiwek i poprosiłem by absolutnie i pod żadnym pozorem nie zmuszała tych dzieci do umycia buź.

Na jej pytanie: ale co to jest?

Odpowiedziałem: Droga Pani, to jest pył Texasu, a pod spodem pył Nowego Meksyku, a jeszcze głębiej pył z Arizony. Dla tych chłopców to jest coś takiego jak najdroższy najbardziej markowy puder jaki miała Pani na nosie.

Kiwnęła głową ze zrozumieniem, uśmiechnęła się, zabrała brudnych chłopców do samolotu, i tak polecieli.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

yerba mate kurupi

DZIENNIK ROZRYWKOWY

OSTATNIE WPISY

U fryzjera

Są takie miejsca, gdzie fryzjer jest tylko MĘSKI. W tych miejscach kobiety fryzjerów nie potrzebują, bo noszą warkocze, a gdy warkocz robi się zbyt długi i zaczyna klepać po pupie, zaczepiać o klamki i sprzęty, to albo go zwijają na głowie w obwarzanek, albo obcinają kawałek długości jednego łokcia, a reszta rośnie dalej.

WC o serii książek Halika

Nikt przede mną nie pofatygował się ani nie wysilił, by iść do domu Tony’ego Halika i przekopać wszystkie Jego szafy w poszukiwaniu fotografii i tekstów.

Kolejność czytania

Książki piszę tak, by można je było czytać w kolejności dowolnej – to nie powoduje utraty przyjemności i nie istnieje „kolejność nieprawidłowa”.

Żyto ze Starego Młyna

Żyto było mielone w nowym STARYM młynie. Nowy, bo poprzednio mieliłem gdzie indziej, a STARY, bo ten młyn jest starej daty, w starym budynku z cegieł.

DZIENNIK POLITYCZNY

OSTATNIE WPISY

Flaga Kociewia

Jestem Ambasadorem Kociewia. Przyjąłem ten tytuł z wahaniem, gdy mi go zaproponowano. Przyjąłem i wziąłem na siebie powiązane z nim...

WOŁYŃ [edit]

"Wołyń pamiętamy" - to nie jest hasło wystarczające.WOŁYNIA NIGDY NIE WOLNO ZAPOMNIEĆ - to jest lepsze.Groby na...

Disney & LGBTQ+

Kiedyś - już jako osoba mocno dorosła - jeździłem do Parków Disneya i bawiłem się świetnie. Mam kilka książek o twórcy tych parków i...

Koszyk0
Koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy
0