Strona główna
Moje zapiski bieżące oraz Wasze odpiski i reakcje
Książki moje i nie tylkoROZWIŃ / ZWIŃ
"Rio Anaconda"
"Gringo wśród dzikich..."
"Gringo ..." (zapachowa)
"Podróżnik WC"
"WC na końcu Orinoko"
"Sól do oka"
"Młot na lewicę"
"Kołtun się jeży"
Biblioteka "Poznaj Świat"
Audycje radioweROZWIŃ / ZWIŃ
Pocztówka dźwiękowa
Audycja podzwrotnikowa
Trójka Przekracza Granice
Na drugim końcu globusa
Lista Przebojów Country
Stajnia WC
WC w telewizjiROZWIŃ / ZWIŃ
Boso przez świat
Podróże z żartem
Z kamerą wśród ludzi
WC Kwadrans
Zdjęcia mojego autorstwa, głównie z wyprawa w tropiki...
Opowieści, mapy, itp.ROZWIŃ / ZWIŃ
Sterta wywiadów
Sterta wycinków
Opowieści
Mapy
Country
Yerba Mate
Życiorys WC
Zdjęcia, okładki, informacje prasowe
Jestem do wynajęcia - może któraś z moich ofert się nada
Sklep kolonialny
Telepapuga
Tu można kupić bilety na WC SHOW i inne imprezy
Wyprawy dla Was
Gdyby ktoś chciał do mnie napisać, to proszę
Tu się możecie zarejestrować, zalogować i wylogować

in English
"Rio Anaconda" : Recenzje czytelników
Aby dodać coś od siebie, to proszę bardzo:
Można użyć formularza, który jest na dole, po drodze mijając karteczki zostawione przez poprzednich gości odwiedzających tę stronę. Autor nie odpowiada za treść cudzych wpisów - wyłącznie za swoje.
przeczytałam, całe niedzielne popołudnie miałam z głowy, czytałam i nie byłam w stanie się oderwać, wciąga od pierwszej strony

"gringo" było świetne, bo nowe, inne od poprzednich książek, przezabawne i jak dobry film przygodowy

"rio anakonda", oprócz tego co dobre w "gringo", wyciska z czytelnika też inne emocje, gdy mówi o przemijaniu, wolnyym, nieuchronnym umieraniu ...

i chociaż rzeczywiście fragmentami brzmi nieprawdopodobnie, to od razu też czuje się, ze każde słowo jest prawdą

przeczytałam wszystko [łącznie ze stopką redakcyjną ;)], a gdy skończyłam zaczęłam po prostu czytac od nowa

wiem że może powyższe brzmi nieco jak zestaw pochlebstw, ale uważam, że książka świetna i do wielkorotnego czytania a nie jedynie jako elegancka ozdoba na półeczkę ;-)

earl (earl@poczta.fm)
Wtorek, 01.08.2006 09:20 (1)
Są takie książki, które pochłania się całym sercem-a potem zostawiają niezcieralny ślad.Do takich należy właśnie "Rio..."
Dobrze,że ma pewne niedociągnięcia-literówki tu i tam,wkurzające odsyłacze do książki, której nie mam i ten niedosyt, że to już!Dzięki temu nie jest idealna-i o to chodzi!Ideały są nudne, przewidywalne,nieciekawe....za bardzo....idealne!
A tu jest prawie wszystko-razem z Autorem przeżywasz przygody,smutki i radości. Nie mieści ci się w głowie to, co słyszysz(czytasz),a mimo to masz niezachwianą pewność, że to barwnie opowiedziana prawda!Taki dar jest bezcenny-to jest MOC:)

Veronika
Wtorek, 01.08.2006 13:18 (2)
Panie Wojciechu! Ta książka to kawał jest. Po prostu. Kawał świetnej roboty. Zdaję sobie sprawę (Pan pewnie jeszcze lepiej, he,he,he), że Rio... ciągle będzie porównywana do „Gringa wśród...”. Ja też je porównam. Rio Anaconda jest lepsza. Tak po prostu. Chociaż w „Gringo...” tak jak by nasilenie wszystkiego było większe to Rio Anaconda jest za to bardziej wciągające, bardziej wciągające w sensie emocjonalnym, bo w sensie ciekawości obie są zajebiste (jak to stwierdzili owego czasu piraci ;) ).

Pozdrawiam i czekam na kolejną powieść!!

mithrandir
Wtorek, 01.08.2006 20:57 (3)
A ja powaznie rozwazam delektowanie sie ksiazka w pewnym ustronnym miejscu, bo dzis rano omal nie posikalam sie z Japonczyka i Kamasutry dla mrowek i innych pajakow :-D

Proponuje WYDANIE DRUGIE: "Z PAMPERSEM" !!


akwizgranka
Środa, 09.08.2006 17:31 (4)
Akwizgranka ma najwyraźniej na myśli wersję dla kobiet. A równość? W takim razie dla mężczyzn powinno być z pasem kulturystycznym dla ciężarowców, żeby ich uchronić przed tzw. rozpukiem (każdy chyba słyszał o śmianiu się do rozpuku?). Ale to i tak raczej nierealne - niestety sprzedaż wiązana jest zakazana. Można więc sobie samemu dokupić wedle potrzeb :D
Ja dużo bardziej cenię pouczające walory książki niż te rozweselające. Ale skoro mówimy teraz o humorze, jak na razie na mnie najśmieszniejsze było wysysanie przez Indianina (szamana Angelino) mrówczego jadu z pewnej miękkiej części ciała należącej do... ups, Indianin wyraźnie żądał: "NIE MÓWMY O TYM!".
ROTFL

szybownik (szybownik@o2.pl)
Czwartek, 10.08.2006 11:31 (5)
Szybownik najwyrazniej zapomnial, ze pampersy sa "z przodu dla chlopcow, po srodku dla dziewczynek" :-) A walory pouczajace ksiazki rowniez (o)cenie. Na razie dopiero zaczelam przygode z Rio...

akwizgranka
Czwartek, 10.08.2006 14:46 (6)
Akwizgranka, o pieluchach nie zapomniałem; miałem na myśli fakt że kobiety w przypadku ataku śmiechu mają dużo częściej skłonności do nietrzymania moczu niż mężczyźni, co można zakamuflować pieluchą. :-) Ja również nie doczytałem jeszcze do końca i jest z tym pewien problem, bo rodzinka też czyta, każdy jest w innym miejscu...

szybownik
Czwartek, 10.08.2006 17:17 (7)
Gringo duuuzo smieszniejsze, ale Rio takie tajemnicze... nie moglam sie oderwac :)


Niedziela, 13.08.2006 17:44 (8)
RECENZJA PRZEKOPIOWANA Z FORUM (tam też można podzielić się szerzej uwagami)
_________________________________________________________
Gdy 18.06.2003 Wojciech Cejrowski w klubie Traffic w Warszawie podpisywał mi swoją książkę „Gringo wśród dzikich plemion”, to byłem wyjątkowo z siebie zadowolony. Raz z podpisu (choć wyjątkowo niechlujny. Waldemar Łysiak na przykład podpisuje swoje książki z szacunkiem, starannie, DETALICZNIE. Stanowią ozdobę strony tytułowej. WC podpisuje swoje książki od niechcenia. Jak rachunek w hipermarkecie... I jeszcze moje imię skomentował tekstem, że Igor, to chyba pomocnik doktora Frankensteina się nazywał ;-DDD), dwa, z opowieści, którą usłyszałem po raz pierwszy i dzięki powtarzaniu której (w ramach relacji ze spotkania autorskiego), przez kilka wieczorów byłem „gwiazdą” na przeróżnych spotkaniach towarzyskich. Była to opowieść o psie szamana. Naprawdę słuchałem jej po raz pierwszy jak zaczarowany, z rozdziawioną gębą, bo tak umiejętnie swoją gawędę WC prowadził, ilustrując ją slajdami... Śmieszne jest to, że trzy lata po premierze „Gringo” opowieść usłyszaną na jej premierze wyczytałem w „Rio Anaconda”. Ale faktem jest też w dalszym ciągu, że jest to opowieść pierwszej klasy...

Opowiadanie historii jest jak gotowanie.
W gotowaniu na początku jest tylko wielki, surowy, ociekający krwią kawał mięcha. Żeby biały człowiek wziął go ze smakiem do ust kucharz najpierw musi wykroić z niego niesmaczne kawałki żył, ścięgien, błon. Następnie kroi go na mniejsze kawałki, z których każdy w przyszłości stanie się osobnym daniem. Potem mięso należy dobrze przyprawić. Potem dodać do niego cebuli, warzyw, innych składników i poddać długotrwałej obróbce termicznej. A na końcu jeszcze ładnie podać na talerzu z dodatkiem sosu, sałatek, ziemniaków, kasz, ryżu, zieleninki, obsypany kolorowymi przyprawami. O, wtedy będzie smakować.
W opowiadaniu historii na początku jest tylko wielki, surowy kawał rzeczywistości. Najpierw należy wykroić z niego to co nieistotne, nieciekawe, wtórne. A potem to co zostało podajemy takiej samej obróbce jaką kucharz poddaje kawałki mięsa. Przyprawiamy anegdotami, pieprznymi żarcikami, ciutką gorzkiej refleksji. Okładamy kolorowymi szczególikami, podlewamy sosem dygresji, a następnie wykładamy między okładki z najróżniejszymi dodatkami.
Teoretycznie proste, praktycznie niewielu to potrafi i dlatego tak nudzimy się, gdy ktoś opowiada nam jakiś jego zdaniem ciekawy epizod ze swojego życia. Bo zapomniał wywalić co zbędne, zapomniał przyprawić, podał bez dodatków. Bury ochłap, nie historia.
Cejrowski opowiadać umie. Robi to dobrze.
Zacznijmy jednak od efektu końcowego. Bo najpierw je się oczami przecież.
Książka jest kolorowa, wydrukowana na dobrym papierze, ma bogatą szatę graficzną, jest zróżnicowana, między właściwym tekstem poutykano dygresje na stronach brązowych i zdjęcia na stronach czarnych. I dygresje, i zdjęcia uzupełniają tekst, który też nie jest jednolity, bo literki w nim żyją, a to zafalują, a to podrosną, a to kucną, a to pospadają. Dla mnie bomba. Warto to docenić. Gdyby dostać „Rio” do ręki w wersji paperbackowej to byłaby katastrofa.
OK, tak danie główne wygląda, a jak smakuje?
Do połowy jest to brawurowa opowieść o wyprawie do dżungli poprzez latynoską rzeczywistość. Dowcipna, wciągająca, nieprawdopodobna, pełna zawadiackich typków spod ciemnej gwiazdy, fascynujących opisów i przygód.
A potem zaczyna się dżungla. Tak jak w „Gringo” sporo dowiemy się o świecie ostatnich dzikich plemion. Oprócz opisywania ich sposobu życia Cejrowski opisuje w „Rio Anaconda” przede wszystkim duchowe aspekty ich kultury. A za te odpowiedzialny jest w plemieniu szaman. I na podstawie jego relacji WC snuje swoją opowieść. Niestety nie jest to opowieść antropologa, który jedynie opowiada o tym, że szaman opowiedział o tym, że potrafi „wejść” w umysł zwierząt i ludzi oraz nim zawładnąć i używać jego ciała jako środka transportu, albo, że gdy zbierze się kilku szamanów, to dzięki Mocy potrafią ścieżki w lesie zrobić jednokierunkowe, a zakręty na rzece bardziej kręte niż odpowiedzi prezia przed sejmową komisją. Cejrowski rewelacje szamana uprawdopodabnia, dowodząc, że zakręty naprawdę były bardziej kręte, ścieżki naprawdę znikały, gdy człowiek odwrócił głowę, a szaman naprawdę zjawiał się nie wiadomo skąd z pomocą ciała kapibary. Na dodatek dowodzi, że wszystkie te czary odbywały się w zgodzie z prawami fizyki. Czarownicy przenosili zakręty z jednego miejsca w drugie. WC pisze o tym tak: „Szaman może więc (jeśli tylko potrafi) „przyciągnąć" zakręt z jakiegoś innego odcinka rzeki i osadzić go tam, gdzie jest mu to akurat potrzebne, ale w wyniku jego działań ogólna liczba we wszechświecie nie ulegnie zmianie – ich stwarzanie pozostaje wyłącznie domeną Stwórcy.”. No chyba, żeby przyjechał biały człowiek z koparką. Wtedy liczba zakrętów ulega zmianie.

To uprawdopodabnianie magii jest moim jedynym i podstawowym zarzutem. Ja w to nie wierzę. Co więcej, oburzam się, gdy ktoś podpiera się wzorem E=mc2, by dowieść, że szaman czaruje. To oszustwo!!!

Nie przeszkadza mi wcale, że barwne opowieści WC brzmią nieprawdopodobnie. To ich urok. Nie przeszkadza mi, że prawdopodobnie autor łączy w jedną opowieść historyjki, które dzieli kilka lat. To dobrze. Tak trzeba ciekawą opowieść snuć. Ale opisy Mocy mnie rażą. W opisy Mocy nie wierzę!

Poza tym, to naprawdę fajna książka jest.

/rymasz/

Seniorita
Poniedziałek, 14.08.2006 18:13 (9)
Świetna książka!!! Niesamowita, miejscami nieprawdopodobna. Z zachwytu nad "Rio Anakonda" nie mogę znależć odpowiednich słów, by opisać tę świetną książkę. Cóż mogę więcej dodać? Po prostu polecam!!! Panie Wojtku, niech Pan dalej pisze tak super książki.

monia)
Środa, 16.08.2006 18:02 (10)
Przeczytałem "Rio anaconda" w kilka godzin, ta książka wciąga jak magnes i już w chwili obecnej ustawila się do niej kolejka. Żona czyta, a córka czeka cierpliwie, chociaż zastrzegla że nie dłużej niż dwa dni :)
Dotychczas znałem Pana głównie z programów telewizyjnych /"WC kwadrans", "Z Kamerą wsród Ludzi" itd./
Ta książka udawadnia, że jest Pan również doskonałym pisarzem.

Tak trzymać !!!



Poniedziałek, 21.08.2006 16:33 (11)
Przeczytalam ;) i jak obiecałam Panu Wojtkowi na Jarmarku Dominikańskim wpiszę tutaj co myślę o tej książce. Jest genialna!! Nie zawiodłam się ani trochę. Do tej pory myślałam , że najlepsza książką jaką mam jest Gringo wśród Dzikich Plemion, a teraz się okazuje że mam już dwie świetne książki Pana WC no i oczywiście czekam na następne.
Bardzo spodobały mi się przypisy, których nie miałam czytać ;p (jak zwykle robi się wszystko na przekór). Sposób pisania sprawia, że nawet najnudniejsze opisy stają sie ciekawe ;) Poczucie humoru - pierwsza klasa!!
Pozostaję cały czas pod wrażeniem ;)

aknah (arwena@gnu.univ.gda.pl)
Piątek, 25.08.2006 15:59 (12)
Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziekuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję....


I tak mogę jeszcze ze sto razy, ale wiem,że długich listów Pan nie czyta. Podziękowanie oczywiście za "Rio Anaconda". Choć dopiero co skończyłam ją czytać, wciąż leży pod ręką i cieszy na nowo moje ucho. Bo dla mnie to prawdziwa Opowieść. Jeszcze raz gorące odziękowania.

Małgorzata Ceglińska





cegosia (cegosia@gazeta.pl)
Sobota, 26.08.2006 23:56 (13)
Swoją recenzję zacznę od jednego minusa, a mianowicie .... książka jest zdecydowanie za krótka :(. A teraz plusy .... "Rio.." można czytać i czytać. Nigdy nie ma się dosyć. Zarówno "Gringo" jak i "Rio..." tak mnie wciągnęły, że oderwanie się od tej lektury choćby na moment bardzo rozciągło się w czasie. Po raz kolejny nie zawiodłam się na Pańskiej lekturze. Wrażeń po przeczytaniu tej książki nie da się opisać to trzeba przeczytać samemu. W każdym razie czytając "Rio..." miałam wrażenie jakbym sama tam była i gdzieś z boku uczestaniczyła w tej wyprawie. Poza tym książka jest bogata w fotografie co ma swój urok. Sama osobiście zazdroszczę Panu odwagi - naprawdę trzeba być twardzielem żeby przez to wszystko przejść. Jednym słowem odwalił Pan kawał dobrej roboty pisząc tą książkę i dzięki temu my czytelnicy mamy o czym czytać. W każdym razie ja osobiście gratuluję stworzenia tak dobrej lektury i czekam na kolejną książkę :).

Pozdrawiam



KITHA
Wtorek, 29.08.2006 10:16 (14)
Po lawinie pochwał (uzasadnionych zresztą) czas na wrucenie kamyczka krytyki. Otóż wydaje mi się, że autor zapomniał wyjaśnić po co były mu potrzebne dwie beczki benzyny i co się z nią stało. Ostatnia wzmianka na ten temat jest na str. 171. A co dalej z tym paliwem?

igebski (igebski@wp.pl)
Środa, 30.08.2006 09:11 (15)
Rewelacja! Przeczytałam kilka dni temu i już mi się za nią nudzi. Będę do niej wracać, jak zresztą do każdej książki Pana Cejrowskiego.

bajaanulka
Poniedziałek, 04.09.2006 11:38 (16)
Panie Wojciechu!
Właśnie wchłonąłem Anakondę. Smakuje bardziej niż Gringo. Gringo to dobre wino trzy, czteroletnie, a Rio jest winem dziesięcioletnim.
Liczba miejsc do pękania ze śmiechu jest większa w Gringo - w Rio jest większa liczba miejsc do myślenia.
Po przeczytaniu Rio Anaconda od razu sięgnąłem na półkę do dzieł B. Malinowskiego. Rio zmusza do poszukiwania.


Maciej Czernielewski
Poniedziałek, 04.09.2006 12:24 (17)
Panie Wojciechu,
jestem tuz po przeczytaniu książki Rio Anaconda. Brat sobie kupil i wcisnal mi, kiedy wyjezdzalam na krotki urlop nad morze - "Masz, moze bedzie padac."
No to wzielam. W zasadzie padalo, ale nie az tyle, zeby non stop siedziec w domu i czytac.

Czytalam wszedzie - na plazy, w domu, przed spaniem, po sniadaniu... Maz probowal sie buntowac, ale zostal spacyfikowany. Buntowal sie dlatego, ze to on pierwszy zaczal czytac, ale tylko kilka stron i juz ksiazki nie mial.

Rio Anaconda to jedna z lepszych lektur w moim zyciu w ogole (przeczytalam ich mnostwo, jestem filologiem j. polskiego). A juz z cyklu podrozniczego to rewelacja. Byl i smiech, i przerazenie i nawet pod koniec kilka lez walnelo o piekne wydanie Rio Anacondy.

Czapki z glow, za te ksiazke. Czekam na nastepne!


Ania
Poniedziałek, 04.09.2006 12:25 (18)
Właśnie skończyłem i jeszcze nie mogę się otrząsnąć.
Przeczytałem a właściwie wchłonąłem "Rio Anaconda" w dwa dni. Potem w 10 minut przeleciałem po Twojej stronie www, z czego 5 minut po liście wypraw. [...]

Piotr
Poniedziałek, 11.09.2006 00:35 (19)
Z prostej ciekawości wzięłam do ręki "Rio Anaconda" – okrzyczaną nowość. Mało mi nie urwała ręki. "Ciężka" – pomyślałam. Zdjęcia, kredowany papier, kolory na stronach, ozdobniki przy cyferkach? Aj, waj – myślałam, ale cyrk! Ale sobie cyrk urządził pan Wojtuś, żeby się sprzedać! Bo ja tę książkę złapałam w czyste ręce, i czystą duszę, nie znając niczego, z poprzednich osiągnięć literackich pana C. WC.

Jest taka scena w naszym ukochanym, polskim filmie "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", gdzie rzecz dzieje się w Afryce. Nabuntowani legioniści WIEDZĄ, że w kuchni śmierdzi, że żarcie jest niejadalne, więc (gdy już Franek Dolas był kucharzem) wchodzą na stołówkę z przyzwyczajenia zatykając nos. Dopieroż im szczeka opada!

No…. Też się tak poczułam. Fakt – pan Wojciech sprawiał, że za każdym razem, gdy pojawiał się w telewizji, robiło mi się "hadko", jak mówił mój tato. Ta mieszanka niby-żartów, ironii, jadu, działała na mnie odpychająco. Wzbudzał zbiorową (jednak!) niechęć, a brzydki uśmieszek tego paskudnego trolla plującego jadem i żółcią powodował, że trawa więdła. Nie, zdecydowanie ten pan mi nie leży! Daleko od niego! Fuj!

Trzymam tę książkę w rękach. Otworzyć ją? Co taki ktoś może napisać, żebym się odczarowała z mojej niechęci? Co? Eeee tam! Odłożyłam do plecaka gestem tego legionisty. Książkę mi podarowano, więc podaruje ja komuś, jak kukułcze jajo!

Lot samolotem, nawet z Rzeszowa do Warszawy to nie jest moje ulubione zajęcie. „Jak trza, to mus!”. Lecimy. Przeczytałam już instrukcję tego, co mam zrobić jak silniki odmówią, gdzie dmuchać i kiedy wyskakiwać, a innego czytadła brak. Nudno… Biorę ten "WC", niech tam!

Boże mój! Jak mi głupio!
Ja, stara, nie egzaltowana już, kobieta, biję się w piersi. Ja przepraszam Pana, Panie Cejrowski, że wrzuciłam Pana do worka pod tytułem "Nie lubię i już". To głupie. Ja Pana nadal nie lubię w tych telewizyjnych programach, ale już wiem, po co Pana Pan Bóg stworzył! Po to, żebym ja, biedna, pozbawiona możliwości pojechania tam, dokąd Pana nosi, zobaczyła to, co Pan postrzega, poczuła to, co Pan czuje. Żeby mi się włosek podniósł na ręku, gdy Pan pisze o swoich przygodach z INNYMI. O ich spojrzeniu, mruknięciu, zapachu. Jak się smarują czerwoną glinką, jak wąchają ślady odciśnięte na błocie. Zaśmiałam się na cały samolot, gdy czytałam rozdział pt. "Przyjaciele", "Linie słońca". Fantastyczne poczucie humoru! Lekkie, niewymuszone, tkwi w nim wiedza, autoironia

A deszcz na stronie 33? Jak w "Kubusiu Puchatku". W ogóle mnóstwo zabaw literkami, takie fintifluszki edytorskie bardzo podnoszące walor wizualny książki. Już widzę jak się wydawca wykłócał, że to niepotrzebne i jak Autor się uparł. Jak muł! I miał rację.

Lubię czytając czuć upał, gdy chce tego pisarz, ziąb, niepokój, zapach zgniłych wodorostów. Lubię widzieć wszystko to, co mi pisarz podsuwa i w "Rio Anakonda" – widzę!

I jeszcze, co lubię to dowiadywać się. Wszystkiego, co nowe. Tak, zdecydowanie Panie Wojtku, nauczył mnie Pan wielu rzeczy, opisał to, o czym nawet nie przypuszczałam, że jest. Dziękuję.


… I wie Pan, co? Chichy się z Panem nie napiję (jednak cofnęło by mi się) ale bimberku z Kurpii - zawsze. Nie musimy rozmawiać. Pan też nie musi mnie lubić. Napijemy się milcząc, za powadzenie Pana wypraw, bo ja chce jeszcze!

Ta książka jest barwna pod każdym względem. Teraz poznam inne powieści nielubianego przez mnie faceta o nazwisku Cejrowski, bo uwielbiam jego styl, sposób, w jaki zabiera mnie ze sobą w głąb tajemnicy a wraz z nami duchy, zaświaty i nastrój taki jak w Macondo. (pamiętam "Sto lat samotności" i ten klimacik, te same lube ciarki). Brawo!

A ja dostałam po nosie! Ludzie są wielowymiarowi!


Małgorzata Kalicińska
Środa, 13.09.2006 23:23 (20)
Wzięłam książkę do ręki na chwilę i przeczytałam o Dziewczynie... Łzy mi popłynęły ciurkiem i wiedziałam, że muszę ją dzisiaj skończyć, bo inaczej nie usnę.

Że jest to opowieść niesamowita - nie muszę mówić. Wyjątkowa.
Opowiedziana językiem tak barwnym, że momentalnie przenośiłam się do innego świata - chodziłam po błotnistych uliczkach Mitu, moczyłam pięty... Do tego stopnia byłam "tam", że jak wysiadłam z pociągu na lotnisku pod Londynem (po półgodzinnej lekturze) i zobaczyłam angielskie nazwy, to przez moment czułam się zagubiona i nie wiedziałam gdzie tak naprawdę jestem.

Dopatrzyłam się sporego wpływu Pratchetta, co wcale nie przeszkadza, ale przeciwnie - wylewa kubły z kolorowymi farbami wpost do naszej głowy. Jest humor, jest wiedza, jest tajemnica, są uczucia, jest mądrość.
Są tematy do rozmów i są tematy do milczenia.

Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do jakiś drobnych i nieistotnych już w tej chwili szczegółów, którymi w tym momencie nie mam ochoty zaprzątać sobie głowy.

To jest nie tylko Opowieść o Podróży, o Szamanach, o Indianach i dżungli. To też opowieść o Panu i czytając ją, czytałam też między wierszami. Czytałam o Panu. Częściowo mi znany (czasami reagowałam: no tak - cały on!), częściowo nieodkryty.

No i ta Dziewczyna... popłakałam się.

Monika (Londyn)
Piątek, 15.09.2006 11:34 (21)
Sięgnęłam po tę ksiązkę bo "Gringo..." mnie powalił. No i się nie rozczarowałam. Ale to nie humor mnie ujął w tej książce, choć jest tu go co niemiara. Jestem pod wrażeniem jakiejś tęsknoty , strachu przed przyszłością, która może zniszczyć nieodwracalnie... no i magii. Magii, którą, oczywiscie, najprościej by było włożyć między baśnie tylko czy słusznie? Patrząc na reakcję niektórych na słowo magia zastanawiam sie kto tu jest DZIKI? Tak wielu rzeczy jeszcze nie rozumiemy, nie znamy... i chyba nie chcemy poznać bo przecież tak jest prościej. Ach ta nasza "cywilizacja".

PS. Książkę najpierw przeczytałam a dopiero potem kupiłam.

Iwona z Chełma
Niedziela, 17.09.2006 19:12 (22)
Witam,
właśnie skończyłem pańską opowieść.
Czyta się doskonale, aczkolwiek nieco przypomina mi Pan Tolkiena: marnego pisarza, który pisał genialne książki.
Talent - czy Moc?

Każdy krytyk literatury powie, że Tolkien pisał "Władcę Pierścieni" w najgorszy z możliwych sposobów - narracja się rwie, wątki zbyt długie, skomplikowane i pomieszane, nie ma suspensu, są setki detali, w ogóle jego warsztat literacki to jakaś tragedia, gdyby dziś ktoś tak napisał powieść, to na sto procent nikt by tego nie wydał.
A jednak jego trylogię uznano za najlepszą książkę Anglii XX wieku.

Dla mnie "Rio..." to próba opisania rzeczy trudnych lub zgoła do ubrania w słowa niemożliwych. A bądź co bądź "Rio Anaconda" to dokument (choć chwilami trudno w to uwierzyć).

Czy którykolwiek znany pisarz stworzył książkę podróżniczą wartą zapamiętania? Fiedler? Kapuściński? Czytałem, ale niewiele po nich zostało w mojej głowie. W takich książkach liczą się fakty, nie trzeba ich specjalnie przystrajać, same stanowią o wartości książki. Tak daleko i głęboko w dokumencie podróżniczym jak WC chyba nikt nie sięgał... A zmysłu obserwacji gratuluję swoją drogą.
Nie wiem, czy Pana nie krzywdzę wrzuceniem do wora "dokument podróżniczy", bo "Rio..." to książka MISTYCZNA. Tak ją odbieram. Stworzyć coś bardziej wciągającego od "Rio..." będzie Panu trrrrudnooo!

Proszę wybaczyć długi wywód. Nigdy po lekturze książki - a czytam dużo - nie piszę mejli do autora.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Panu dalszych takich książek. Niepokojących i prawdziwych.


Andrzej Skórka, Lublin.
Poniedziałek, 18.09.2006 10:56 (23)
A może powiecie, że WC pisze lepsze książki od Beaty Pawlikowskiej? Napewno nie!!!!!!!!!!!!
Co wy na to? Odpiszcie na mój adres mailowy!!!!

Mato-Grosso (konus966@op.pl)
Wtorek, 19.09.2006 14:36 (24)
Szanowny Panie,
Chciałam jedynie BARDZO Panu podziekować za Rio Anaconda. Super lektura, wreszcie trafiłam na gatunek absolutnie mnie wciągajacy. Świat, który Pan opisuje jest absolutnie fascynujący.
Zdziwiłam sie też, że to właśnie Pan jest tak dalece tolerancyjny, wyrozumiały, wrażliwy i poszukujący. Pańskie kreacje telewizyjne na to nie wskazywały. Przepraszam - mam nadzieje, że Pana nie dotknęłam.
Tymczasem serdecznie pozdrawiam, bo czeka na mnie pachnąca (dosłownie!), nowiutka ksiażka "Gringo wśród dzikich plemion"
Serdeczności.

Monika Jabłońska
Piątek, 22.09.2006 13:19 (25)
Jestem właśnie na ostatnich stronach Rio Anaconda. Czytałam ją długo ponieważ szkoda mi było kończyć więc dozowałam sobie tę przyjemność.
Jestem milośniczką pana książek - wszystkie czytałam z zapartym tchem. Pierwszą kupioną przez moją siostrę w Katedrze ze stolika - Kołtun się jerzy - cytuję często na lekcjach, z resztą pozostałe także .

RIO ANAKONDA jest inna niż pozostałe - bardziej tajemnicza, misterna, uczuciowa, ciepła.
Gratuluję panu warsztatu literackiego. Widać pana rozwój jako pisarza.

Z niecierpliwością czekam na nastepną.
Szkoda że nie moze pan pisać tak szybko jak my czytamy.....

Renata H
Piątek, 22.09.2006 13:20 (26)
Właśnie skończyłam czytać Pana książkę "Rio Anakonda" i jestem pod wrażeniem ;-) Prawdę mowiąc nie podobają mi się Pana poglądy polityczne (oboje z mężem delikatnie ujmując, nie przepadamy za Panem), ale Pana humor, zrozumienie i przyjaźń z "Dzikimi" jest dla nas potwierdzeniem, że ludzka osobowość tak skrajnie różna zmusza nas do szacunku wobec wydaje się ludzi dla nas nieznośnych i nieprzyjemnych.

Katarzyna
Piątek, 22.09.2006 13:20 (27)
Panie Wojtku,
"Rio Anakonda" wciągnęła mnnie i przeciągnęła po wszystkich swoich meandrach. Szczególnie podoba mi się Pana szacunek dla ludzi spotkanych w Amazonii, brak mędrackiej postawy typowego "zdobywcy" pt. Ja-mądry-biały-człowiek-wam-pokażę-biedne-dzikusy, lekkie lekceważenie okazywane cywilizacji, kapitalne poczucie humoru itd., itp. Czekam na kolejne opowieści. Słucham...
Z pozdrowieniami

"Ktoś, kto doczytał aż do tego miejsca"
Piątek, 22.09.2006 13:22 (28)
Nienawidzę Pana. Zamiast uczyć się na sprawdzian z niemieckiego czytam Pana książkę i w żaden sposób nie mogę się oderwać.

Asia
Wtorek, 26.09.2006 11:21 (29)
Donoszę uprzejmie, że przeczytałam jednym tchem "Rio Anaconda". Dla mnie bomba! Reagowałam głośno śmiejąc się i komentując na gorąco.

Czytając książkę słyszę pański głos i czuję to tak jakbym widziała to wszystko.

Izabella Ż, Warszawa 19.08.2006
Wtorek, 26.09.2006 11:21 (30)
Dziękuje Panie Wojtku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To najlepsza ksiązka jaka czytałam, nie mogłam się od niej oderwac, nie wiem nawet co mam pisac, jestem tak zachwycona tą ksiązką. Ale miała jeden minus (zresztą już ktos o tym napisał) za szybko sie skonyczła:))))
Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Karolka83 (kbartoszuk@poczta.onet.pl)
Środa, 27.09.2006 09:33 (31)
Niestety nie trawię Pańskich poglądów, przekonań politycznych, seksualnych i podobnych.
Nie lubię Pana słuchać w telewizorze. Nawet głosu nie lubię.
Ale jedno musze przyznać. Pisze Pan genialne opowieści o podróżach. :)))
Właśnie wybieram się do EMPIKu po Pańską książkę.
Pierwszą w zasadzie, ale na pewno nie ostatnią.
A tekst z jakiegoś radia: Czy to Pańska tratwa z bali? Nie to tratwa z Haiti. mnie zabił i rozśmieszył do łez.

Poczucie humoru ma Pan obłędne.
Zawsze uważałem, że złośliwość jest cechą ludzi zabójczo inteligentnych. :)))

Krzysztof M.
Piątek, 29.09.2006 15:57 (32)
Panie Wojciechu,
Zobaczyłam, kupiłam, przeczytałam.
Teraz jestem...zaskoczona? Nie, to za mało. Oczarowana? Nie, to za dużo i brzmi jak z literatury dla pensjonarek. Jestem... (i tu pasowałoby napisać jakieś określenie kursywą). No, niewazne. Bardzo mi sie podobało. Panu zyczę wspaniałych wypraw, a sobie przyjemności z obcowaniem z Pana następnymi książkami.

RenataZ (renzur@poczta.fm)
Poniedziałek, 02.10.2006 23:29 (33)
Od 15-stu lat studiuję psychologię, a dokładnie poszukuję w pojęciach psychologicznych mądrości o człowieku. Jako doktor psychologii przeczytałem wiele raportów z badań, artykułów i opracowań nt. takich lub innych szczegółowych procesów mentalnych. Dzięki Pana książkom, a dokładnie zarejestrowanym przez Pana mądrościom Indian nabrałem dystansu. Dystansu bardzo potrzebnego, bo za wieloma eksperymentami, nawet bardzo ciekawymi, często kryje się po prostu czyjaś ambicja, a nie miłość do człowieka i prawdy.

Nie wiem w jaki sposób to zaowocuje w mojej pracy. Jedno jest pewne - z wielką wyrazistością dostrzegłem "całą jaskrawość", jak pisał Stachura lub "cały nanibizm", jak nazwało mi się to samoistnie.

Doświadczył Pan wspaniałych rzeczy, a Pana książka z całą pewnością nie należy do przygodowych. Już bardziej "Gringo...". Ta jest inna, zdecydowanie inna. To było niezwykłe, gdy razem z Panem wracałem do Mitu i TAMTEN ŚWIAT gdzieś zostawał, zostawał, jak sen o tej kobiecie z kolorowym piórkiem we włosach, którą ma Pan spotkać.

Ciekaw jestem jak po tego typu doświadczeniach przeżywa Pan spotkania z ikonami "nanibizmu", wykreowanymi przez media ? Przecież o głębszej refleksji często nie ma mowy. Dla wielu osób będzie (jest) Pan dziwakiem, człowiekiem ze świata rozrywki...
Życzę dużo siły w działaniu na rzecz pobudzania refleksyjności:)

Bardzo dziękuję.

Paweł F. (pamiętający-wiele-książek)
Piątek, 06.10.2006 16:34 (34)
Nie przeczytałem w życiu lepszej książki traktującej o motywacji w pracy zawodowej czy życiu osobistym (choć nie jest to jej głównym tematem).

Bartłomiej J.
Wtorek, 10.10.2006 21:24 (35)
Panie Wojtku.

Przed chwilą skończyłem czytać Rio Anakonda.
Nie jestem czytelnikiem rozkochanym w książkach podróżniczych.
Nie pisuję do autorów książek, które czytam.
Nie jestem też wielbicielem Pańskiej osoby. Do niedawna kojarzył mi się
Pan z prawie zapomnianym oszołomem, który wiele lat temu na ekranie telewizora wymachiwał jakimś kubkiem i wygłaszał krzykliwe i niezbyt tolerancyjne poglądy.
Mam nadzieję, że po tym wstępie zorientuje się Pan, że to co napiszę będzie w miarę obiektywną opinią surowo do Pana nastawionego czytelnika.

Książka jest kapitalna. Czytałem ją z wypiekami na twarzy.
Napisał Pan, że "Opowieści mają Moc. Zostawiają ślad w duszy słuchacza". Ta opowieść w mojej duszy swój ślad zostawiła. Wyraźny i biegnący w dobrym kierunku.

Jutro wybiorę się do księgarni. Kupię dwa egzemplarze dla przyjaciół.
Chciałbym, żeby odbyli podróż, z której ja właśnie wróciłem.
Mój egzemplarz schowam do pewnej tajemnej biblioteczki, w której gromadzę najlepsze okruchy mojego świata dla mojej małej Córeczki. Ma dopiero niecałe dwa lata i upłynie jeszcze dużo czasu zanim nauczy się czytać. Ale kiedy to się stanie, chciałbym żeby poznała najlepsze książki, które udało mi się dla niej zgromadzić. Niewiele ich jest, zaledwie kilka. Wśród nich będzie Rio Anaconda.

Dziękuję Panu za tą Opowieść i serdecznie pozdrawiam.


Krzysztof F.
Wtorek, 10.10.2006 21:26 (36)
Doczytałem do końca, więc zgodnie z poleceniem z ostatniej strony – piszę.

Ja Pana, jako „Pana z telewizji”, nie lubię (nawet bardzo). Pan mi się jawi jako prawicowiec pełną gębą i z czarnym podniebieniem. Pan mnie w telewizji irytuje i męczy. Pan mi się kojarzy z moherem i innymi podobnymi wściekłymi psami. Pan jesteś dla mnie z innej bajki zupełnie. Dlatego też ja w Pana, jako pisarza, nie wierzyłem. A teraz odkładam książkę na półkę i siadam zupełnie oniemiały. Ona mną poruszyła do samej głębi i od czubka głowy aż po czubki palców. Ja tam z Panem wędrowałem przez tę dżunglę, gadałem z Indianami i, przede wszystkim, przeżyłem coś naprawdę mistycznego. Rozbroiła mnie zupełnie metafizyczna głębia tego dzieła. Rozbroił mnie też naprawdę pogodny humor w opisie świata, o który to pogodny humor nigdy Pana nie podejrzewałem. I ja teraz się dziwnie czuję, bo ja Pana, jako bohatera, narratora, czy też może kompana w podróży, bardzo polubiłem. Przygody, opisy, przemyślenia – wszystko najwyższej próby. Ja tę książkę zupełnie pokochałem i teraz z pewnością zapoluję na „Gringo wśród dzikich plemion”!

Pozdrawiam!

Piotr Ż.
Wtorek, 17.10.2006 13:29 (37)
Właśnie skończyłem "Rio Anaconda". Powiedzieć że jestem pod wrażeniem, to mało.
"Gringo wśród dzikich plemion" podobało mi się. RA na początku zdawała mi się podobna - ciekawa, napisana z humorem książka podróżnicza.

Natomiast część dotycząca szamanizmu, magii i Pana z nimi doświadczeń są dla mnie absolutną rewelacją. Uważam się za racjonalistę, ale opisane przez Pana doświadczenia dają mi dużo do myślenia, tym bardziej że szamanizmem (z tym że syberyjskim) interesuję się od dawna.

Miałem łzy w oczach, kiedy czytałem najbardziej intymną część książki, czyli scenę fotografowania kolibra i żegnania się z życiem.

Marcin P.
Wtorek, 17.10.2006 13:30 (38)
Wielce Szanowny i Szacowny Panie,

Przyznam, że gdyby nie nadzwyczajny splot okoliczności (wdzięczność pacjenta pozostawiona na parapecie w postaci książkowej oraz moje straszliwe przeziębienie) zapewne nie sięgnęłabym po Pańską opowieść. I jakże niesłusznie!

Chciałabym Panu podziękować za przecudne chwile spędzone na połykaniu kolejnych ston, za noc spędzoną na czytaniu i chwile zadumy po dotarciu do ostatnich zdań. Dawno mi się to nie przydarzyło przy jakiejkolwiek lekturze.

Pozdrawiam, pędząc do księgarnii celem zdobycia dalszych płodów Pańskiego talentu



Joanna K.
Wtorek, 17.10.2006 13:31 (39)
Własne skończyłem czytać "Rio Anaconda"/kupiła i przyniośła mi do szpitala znajoma-leżę po zawałe-chyba jedyna korzyść z tego/.Zmałem Pama tylko z TV i uważałem za komedianta-zle oceniłem . PRZEPRASZAM. Jednak książka pokazuje Pana drugie oblicze-dużą wrażliwość ,zwłaszcza tekst na str.389.
Zyczę powodzenia i sukcesu.

Zbigniew F.
Czwartek, 02.11.2006 14:50 (40)
Szanowny Autorze!
Dla mnie "Rio Anaconda" jest wzruszająca.
Wydana z luksusową starannością, twarda oprawa, znakomity papier, przejrzysty druk i świetna jakość zdjęć. Uznanie za brak wulgaryzmów.

Z podziwem i uznaniem dla Autora,

O.B.
Wtorek, 14.11.2006 13:39 (41)
Przeooogrrrroooomne DZIĘKUJĘ za to o czym Pan pisze i jak Pan pisze...

Miałam kiedyś pomysł, żeby zostać podróżnikiem.. Ale Pana książki skutecznie mnie zniechęciły ;o) Cieszę sie, że są na świecie tacy ludzi jak Pan.. Którzy pojadą w ten świat wspaniały i mi to potem cudownie opowiedzą. A potem ja już wcale nie muszę się z domu ruszać.. I mogę sobie z kubkiem herbaty, pod ciepłym kocem w domu siedzieć.. I czytać.. I słuchać.. Bo Pan tak pięknie opowiada..

Serdecznie pozdrawiam z Suwalszczyzny

Elżbieta M.
Wtorek, 14.11.2006 13:42 (42)
Szanowny Panie,
Tydzień temu przeczytałem "Rio Anaconda". REWELACJA!!!

Czasem Pana widuje w TV i jeśli program nie dotyczy podróży to bywa, że mi uszy więdną. Jednakże jeśli ma Pan w zanadrzu następne książki, to mogę Pana w TV (programy niedotyczące podróży) oglądać do końca życia - byleby Pan nie przestawał pisać. Styl - super; przekazywanie wiedzy - super; poszerzanie wyobraźni - super; poczucie humoru - doskonałe.

Muszę przyznać, że od najlepszych czasów Sapkowskiego i od przeczytania trylogii Tolkiena (oczywiście Pańskie książki nie mają nic wspólnego z tymi autorami) a to już 10 lat - nie śledziłem z tak zachłanną ciekawością losów bohaterów.

Trochę wstyd powiedzieć ale dopóki nie dostałem w nagrodę "Gringo wśród..." i w toalecie nie zacząłem czytać z braku gazety z przed tygodnia oceniałem Pana negatywnie.

Gringo wśród dzikich plemion - przeczytałem 4 razy.
Rio Anakonda - zapowiada się podobny wynik.

Ze szczerymi wyrazami szacunku,

Marcin G.
Poniedziałek, 20.11.2006 17:38 (43)
Moim skromym zdaniem lepsza od Gringo i bardzo dobrze
książka jest dobra nie tylko z uwaagi na pointy, dystans i szczerosc - podoba mi sie, ze mimo ze zdobyl pan madrosc 30 zwyklych szaraczkow-czytelnikow to opisuje pan wszystko wciaz z perspektywy kogos, kto sie dziwi, boi i niejednokrotnie nie rozumie

dzieki temu ktos taki jak ja ma w autorze-narratorze partnera, a nie belfra.

acha i nagroda orly 2006 za zdanie o ogladaniu deszczu/serialu - swietne!

pozdrawiam

R.W.
Poniedziałek, 20.11.2006 18:00 (44)
Podjęcie próby napisania recenzji książki, która jest pointą wszystkiego, co ukazało mi świat po tamtej stronie Wielkiej Wody jest trudne... Powiedziałabym,że nawet niespodziewanie trudne. Moim marzeniem (i jednocześnie marzeniem mojej przyjaciółki) jest pojechanie tam i zobaczenie na własne oczy tego wszystkiego, przeżycie, poczucie gęsiej skórki i wszystkich inych objawów fizycznych przeżyć psychicznych... Podróż planowana jest na 2011 rok...Chyba wzięłam sobie do serca większość rad Autora, począwszy od tego,że marzenia spełnia się wstając z fotela... a przez tą o strachu kończąc. Zresztą podróżując po Europie autostopem zauważyłam jak przydaje się wiele tych rad, co do zachowania wśród Dzikich i wogóle w puszczy na terenie Starego Kontynentu. Oj chyba zamiast recenzji wyszło mi zbiorowisko odskoczni od tematu. Jednym zdaniem: ksiązka jest świetna, wzbudza śmiech, obrzydzenie, strach i uwielbienie dla tego,co odchodzi. Pozdrawiam.

barrique (barrique@o2.pl)
Sobota, 25.11.2006 17:46 (45)
Przeczytałem, szybko. Pierwsza część książki mi się podobała - relacja z podróży napisana świetnym językiem niczym "gringo". Później jednak zaczęło coś się psuć. Panie Wojtku - jeśli to była prawda, to bardzo Panu gratuluję doznanych przeżyć, Wygląda jednak na to, że wrzucił Pan do garnka Katechizm Kościoła Katolickiego, swój dziennik z wyprawy, własne rozmyślania, posolił trochę niu ejdżem (popieram spolszczenia :) ) i wyjął Rio Anaconda. Pozdrawiam i już czekam na porządne relacje z wypraw niekoniecznie na best(selery dla ogółu).

Marek :) (dredmarus@o2.pl)
Środa, 27.12.2006 22:49 (46)
Skonczylam czytac ksiazke Rio Anaconda i jestem pod ogromnym wrazeniem. Dla wyjasnienia- jestem w 5 m-cu ciazy a poniewaz ciaza ta jest mocno zagrozona wiec musze wiekszosc dnia lezec..W tym czasie przeczytalam baaardzo wiele ksiazek ale zadna nie byla w stanie wciagnac mnie do tego stopnia,zebym choc na chwile przestala sie martwic i stresowac czy aby wlasnie w tej chwili z Dzidzia nie dzieje sie cos zlego. Moj maz stwierdzil, ze to bedzie najbardziej nerwowe, placzliwe i zestresowane dziecko jakie przyszlo na swiat( jesli wszystko dobrze sie skonczy)...:) Jesli bedzie inaczej to tylko dzieki tym godzinom w trakcie ktorych czytalam Rio Anaconda..Ta ksiazka porwala mnie bez reszty. To byl jedyny czas w ktorym nie odliczalam sekund, nie czulam, ze sie nudze, niczym sie nie martwilam a jedyne emocje ktore przezywalam to te ktore mialy zwiazek z przygodami opisywanymi w ksiazce. Zaden thiller ani kryminal nie wciaga tak bardzo biorac pod uwage fakt, ze to co sie dzieje w tej ksiazce zdazylo sie naprawde.
Sama uwielbiam podrozowac i chociaz nie obawiam sie ani wysilku ani innych trudow z tym zwiazanych to jednak wizja wkrecajacych sie w cialo robali odstrasza bez reszty. Tym bardziej jestem pelna podziwu!!
Czytalam wiele ksiazek podrozniczych ale ta jest wyjatkowa..Zwykle podroznicy jada gdzies albo po przygode, albo dla zabawy, dla odkrywania nowych rzeczy lub zeby sprawdzic siebie. Bohater tej ksiazki oprocz pewnie tych wszystkich wyzej wymienionych powodow jedzie, zeby nawiazac przyjaznie.. takie prawdziwe. Dba o ludzi (chociazby przez to,ze wydaje ksiazke 8 lat po przezytych przygodach!!), nie traktuje ich jako lud pierwotny a wrecz wyraznie widac ze TESKNI za nimi! za swiatem w ktorym zyja rowniez!
Zaluje ze ksiazka sie skonczyla ale juz zamierzam zakupic nastepna.
Ps. Wydanie jest piekne, fotografie rowniez! Gratulacje dla wydawnictwa. Dobra robota

Netia (anetkab@poczta.wp.pl)
Czwartek, 04.01.2007 09:32 (47)
NIE LUBILAM PANA z powodu programu WC KWADRANS. Pokochalam Pana za Rio Anaconda. Ksiazke kupilam przed 3 dniami, wlasnie skonczylam ja czytac, zaliczajac jeszcze wczoraj imieniny kolezanki oraz wypelniajac rytualne obowiazki matki i zony. Trafil Pan do mojego umyslu w iscie szamanski sposob. Szacunek dla Pana i za Pana posrednictwem- dla bohaterow ksiazki.Zycze wszystkiego dobrego!!!
Blondynka, l.44, wyksztalcenie wyzsze,2 stopnie specjalizacji- o ile to ma jakies znaczenie statystyczne ...

b.
Czwartek, 04.01.2007 13:50 (48)
Przeczytalem wlasnie "Rio Anaconda".
Czytalem w sobotni i niedzielny wieczor, i dzisiejszy - poniedzialkowy - wydaje sie byc nudny.

Piotr S.
Czwartek, 04.01.2007 13:51 (49)
Pana książki są WSPANIAŁE, FASCYNUJĄCE, MAGICZNE! Dziękuje za nie. Dziękuje Panu za to, że ich lektura pozwoliła mi sie przenieść w miejsca, w które zapewne nigdy nie trafię, poznać ludzi, których zapewne nigdy nie poznam...A przede wszystkim dziękuję za to, że za Pana pośrednictwem poznałam ich mądrość życiową.

Dziękuje Panu za szacunek jakim Pan darzy ludzi, których spotkał Pan na swojej drodze.

Cóż za paradoks: przywraca mi Pan wiarę w ludzi, PAN, który wiele robi ( i niestety z tego jest Pan bardziej znany szerokiej publice) by "zamknąć oczy i uszy" na Pana.

Asia
Czwartek, 04.01.2007 13:52 (50)
Kupiłam Pana książki. Jedną i dwa dni później drugą ;) (bo mi mąż zabrał tą pierwszą na wyjazd).
Nigdy nie czytałam książek w TAKI sposób. Kiedy książka mi się podoba – to czytam ją w miarę regularnie.
gdy bardzo – połykam ją w dwa dni. Pana książki czytam dziwnie J Bo: czytam je od początku, później środek drugiej,
później na głos z mężem kawałek tej pierwszej… a i też czytam je od końca. I właściwie nie wiem, czy bardziej chcę je przeczytać,
czy nie pozwolić sobie za szybko dowiedzieć co jest dalej…
Obie są zaczarowane J
A tak w ogóle, to dziękuję za to, że chciał się Pan tym wszystkim podzielić z białasami

Sylwia
Czwartek, 04.01.2007 13:54 (51)
Nie byłem zwolennikiem Pana występów w mediach w tzw.zaszłości i nie posądzałem Pana o takie zacięcie podróżnicze.Obydwie ostatnie książki pochłonąłem jednym tchem.Nie kupię jednak tych książk,gdyż na razie mnie na nie nie stać (Mam troje dzieci).Nie o tym jednak chciałem pisać.
Pana relacje z rozmów z szamanami mnie zszokowały, gdyż jest to temat niejako dla mnie bliski, choć nie ma on nic wspólnego z jakimikolwiek normalnymi rozmowami, czy podróżami.
Niegdyś interesowały mnie przeróżne techniki relaksacyjne.W pewnym momencie, nieoczekiwanie dla mnie przekroczyłem pewien próg na co nie byłem przygotowany.Szaman nazwał to zobaczeniem potwora, ja to bym nazwał otarcie się o kosmos. Ktoś z kim rozmawiałem powiedział mi, że jeśli pójdę dalej mogę zginąć gdyż jestem jeszcze zbyt słaby.Zwyczajnie się przestraszyłem (zdarzyło mi sie to dwa razy w życiu)i zaniechałem jakichkolwiek technik powodujących głęboką medytację.Po wybudzeniu byłem tak wyczerpany, że zamiast zrelaksować się wydawało mi się, że umrę.
Nigdy nikomu o tym nie mówiłem, gdyż nie są to przeżycia jak sądzę
normalne. W Pana książce jednak klimat mojego przeżycia pokrywa się z relacją szamana i to uznałem za szokujące dla mnie.To chyba tyle moich refleksji. Książki Pana polecam znajomym, gdyż nie sa napuszone fachowym slangiem i fachowymi dygresjami.

Jerzy
Czwartek, 04.01.2007 14:06 (52)
Najpierw byłam pod wrażeniem, potem tarzałam się ze śmiechu, a na koniec -
pełna podziwu - chcę jedynie powiedzieć, że:
- po pierwsze... BRAWO...
- po drugie... BRAWO...

łączę wyrazy uznania,

Małgorzata
Czwartek, 04.01.2007 14:09 (53)
"Gringo wśród dzikich plemion" kończyłam czytać z uśmiechem na ustach i kolorowymi obrazkami w głowie. Książka ciekawa i przygodowa. Fajna. Taka "po prostu".
Ale ja nie o tym.
Przed chwilką zamknęłam okładkę Anacondy, do śmiechu to mi wcale nie jest, i piszę teraz, żeby Panu za tę książkę podziękować.
Nie potrafię do końca powiedzieć wszystkiego co bym chciała; jedynie to, że coś siedzi na stronach tej Opowieści, a teraz w mojej głowie. Jak gdyby część tego, o czym Pan pisał (czary, magia, tajemnica?) przedostała się do książki...(no chyba, że Pani Trojańska tak umiejętnie włada słowem :). Za to coś dziękuję.

Ola
Czwartek, 04.01.2007 14:11 (54)
Jestem w trakcie czytania Rio i robię sobie dłuższe przerwy żeby za szybko jej nie skończyć...jak dla mnie to mistrzostwo świata...łącznie z przypisami których "mieliśmy nie czytać"

rejbak (rejbak@gmail.com)
Niedziela, 07.01.2007 15:47 (55)
Za kilka minut wybije północ i przywitamy Nowy 2007 Rok. Wszyscy moi
znajomi właśnie bawią się na różnych imprezach. Ja postanowiłam, że spędzę Sylwestra w znakomitym towarzystwie....Pana książek Właśnie kończę "Gringo wśród dzikich plemion" i zacznę "Rio Anaconda". Książki są super - inaczej nie siedziałabym w Sylwka w domu i nie czytałabym ich. Muszę przyznać, że nawet wspaniałe książki Kapuścińsiego mnie nie porwały, tak jak Pana, od pierwszego zdania.
Bardzo serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz życzę wszystiego co w życiu najlepsze!!!!!

Ania P.
Wtorek, 09.01.2007 14:12 (56)
Witam,wlasnie skonczylam Rio Anaconda. Rewelacja ! Ksiazke kupilam dla mojego syna /10 lat/na gwiazdke,chcialam tylko zagladnac-okazalo sie,ze nie moge sie od niej oderwac.Jutro biegne do ksiegarni po nastepna Pana ksiazke.
Dziekuje i pozdrawiam.

Bozena M.
Wtorek, 09.01.2007 14:12 (57)
Przeczytałam wlaśnie Rio Anaconda. Powiem to tak... nie interesuje mnie, czy jest Pan lubiany czy nie, czy lata Pan boso, w gatkach czy też nie, w kolorowej koszuli, wystepuje w radio, TV, na wykładach i zabawnych występach gościnnych. Interesuje mnie co jest w książkach. Image można zmienić, przed kamerą udawać, ale w książce.... w książce zawsze widać Autora.
Gratuluję! Nawet nie tyle książki (choć doskonała, podobnie jak poprzednia!).
Gratuluję odwagi, bo co by Pan nie pisał (o swoim tchórzostwie) to trzeba mieć duuuuuużo odwagi, żeby po prostu wstac z kanapy!

P.S. chciałabym, żeby mój syn, kiedy dorośnie miał tyle odwagi

Małgosia
Wtorek, 09.01.2007 14:13 (58)
Jak czytałam "Księge magii" to to nie wierzyłam- cudo!!!

Dżuma
Poniedziałek, 15.01.2007 22:33 (59)
Panie Wojtku zostanie oskarżony Pan o straty moralne, spowodowane przedłużeniem nauki o cały rok mojego już dorosłego życia. Miałem termin: do dzisiaj napisać pierwszy rozdział pracy licencjackiej, w przeciwnym wypadku: niezaliczenie seminarium i studia rok dłuższe.
Rozdział miałem prawie gotowy… no właśnie prawie. Moja dziewczyna kupiła mi Pana książkę „Rio Anaconda” i nie mogłem się oderwać. Poczułem się znowu jak dzieciak zaczytany w trylogie o Tomku Szklarskiego. Wróciły marzenia o wielkich przygodach, które gdzieś zniknęły w gąszczu codziennego trybu: nauka, praca, impreza(w weekend) spanie. O takich wyprawach jak pan nigdy nawet nie marzyłem, ale planuje (oczywiście jeżę mnie dziewczyna puści[jeżeli nie, to zmienię dziewczynę]) wyprawę do Mongolii lub Kazachstanu.
Dziękuje za taki ‘sentymentalny powrót do dziecięcych marzeń’ a czy ich realizacja się uda czy nie to już inna sprawa.



Maciej D.
Środa, 31.01.2007 10:55 (60)
Zapewne piszę kolejny nudny i nieciekawy list, lecz właśnie skończyłem Rio Anakonda….
Gdybym mógł i potrafił to przeczytałbym ją od końca do początku raz jeszcze. Znakomite i niepospolite.
Pozostaje pod wrażeniem…


Kordian Ch.
Środa, 31.01.2007 10:56 (61)
gratuluję Panu giętkości języka wyjątkowego serca posiadającego duszę i aurę
umiejętności w rozgraniczeniu między ważnym a ważniejszym i tej przeuroczej ironii
buziaki z mazur

Karolina
Środa, 31.01.2007 10:57 (62)
Odkryłam Pana na nowo
ktoś podarował mi Rio Anakondę….połknęłam jednym tchem.
Wczoraj czytałam Księgę Szeptów w nocy i po przeczytaniu ostatnich stron popłakałam się, bo zdałam sobie sprawę ze naprawdę następne pokolenie, nasze dzieci i nasze wnukI nie zobaczą Dzikich.
I mnie gna - liznęłam Brazylię, Peru, Wenezuelę. Zawsze w kierunku dżungli, ale niestety takiej majtkowo-biustonoszowej. Mimo to za każdym razem czuję, że jestem u siebie, kocham tam być wszelkimi zmysłami i tak bardzo Panu zazdroszczę…
Pojadę tam znowu i znowu.
Po lekturze…pojadę tam inaczej.

Pełna podziwu

Ania Z.
Środa, 31.01.2007 10:57 (63)
Przeczytałam (trochę przez przypadek) ”Rio Anaconda” i choć nie podejrzewałabym siebie o taką reakcję (przyznaję, byłam dotychczas dość sceptyczna)
piszę, by pochylić czoła J.

Zostawia Pan przestrzeń dla swoich bohaterów i to jest piękne. Książka jest pasjonująca i nie emanuje (prosze wybaczyć) Panem, a tego sie obawiałam, po Pana audycjach telewizyjnych.
Urzekł mnie Pana testament (nie słyszałam o niczym piękniekszym), „metafizyczne” przeżycia z opwowieści szamańskich i historia z dziewczyną.

Dziękuję, czytało się z przyjemnością.

Pozdrawiam,
Martyna
Ps. Sama jestem podróżniczką i moze trochę przez zazdrość z reguły nie przepadam za książkami innych obiezyswiatów J



Martyna
Środa, 31.01.2007 13:46 (64)
Oczy moje wysysały treść Pana książki, tak jak odpływ w wannie wciąga wodę po kąpieli.
Zobaczyłam w niej piękno człowieka pierwotnego stworzonego rzeczywiście na obraz i podobieństwo Boga. To mój skarb po tej fascynującej lekturze.Opowiada Pan tak ciekawie, że można się od tego stylu i sposobu zapisywania uzależnić. Tak stało się ze mną.
Chciałabym, aby pisał Pan baaaaardzoooo duuuuużooo! Bóg obdarzył Pana wieloma talentami .Dzięki też za to, że jest Pan jak opoka w swoich poglądach.To daje siłę innym .
Dzięki za tę gigantyczną dawkę przygody i poczucia wolności. Jako matce i nauczycielce zaangażowanej w wiele obowiązków było mi to bardzo potrzebne.
Wyrażając szacunek i podziw szczerze pozdrawiam.


Anna K.
Środa, 31.01.2007 13:47 (65)
Panie Wojciechu,
Pisze po lekturze Pana książek "Gringo wśród dzikich plemion" i "Rio Anaconda". Mimo iż czytam dużo, nie zdarzyło mi się jeszcze, by przez tak długi czas nosić w sobie dług wdzięczności względem autora.

DZIĘKUJĘ:
- a to, że przez kilka dni zapomniałam o szarości dnia codziennego i starałam się za wszelką cenę wygospodarować czas na Pana opowieści
- że zawarł Pan tak bardzo osobiste wspomnienia, one sprawiają że zdarzenia się bardziej wiarygodne, a Pan staje się bliskim człowiekiem
- za język, czasami niedosłowny ale dzięki temu pozostawiający miejsce dla wyobraźni no i to poczucie humoru
- i wreszcie za obudzenie tęsknoty za przygodą. Kiedyś byłam gościem w kambodżańskiej wiosce, innym razem przenocowali mnie życzliwi tureccy wieśniacy w Kapadocji. Ale chylę czoło przed Panem. Nigdy nie odważyłam się zerwać na jakiś czas kontaktu z naszą cywilizacją. Była o kilkanaście godzin marszu, albo jeszcze bliżej.

Zniecierpliwoscią czekam na kolejne opowieści. Powodzenia i niech strzegą Pana Dobre Moce.

Aleksandra
Środa, 31.01.2007 13:48 (66)
Byłam kiedyś w Dżungli.
I wiem, co to znaczy "szliśmy 4 dni i ciągle swędziało".
Kiedy słucham jak piszesz słowo "owady" to wiem, że zawsze, ale to zawsze na nie pada akcent w zdaniu. Bez względu na to, co to za zdanie. A kiedy Cię czytam to prawie Cię nie słyszę. Bo wiem, że TAM jest GŁOŚNO.
I to nie przez ptaki. Choć nigdy o tym nie napisałeś. Napisz. Niech inni też to usłyszą. HAŁAS jest najbardziej zaskakujący. Dla Ciebie też był. Tylko, że Ty już nie pamiętasz.

PĘKAM ZE ŚMIECHU czytając Twoje książki.
A potem jeszcze długo się śmieję...
Ciesząc się, że nie jestem jedyną osobą na świecie, która mówi "aaał" kiedy ją zaboli, nie zgrywa twardziela kiedy trzeba wiać przed stadem Owadów.

nikicior
Środa, 31.01.2007 13:50 (67)
Drogi Panie Wojtku
Ta książka ma jedną podstawową wadę. Stanowi zagrożenie dla innych pisarzy. Ciężko im będzie stworzyć coś ciekawszego.
Ja natomiast mogę napisać o Pana książce tylko tyle:
- " Umhum"
Są bowiem rzeczy na niebie i ziemi, o których lepiej nic nie pisać. Gdyż żeby je opisać trzeba by było stworzyć nowe słowa.
Stworzył Pan "nieodwracalne", gdyż książka ta wywarła na mnie nieodwracalne pozytywne wrażenie.:)
Książka naprawde godna polecenia.
Pozdrawiam i czekam na kolejną świetną książke.


anaanika
Poniedziałek, 19.02.2007 17:38 (68)
Ostatnio przeczytałam "Rio Anakonda". A właściwie " 2w 1". Ta druga zawarta w pierwszej to PRZYPISY! Zabawne.
Ale wrócę do książki "właściwej".Nie zaskoczył mnie Pan.
Pana język i poczucie humoru uniemożliwiają napisanie książki średniej lub złej.

Przez cały czas kiedy czytam Pana książki "gdzieś między uszami" słyszę Pana głos.

Pan mi je czyta.Dodatkowa przyjemność, za co z całego serca dziękuję.

Grażyna D.
Środa, 28.02.2007 11:08 (69)
Panie Wojtku,
przeczytałam właśnie "Rio Anakonda". Zajęło mi to całe 12 godzin. W tym czasie moja rodzina próbowała bezskutecznie odciągnąć mnie od książki, która pochłonęła mnie całkowicie. Mój mąż zrobił się zazdrosny a dziecko obraziło się śmiertelnie. Ponieważ na końcu prosi Pan o opinię na temat książki - moim zdaniem ma jedną wadę, nie da się jej czytać w wannie. Jest po prostu tak pięknie wydana, że mi jej szkoda...A jest to moje ulubione miejsce do czytania. No może jeszcze jedna wada to to, że tak wciąga że czyta się ją za szybko..A potem zostaje żal, że się już skończyła.

Magda z Bielska
Środa, 28.02.2007 12:33 (70)
Pocieszenie:
W 12 godzin, ropzeczytała Pani tylko powierzchnię Anakondy. prosze teraz na spokojnie zaczac od nowa, czytać powoli i po kawałku (możę w wannie... bo po 10 minutach, odłoży ja Pani, żeby nei namiękła).
Przy drugim i trzecim czytaniu znajdzie Pani rzeczy ukryte pod powierzchnią.

Wojciech Cejrowski
Środa, 28.02.2007 12:33 (71)
Szanowny Panie Wojtku!

Nie mogłam się oprzeć napisaniu kilku słow, chociaż zwykle tego nie robię. Ale po przeczytaniu jednym tchem Rio Anaconda jestem tak poruszona, że się nie mogę z tych emocji uwolnić:-)
Chciałam Panu podziękować, za doskonałą, wzruszająco piękną i mądrą książkę, taką, do której się wraca i nigdy nie zapomina, taką, którą wymienia się jedym tchem w swojej top liście ulubionych. Autor tak lekko i sprawnie włada słowem!

Serdecznie pozdrawiam

Basia
Środa, 28.02.2007 12:34 (72)
Dzien dobry!

Nigdy nie zdarzylo mi sie wyslac do kogos maila z wrazenia. Pozwole sobie pogratulowac Panu ksiazki, miejscami niewiarygodnej, ktora baaaaardzo do mnie dotarla ! Jest swietna ! Mowa oczywiscie o "Rio Anaconda", ktora znalazla sie u mnie przypadkowo... Robi niesamowite wrazenie. I juz biegne kupic (swiadomie teraz) "Gringo wsrod dzikich plemion" !

Pozdrawiam serdecznie

Magdalena K.
Środa, 28.02.2007 12:34 (73)
Pana książki giną - najbardziej bohaterską i zaszczytną śmiercią jaka może
spotkać książki - przez ZACZYTANIE. Pracuję jako bibliotekarka w Bibliotece
Jagiellońskiej i przyglądam się (z żalem!) tym łapczywie poszarpanym
okładkom i zatartym kartkom w całkowitej rozsypce. Ma Pan ogromne grono
czytelników i to wciąż nowych, wciąż młodszych i nie poprzestających na
jednym tytule. Egzemplarzy jest niewiele, w c i ą ż są w oprawie a na
każdy czeka wiernie KOLEJKA czytelników.

Jestem wielką zwolenniczką Pańskich książek. Przyznam, że z początku nie
poruszyły we mnie niczego specjalnego, prócz zaciekawienia i podziwu
oczywiście. Dopiero jedno zdanie napisane przez Pana wyzwoliło u mnie
ENERGIĘ na spełnienie marzeń. Co prawda lodówki nie sprzedałam ale
przyjrzałam się jej dokładnie i........ kupiłam bilet lotniczy. Poleciałam
sama (ku rozpaczy i biadoleniu całej rodziny) i jedno co mogę powiedzieć:
rezultat tych podróży przerósł moje oczekiwania!! Były to dopiero próby
własnych sił ale teraz planuje kolejną podróż (afrykańską) i jeśli zaczynam
się wahać (za sprawą mamusi i narzeczonego) to od razu "rzucam się" na
Pańskie książki, "pożeram" i wracam do równowagi. Chciałabym móc każdemu kto
podróże kocha polecić Pana książki. Nie istotne dokąd chce się podróżować.

Dobrze, że pisze Pan o wszystkim, nie tylko jak jest fajnie i pięknie i
ptaszki śpiewają ale jak to w podróży jest naprawdę i z czym trzeba się
zmierzyć. Strach nazwany i opisany już nie przeraża tak bardzo. Ostrzega - a
to też ważne. Nie wiem co to jest ale tylko w Pańskich relacjach to
znalazałam. Dlatego DZIĘKUJĘ, pozdrawiam i czekam na więcej.

Gdybym w totalnej depresji miała znaleźć jednen dowód na to, że warto żyć -
powiedziałabym, że są to te napisane i JESZCZE NIE NAPISANE KSIĄZKI WC!

Beata z Krakowa
Środa, 28.02.2007 12:35 (74)
Czytając Rio popadałam w skrajności - od dzkiego :) rechotu po głęboką, poważną zadumę....


Beata
Środa, 28.02.2007 12:36 (75)
Wspaniała książka. Jestem pod olbrzymim wrażeniem. Pozdrawiam



Michał z Poznania
Środa, 28.02.2007 12:37 (76)
Serdecznie Panu dziękuję za piękną opowieść, śmieszną i bardzo smutną (jest Pan mistrzem paradoksów i kontrastów).

Małgorzata
Środa, 28.02.2007 12:39 (77)
ksiazka bardzo ciekawa, inna od Gringo ale rownie dobra
czekam niecierpliwie na kolejne i zaluje ze w czasie tylu podrozy nie udalo sie napisac jeszcze kilkunastu podobnych ksiazek :D
przy okazji "zarazilem" tymi ksiazkami kilka osob, ktorym oczywiscie tez sie bardzo spodobaly (pomimo ich i mojego wczesniejszego zdecydowanego braku sympatii do WC :P )

MarcinP
Sobota, 17.03.2007 12:50 (78)
Szanowny Autorze,

Przeczytałem dwie Pana książki "Gringo wśród dzikich plemion" oraz "Rio Anakonda" (dzisiaj skończyłem). Książki są ciekawe. Trochę zastanawiam się dlaczego ryzykuje Pan życie, aby dotrzeć do tych Indian. Ale skoro Pan przeżył cudem, to chętnie przeczytam kolejne Pana książki.

Mam również pytanie, skoro jest Pan wierzącym katolikiem i cytuje Pan fragment z Biblii, że czary nie podobają się Panu Bogu. Dlaczego więc zgłębiał Pan sposób uprawiania czarów i magii przez szamana, a nawet sam tego próbował (telepatyczna konferencja z Indianką).

Wczoraj spotkałem Pana na mszy o 7:00 na Marymoncie. Mieszkam w tej samej parafii. Jeśli jeszcze raz Pana spotkam, to poproszę o autograf.

Pozdrawiam,
Marek M.

mim (mim52@op.pl)
Poniedziałek, 23.04.2007 11:36 (79)
Wczoraj wieczorem skończyłam czytac Rio Anaconda.
JESTEM POD WRAŻENIEM (w zasadzie, pod wrażeniem wszystkiego).

I może Pan byc spokojny - Pańska opowieśc nie tylko wzbudza "achy i ochy", rozbawia tak, że trzeba brzuch podtrzymywac , czy też napawa lękiem tak, iż człowiek staje się najszczęśliwszy na świecie bo jest "tu i teraz".
Niesamowite rzeczy Pan opisuje!
Myślę, że misja spełniona.

ewa d
Czwartek, 26.04.2007 09:55 (80)
Rio Anaconda mnie spiorunowała... dzięki niej odnalazłam trochę spokoju wiedząc że w dalekiej amazonii pewien szaman czuje się podobnie jak ja, ale z drugiej strony jestem tym przerażona i przerażenie nie mija.
Książke przeczytałam w wigilijną noc, zamknęłam ostatnią stronę i nie mam odwagi jej znów otworzyć. Przeczytałam za szybko, drugą część jak we śnie, otwierając oczy ze zdumienia gdy czytam o tym co czuje szaman, jak odbiera świat i jak go rozumie, wiem jedno, ta książka wytłumaczyła mi więcej o mnie niż stosy psychologicznych podręczników, za to Panu dziękuję.

Ania
Czwartek, 26.04.2007 09:56 (81)
Panie Wojtku,

maz lezy w szpitalu, wiec zeby mu czas szybciej mijal podrzucilam mu Rio Anakonde. Niestety na drugi dzien mial do mnie wielkie pretensje, ze narazilam go na dodatkowe cierpienia: czytajac o pretensjach czarownika, ze mu pies merda, tak sie zaczal smiac, ze mu sie wszystkie rurki i dreny powtykane w cialo przez lekarzy zaczely trzasc i dotkliwie bolec :)

Moze wiec powinien Pan umiescic na pierwszej stronie ostrzezenie, ze ksiazka nie nadaje sie do czytania przez osoby swiezo po zabiegach chirurgicznych?

zosia i wojtek
Czwartek, 26.04.2007 09:57 (82)
Przez trzy dni nic nie jadłam, nic nie piłam, tylko czytałam "Rio
Anacondę". Zakochałam się w tym opisywanym świecie. Chciałam się tym światem podzielić z innymi. Podsunęłam książkę mojej mamie. Mama ksiażkę przeczytała w dwa dni i przekazała swojej mamie, czyli mojej babci. Babcia, dziarska 70-latka, pobiła nasz rekord: jej wystarczył tylko jeden dzień na przepłynięcie wzdłuż Rio Anacondy. I od tej pory na każdym spotkaniu rodzinnym babcia zaśmiewa się do rozpuku z określenia pinga-pinga. Następnie książka dopłynęła do mojej kuzynki, a potem gdzieś dalej z prądem rzeki. Od tej pory "Rio Anaconda" zniknęła mi z horyzontu. Rozpłynęła się.

Joanna
Czwartek, 26.04.2007 09:58 (83)
Kupiłem Pańską książkę i bardzo żałuję.
Bardzo żałuję że kupiłem ją dopiero wczoraj, zamiast kupic ją wtedy gdy ją pierwszy raz zobaczyłem na półce w księgarni.


Czwartek, 26.04.2007 10:00 (84)
Rio Anaconda.
Po pierwsze, dziękuję panu za wszystkie moje napady śmiechu podczas
czytania. ( Ksiązka jest pożyczona od koleżanki, wiec miła kolezanka będzie miala próbki mojego DNA na niektórych stronach ;).

Po drugie naprawdę dawno nie czytałem takiej "swojskiej" książki.
"Swojskiej" znaczy lekkiej, napisanej prostym językiem, aczkolwiek bardzo interesującej i mądrej.

Pozatym podobały mi się zabiegi z powiększaniem liter w wyrazach. Błahostka, a jednak bardziej człowiek potrafi się wczuć w emocje autora.
Co do przypisów, to są..oryginalne

I dziękuje panu za nieprzespane noce z Rio Anaconda.

Krzysztof K
Czwartek, 26.04.2007 10:01 (85)
Kilka chwil temu skonczyl czytac "Rio Anaconda", zas pare dni wczesniej "Gringo wsrod dzikich plemion".
Napisze tylko, ze nie palalam do Pana sympatia, malo tego, myslalam - co za durny Buc!
Byc moze jest Pan Bucem nadal... Ba! Ide o zaklad, ze jest nim Pan z premedytacja, ale to co pokazal mi Pan tymi ksiazkami daje mi pewnosc, ze Buce bywaja pieknie wrazliwe i ludzkie.
Zawsze robimy cos po Cos. Moze Buce tez bywaja Bucami po Cos.

Dorota
Czwartek, 24.05.2007 09:35 (86)
własnie przed panie Wojtku przeczytałem ksiazke ... Stwiedzam wszem i wobec ze jest pan Kozakiem !!! to zwrot młodziezowy jakby Pan nie wiedział i oznacza człowieka wyjatkowe nieprzecietnego oraz najwazniejsze Koazak to człowiek ktorego dazy sie szacunkiem !!! i ja własnie takim szacunkiem pana obdazam !! ... Ksiazka jest była i bedzie ...bo nie raz bede do niej wracał... ucieczką od lasu betonu, dzungli asfaltu do miejsc po ktorych chodził Pan swoja bosa, brudna, pokaleczona stopą. W moich myslach rysowały sie zdazenia, miejsca, osoby ktore opisywał Pan w Rio. Historie jakie Miał Pan panie Wojtku przezyc sa tak niesamowite a z drugiej strone tak normalne w tamtych miejscach ze az trudno uwierzyc ALE JA WIERZE !!! nie wiem czemu ale wierze panu w kazde słowo musze sie przyznac ze tresci jakie przyswajałem dzien po dniu odbijały sie w mojej głowiue ... skłaniały do przemyslen na rozne tematy ... A szczegolnie na temat czowieczenstwa ........... nie uwierzy Pan ale codziennie streszczałem moim znaojomym historie jakiem Pan przezył i jakie był uprzejmy umiescic na sliskim papierze !!! reagowali podobnie do mnie ... ''... to niesamowite...'' , ''...jaki kozak...'' NO BO UMOWMY SIE PRZEJECHANIE GRANICY NA LEGITYMACJE UBESPIECZENIOWA JEST CZYMS CO POPROSTU STAWIA PANA NA 1 MIEJSCU KOZAKOW W TYM KRAJU JEZELI NIE W WIEKSZEJ CZESCIE SWIATA !!!! HEHE ... musze sie z wierzyc z jeszcze jednego przezycia jakie mnie dopadło w trakcie czytania ''Rio'' ... fragment gdzie rozmiawia pan z tajemnicza niewiasta ktorej nie było na zadnym zdjeciu mimo iz pamietał pan doskonale ze ow zdjecia pan jej robił ... w ktorj moiw panu ze kiedys ...jak bedzie pan panie Wojtku siwiutki... pan wybierze sie w podroz do Dzungli ale bedzie to podroz z biletem w jedna strone ... POMYSLAŁEM TAK SIE STANIE !!!!! NIE WIEM CZEMU ALE WIEM ZE TAK SIE STANIE ... POROSTU I NIE POTRAFIE TEGO WYJASNIC !!! a jako ze ta recenzje pisze ja Angelino ... twoj dobry przyjaciel szaman pamietajacy wiele ukaszen-wiele ran- i jedno wysysanie jadu z ddd... to zycze ci wszystkiego najlepszego i pamietaj o mnie bo ja w ''dzungli'' mysle o tobie codziennie ...

Angelino (wasalmirek@o2.pl)
Czwartek, 24.05.2007 11:55 (87)
Gringo i Rio przeczytałam jednym tchem - czekam na kolejną opowieść ;-)


Poniedziałek, 04.06.2007 09:37 (88)
Nie ma co się powtarzać za innymi , ale powtórzę - rewelacja !
Książkę czyta się znakomicie i po przeczytaniu zostaje w pamięci !
Zresztą byłem pewien że to rewelka bo i program w TVP2 "Boso..." jest super. Autorowi składam gratulacje za program i książkę !
Czyta się znakomicie i ogląda się znakomicie !
Oglądam czasem różne programy podróżnicze na innych kanałach tv ale ten bije inne z nawiązką ! Oby tak dalej . Pozdro
ps.ciekawi mnie i pewnie nie tylko mnie jak by w dzisiejszych czasach wyglądał inny pana program , tym razem nie podróżniczy ...
Chodzi mi oczywiście o kultowy WC Kwadrans ! :)

BHO Pawlo (juniorman@interia.pl)
Wtorek, 05.06.2007 22:30 (89)
Książka niesamowita!Wzrusza, ciekawi, rozbawia do łez...całe szczęście, że po jej skończeniu czekał na mnie Gringo...:>

Mariposa (personalmartyna@wp.pl)
Niedziela, 10.06.2007 19:27 (90)
Na czas lektury przestałem być niewolnikiem swoich oszczędności.
To niewybaczalne, że ta książka się skończyła. Całe szczęście, że nie
czytałem jeszcze wszystkich Pana tytułów. Dziękuję ......... Leszek K.

krzak (klan.garnitury@op.pl)
Sobota, 23.06.2007 20:41 (91)
jestem po lekturze Anacondy , a obecnie kończę Gringo wśród dzikich
plemion....no cóż powiem krótko, żaden autor nie zdołał mnie zainteresować
książką podróżniczą , dopiero teraz gdy dorwałam się do książek Pana
autorstwa wprost nie mogę wyjść z podziwu że ten dziki świat może być tak
fascynujący.

Pozdrawiam serdecznie z Górnego Śląska

kasia + mąż
Sobota, 30.06.2007 21:25 (92)
Rio Anaconda nas oczarowała, wciągnęła, potem pochłonęła, po prostu ZADZIWIŁA.

Najbardziej ujęło nas to, że nie starał sie Pan , powiększać swojej roli, robić z siebie bohatera, jak to się często zdarza w przypadku innych ...
To wszystko sprawia, że nie czujemy dystansu a książka staję się OPOWIEŚCIĄ, której się słucha z otwartą buzią.


Powodzenia!

Ilona i Grzegorz
Sobota, 30.06.2007 21:26 (93)
Panie Wojtku,

Kolega wyjął z biblioteczki Pana książkę i pożyczył do czytania. Miałam jeszcze inne książki do czytania aktualnie, ale Pana przebiła je.

Wspaniale Pan pisze!!!! Wczoraj czytałam do 1 w nocy, żeby ją skończyć. Nawet na koniec, jak Pan pisał o testamencie, to mi się tak smutno zrobiło… Nigdy nie spodziewałabym się, ze Pan tak potrafi pisać! Wspaniale, ciekawie no i mega zabawnie! Przez ostatnie kilka dni sprawił mi Pan wielka przyjemność, za co dziękuję. Jak tylko rano wstaliśmy, powiedziałam mężowi, ze biegnę do komputera poczytać o Panu. Śmiał się, ze odetnie mi dostęp do książek i komputera.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że mnie Pan rozmieszał,

Ania D
Sobota, 30.06.2007 21:26 (94)
Witam panie Wojtku:)

Właśnie przeczytałam pana książkę "Rio Anaconda", a właściwie dwie bo tydzień temu skończyłam "Gringo...".Te ksiązki bardzo łatwo się czyta o czym świadczy fakt że mój narzeczony przeczytał obie w 2 tygodnie, co jest niezmiernie dziwne bo on książek a zreszta on nic nie czyta wogóle. Ostatnia książką jaka przeczytał był "Tajemniczy ogród"w podstawówce.....poprostu szkoda gadac.

"Gringo wśród dzikich plemion"przedstawia całe mnóstwo ciekawostek i dlatego bardzo mi sie podobała,ale przyznam szczerze,że ''Rio Anaconda" to moj numer jeden. Historia o szamanie była doskonała i spłakałam się jak bóbr. Smiałam sie do łez, płakałam ze wzruszenia i denerwowałam razem z panem.


ewa k.
Sobota, 30.06.2007 21:27 (95)
Wspaniała książka! Pierwsza, z pańskich książek którą przeczytałam. Przyznam szczerze, że zwabiła mnie kolorowa i dopracowana okładka wyróżniająca się na tle innych, a potem poszło już z górki: RA wciągnęło mnie totalnie. Najpierw wszyscy moi znajomi śmiali się widząc jak przy jej czytaniu zaśmiewam się do łez, lub na przemian, z pełną napięcia miną gryzę palec, a potem wszyscy kolejno chcieli ją ode mnie pożyczać. Przeczytałam RA jednym tchem i uzależniłam się. Uległam czarowi pańskiego stylu, bo to on nadawał cały ten południowo-amerykański smak książce. Co miałam zrobić? Popędziłam do sklepu i kupiłam pierwszą ksiażkę Cejrowskiego jaka mi się nawinęła - "Gingo wśród dzikich plemion". Kolejne przeżycia, zero rozczarowania, dalej ta sama magia przygody i stylu.
Ale będą i oskarżenia. Czy pan wie, że po przeczytaniu tych dwóch książek, (notabene zaliczających się do ścisłej czołówki najlepszych jakie w życiu czytałam), nie mogłam sobie znaleźć żadnej lektury, która dorównałaby im pod względem "kwiecistości" stylu autora, przez co znajdywałam wszystkie, (z pewnością też bardzo dobre), książki mniej interesującymi. Uporczywie szukałam też "WC na końcu Orinoko", ale nigdzie jej nie ma! Czekam więc z niecierpliwością na wznowienie nakładu ;)
Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się pana spotkać :)

Vaderek
Niedziela, 30.09.2007 10:45 (96)
Rewelacja.

arczi (artusskora@interia.pl)
Środa, 10.10.2007 21:28 (97)
Skończyłem czytać "Rio Anaconda".
Kiedyś, dawno temu, zobaczyłem WC Kwadrans.
Jeden odcinek wystarczył, aby Pańskie nazwisko stało się alergenem.
Słowo "przepraszam" wydaje się być jedynym odpowiednim.
Zobaczyłem, nie starając się zrozumieć.
Postaram się dotrzeć do każdego akapitu Pańskiego Autorstwa.
Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

Marek W.
Poniedziałek, 15.10.2007 09:15 (98)
Niekomercyjna rewelacja.
Osobiście uważam ze "Gringo..." był wspaniały, ale różnica między "Gringo..." a "Rio Anaconda" jest taka jak między oglądaniem a odczuwaniem.

Krzysztof S.
Poniedziałek, 15.10.2007 09:25 (99)
Jakoś inaczej zaczęłam patrzeć na tą książkę, kiedy zdałam sobie sprawę, że Angelino (no, nie tylko on, ale o nim najpierw pomyślałam) gdzieś sobie żyje (mam nadzieję) jeszcze. Dziwne jakieś to uczucie. Niby to sie wie, a jakoś się nie myśli o tym (przynajmniej ja). Może moje wywody też są dziwne, a raczej głupie. I gdyby to napisał ktoś inny, to pewnie bym patrzyła z zażenowaniem..
Ale książka bardzo się podoba. Trochę trudno (czasami) pozbierać myśli. Trochę trudno (czasami) spokojnie czytać, kiedy dostrzegasz kątem oka zaciekawione spojrzenie starszej pani w autobusie, a akurat doszedłeś do rozdziału „życie seksualne dzikich”...
pozdrawiam.

ipswich (gazdolka@poczta.onet.pl)
Sobota, 10.11.2007 16:04 (100)
Nie mam zwyczaju pisać do Autorów książek. Doceniam ich wysiłek po cichu. Tym razem nie potrafię nie napisać. Zresztą - wyjątkiem nie jestem...

„Rio Anaconda” czytałam powoli, jak rzadko. Są książki, które należy celebrować.
Książka jest niezwykła. Piękna. Szczera, na swój sposób prosta, jak ludzie o których opowiada. Mądra. Wzbudza i śmiech i wzruszenie.

Że poruszyła mnie – nie dziwię się. Że zaczarowała tak wiele osób, także dotąd Panu nieprzychylnych – Ha!! :)) Odsłonić się w Opowieści, trafić do serc czytelników i otrzymać pozytywny odbiór – prawdziwy sukces, którego szczerze Panu gratuluję!

Jeszcze o swoich odczuciach – o dziwo – czytając, utożsamiałam się nie tylko z Odwiedzającym, ale i z Odwiedzanymi. Może dlatego , że sama wiodę zwyczajne życie? Ale każdy, najzwyczajniejszy człowiek może w sobie odszukać pierwotną mądrość cechującą Dzikich. Warto jej szukać. Ona pozwala pewnie rzeczy „czuć” zanim się je wie i rozumie. A to ubogaca odbiór świata. Mamy intuicję, nawet my, ucywilizowani, cóż z tego, że stępioną? Ale mamy.
Czy opisana magia jest nierealna? Cóż, racjonalizm jak drzewa zasłania horyzont. Ja miałam okazję spotkać kilkoro całkiem przeciętnych ludzi, którzy mieli dziwne przeżycia (magiczne? umysł się wzbrania, ale fakty mówią za siebie). Więc nie jestem sceptykiem. I boję się magii, bo wiem, że mnie przerasta. Są rzeczy na niebie i ziemi...
Nie każdy ma odwagę tak wprost pisać o magii. Dobrze, że Pan ma.

Co jeszcze... mimo wszystko nie zaraziłam się bakcylem podróżowania do tak egzotycznych miejsc, czytanie to jednak co innego, poza tym po co wieźć Dzikim swój katar? ;)

A na koniec najważniejsze :) Głęboko z serca - dziękuję.


Pliszkowa (barbara.hyzy()gmail.com)
Środa, 21.11.2007 11:25 (101)
Panie Wojtku!


Gratuluję i......... dziękuję :-))))

Fantastyczna książka. Już nie pamiętam,
kiedy przeczytałam coś, co tak mnie poruszyło i to na dodatek tak pozytywnie. Odbyłam mentalną podróż w dwóch wymiarach: 1) do lat
dzieciństwa, kiedy niektóre z czytanych książek wywoływały poruszenia serca, czy ducha, a może jednego i drugiego 2) do ludzi, którzy pojawiają się na kartach tej książki; miałam nieodparte wrażenie, jakbym to ja tam była i to do mnie skierowane były słowa przez nich wypowiadane. Dla mnie książka ma wartość tylko wtedy, kiedy porusza jakieś głęboko ukryte struny w mojej duszy, sercu, umyśle, a tej się to udało.

Pan ma niezwykły dar, Panie Wojtku, dar słowa. W słowach wypowiadanych przez Pana drzemie MOC (Czarownik miał rację). Udało się Panu coś niezwykłego - przemawiał Pan z kart tej książki nie do ucha, czy umysłu, ale wprost do mojego serca - to tam słyszałam SŁOWA przez Pana wypowiadane.

Czekam z wielką niecierpliwością na następną książkę.

Pozdrawiam cieplutko.





asikpro (asikpro@interia.pl)
Sobota, 08.12.2007 17:04 (102)
Jestem zdruzgotana. Nikt nigdy nie zrobił mi tego, co Pan. Popadłam w absolutny zachwyt, wzięłam kredyt i wyjeżdżam spełniać swoje podróżnicze marzenia:) Dzięki wielkie za inspirujące opowieści! Czas działać - lodówki w dłoń!!

ifkika (r_ania@o2.pl)
Niedziela, 16.12.2007 08:54 (103)
był "szaman morski" - teraz jest "szaman amazoński". zwykle czytam przed snem, ale z "Rio" się przeliczyłem - wprawdzie nie świtało za oknem, ale tylko dlatego, że to zima i świta naprawdę późno. dzięki za tę księgę i z utęsknieniem czekam na "Gringo" zamówione ... mam nadzieję, że poczta PL nie zatrudnia metysów! :)

Raadi (raadi@o2.pl)
Sobota, 29.12.2007 19:07 (104)
wczoraj skończylam RA, dla mnie - lepsza od Gringo, znajomi twierdzą ze mniej śmieszna i zabawna, ale dla mnie jakby dojrzalsza, lepsza, po prostu :)))


Piątek, 04.01.2008 07:49 (105)
Wiecie co, Ta Książka ma naprawdę w sobie MOC - nawet nocą, kiedy jej nie czytałam, gasiłam światło i próbowałam zasnąć, moim oczom ukazywały się rozłożyste palmy nad dziką rzeką....tropikalny ogrom zielonej puszczy.... mm..zupełnie jakby mnie samej było dane tego doświadczyć...!!! Panie Wojtku, myślę że to jest wystarczający powód do tego, aby śnić o...wyskubywaniu kleszczy...:)))

A z mojej strony - naszczersze wyrazy szacunku za Pana WIEELKI talent pisarski.

PS. Ponieważ jestem z Mrągowa, nieomieszkam się zaprosić wszystkich wielbicieli MUZYKI COUNTRY na kolejny Piknik Country w mojej mieścinie!!:))

baraludyn (ostrasiostra@wp.pl)
Poniedziałek, 07.01.2008 13:36 (106)
To skandal! Ja powinienem lektury szkolne czytać!! Nagle wpada mi w ręce Rio Anaconda i kończę ją już czytać trzeci raz!

Korzonek (m.manson@poczta.fm)
Czwartek, 17.01.2008 17:07 (107)
Jeśli miał bym porównać "Gringo wśród dzikich plemion " z "Rio Anacondą"
to "Gringo wśród ..." jest piękną dziewczyną (o wszystkich parametrach idealnych i z poczuciem humoru) w sukience czerwonej , a "Rio Anaconda " jest tą samą dziewczyną tylko rok starszą w sukience niebieskiej.
Polecam jeśli przeczytacie chociaż jedną książką Wojciecha Cejrowskiego Vel GRINGO Vel ANTONIO to się uzależnicie przeczytałem tylko dwie książki
, a teraz poluje na inne to w bibliotece to w internecie i wkońcu znajde .

Fafa03 (fafa03@wp.pl)
Niedziela, 20.01.2008 19:46 (108)
Rio ... to prawdziwa książka "szamamańska" ciary przechodza po człowieku i bicie się myśli czy to przytrafiło się na prawdę !!!
Gringo ... była boska a Rio... to moim zdaniem kolejny etap wtajemniczenia i zrozumienia tego co już przemija.
Brawo Panie Wojtku -

p.s. Zapisuję się już na Pana wykład z antropologii Dzikich .

dariusz xxxl (dep.export@wp.pl)
Środa, 23.01.2008 15:45 (109)
Panie Wojtku, poprostu brak mi słów :) ma Pan niesamowity talent pisarski, Pana książki są świetne, wciągające, pełne poczucia humoru i napisane tak, że zabierają czytelnika w miejsca i pośród ludzi, których Pan opisuje. Gratuluję :)

Katarzynka
Piątek, 25.01.2008 22:29 (110)
W zasadzie mój podziw dla Pana wyczynów po przeczytaniu książki(ek) -pobił niechęć (a nawet zabił) która istniała w związku z Pana programem WC Kwadrans.... jedno jeszcze niech Pan więcej pisze więcej i więcej bo ma Pan naprawdę lekkie pióro.... i przeżycia na kilkadziesiąt książek... życzę sobie i innym Pana "fanom" by zdolala Pan je wszystkie przelać na papier....

Aragorn (tlc2@poczta.onet.pl)
Piątek, 08.02.2008 19:30 (111)
Odnoszę wrażenie, że "RA" jest zagłębieniem się w podróż, w puszczę. Istne studium. Po "Gringo..." spodziewałam się kolejnej podróży z humorem, którą czyta się dla samej ciekawości "jak tam jest w tej dziczy?". A przeczytałam książkę dojrzałą, będącą bardziej podróżą w głąb siebie i zjawisk, o których filozofom się nie śniło.

kamila1978 (kama.janus@wp.pl)
Czwartek, 14.02.2008 13:19 (112)
Przeczytałam. I "Gringo..." i "Rio Anaconda" i wszystkie recenzje. Zastanawiałam się co napisać.
Po pierwsze jestem pod wielkim wrażeniem Rio. Dopadła mnie melancholia - i z powodu tych wszystkich przemyślunków, i z powodu tego: "przeczytałem/am tą książkę jednym tchem". Niby to komplement, choć ja myślę, że lepsze byłoby napisanie: "pomyślałem/am, zadumałem/am się".
Po drugie - jestem etnologiem i tak sobie pomyślałam, że gdyby były lektury obowiązkowe na studiach, książki WC powinny się znaleźć obok B. Malinowskiego, A. Fiedlera, M. Eliade'go. Nie tylko definicje i suche informacje o TEORIACH wielkich badaczy.
Po trzecie - taka lektura naprawdę daje do myślenia.
Po czwarte - no i te śmieszne kawałki:)
Po piąte - hmmm... to chyba na tyle...

jo
Niedziela, 17.02.2008 00:08 (113)
Panie Wojtku ...suuuuper książki ("Gringo..." i "Rio ..."). Jestem pod wrażeniem. Oczywiście będę trzymał kciuki (itd.) żeby w kolejnych wyprawach mrówki Pana nie zjadły. Czekam na kolejne opowieści. W.

frackowiakw
Wtorek, 26.02.2008 22:07 (114)
Zamierzam kupić ww książkę...


Poniedziałek, 17.03.2008 23:16 (115)
Jeny jak ciężko zacząć ..ale zaczne najgorzej jak można (pewnie dlategoże nie jestem literatem) więc zaczne od JESTEM. Jestem geografem nic wielkiego jak pokazało życie w każdym razie wylądowałam w księgarni. Nagle większość moich niesamowitych planów odleciała daleko po zderzeniu z rzeczywistością. Z racji zawodu czytam dużo po polsku dla świadomości w sprzedaży i po angielsku dla treningu. A "Rio Anakonda" i "Gringo..." to była no nie wiem zdaje mi sie że wiem jaki ma zapach dżungla...i za to dziękuje

nati
Wtorek, 18.03.2008 19:49 (116)
Przeczytałem dwa razy oraz raz słuchałem jako audiobook.
Nie wiem jak WC to robi ale miałem wrażenie, że jestem w innym świecie....
Kupiłem Rio Anaconda.

szczesciarz
Środa, 19.03.2008 13:14 (117)
Ksiaka jest kapitalna. szczegołnie te "efekty" drukarskie, ktore oddaja emocje, słuza za onomatopeje. seper sprawa. Panie Wojtku, kazda ksiazka, która wychodzi spod Panskiego piora to dzielo sztuki! Pozdrawiam

ciszalesna
Środa, 26.03.2008 14:53 (118)
Przeczytałem Rio... i... dziękuję.
Dziękuję Bogu za dar jaki dał panu Wojtkowi.
Dziękuję WC za to, że z niego korzysta.
W trakcie czytania nasunęło mi się kilka pytań, ale po lekturze odeszły. Być może kiedyś uda nam się spotkać, porozmawiać. Mam taką nadzieję, wtedy do pytań wrócę...
Życzę panu, by spotkał ponownie dziewczynę, przyjaciół znad rzeki, a nam jak najwięcej takich książek, takich Opowieści przez duże O.

folko
Środa, 02.04.2008 13:37 (119)
Najpierw przeczytał tę książkę mój mąż, potem mój ojciec. Teraz przeczytałąm ją ja i mój 6 letni syn (we fragmentach). Każde z nas było pod wrażeniem. Co ciekawe chyba każdy z nas inaczej tę książkę odebrał. Ale zapadła ona w nas, bo odpowiada na ważne nasze potrzeby. We mnie poruszyła pokłady ducha, tęsknoty za Bogiem, za bliskim byciem z drugim człowiekiem (mężem, dziećmi). Nie wiem jakie struny we mnie Panie Wojciechu dotknąłeś, ale mimo, że nie jest łatwiej, to jest pełniej.
Bryłka

monkob (monika.kobylinska@op.pl)
Wtorek, 08.04.2008 11:09 (120)
A ja myślałam, że nie trafię na naprawdę ciekawą książkę podróżniczą.

kokotkaaa
Sobota, 12.04.2008 15:07 (121)
Przyznam szczerze iż na początku byłam sceptycznie nastawiona na książki Pana Cejrowskiego...zupełnie nie mój tym...ale po tym jak przeczytałam gringo i rio zupełnie zmienił się mój światopogląd na temat książek podróżniczych. Uważam że dają sporo do myślenia i potrafią oderwać człowieka od zwykłej codzienności. Zabierają nas do zupełnie innego świata pełnego tajemniczości, magii, czarów. Dają szanse zobaczyć coś czego nie mozna sobie nawet wyobrazić....ciesze się że po nie sięgnęłam i mam nadzieję że kolejne Pana książki będą równie interesujące:)

kasch (kasiasz19@wp.pl)
Niedziela, 13.04.2008 19:07 (122)
Kończę właśnie moją kochaną książkę... :)
(poprzednio kochaną była "Gringo.." :))) )
Rozwlekam i odwlekam, co nieuniknione... celebruję każdy rozdział... każdą kartkę... słowo niemal...
CZŁOWIEKU! :) PISZ WIĘCEJ !!!!! :D
Jest dużo ciekawsza niż "Gringo Wśród Dzikich Plemion", choć tamta była zabawniejsza, i bez wątpienia sprawiła, że pokochałam tego "dziwoląga" :P i jego bełkot ;PPPP
Rio Anaconda jest...NIESAMOWITA !!!!! na granicy namacalności i niedowierzania... Rozmowa z Szamanem /każdy w swoim języku/ a jednak bez jakichkolwiek przeszkód... wgniotła mnie w fotel, szczenę do kolan przygwoździła, przeniosła w świat pełniejszy, bardziej ogarnięty i zrozumiały... to MY tak mało wiemy... O ileż mniej zakłamania i fałszu by było.. gdybyśmy potrafili zaglądać w umysły, czytać niewypowiedziane i przemawiać wprost do serc...
... a przejażdżki "na" zwierzętach...
a wypływanie na drugą stronę ziemi... gdzie ludzie chodzą odwrotnie.... no Magia!!!! MAGIA RZECZYWISTA :)
Zdecydowanie Szaman mnie urzekł... :)
Za dzieciaka przebierałam się za Indiankę... wplatałam piórka we włosy, polowałam na "dzikie ;) " koty :)))) ... nie miałam jednak pojęcia jaki bliski mi jest ich sposób myślenia...
Tak! :) Mam indiańską duszę :))))))))
Dziękuję Ci Wojtku z cudowna podróż :)


KasiaWojtkiewicz (kosmata24@wp.pl)
Środa, 23.04.2008 15:43 (123)
Dziwne uczucie - nie lubieć autora (przepraszam), a być zauroczonym jego opowieścią - bardzo dziwne.

Dziekuje za wspaniałą ksiązke.


Środa, 23.04.2008 18:39 (124)
Właśnie skończyłem czytać...
Wcześniej (w tamtym tygodniu w pn) kupiłem i przeczytałem Gringo... , a potem jechałem do Katowic (najblższe odpowiednie miasto) i zapisałem się na intensywny hiszpański...
W Piątek kupiłem Rio Anaconda dzieś jest środa i co prawda nie mam własnej lodówki ale gdybym miał...
No dobra trochę może przesadzam z tą lodówką ale naprawdę SUPER KSIĄŻKA !
Pierwsze strony troszkę się nudziłem, myślałem że po Gringo chyba nie będzie lepiej i że za dużo oczekiwałem a jednak...
Tego sie nie czyta to się przezywa ! (nurkuje jak w dziwnej wodzie...??)
Tak czy inaczej tak jak przy Gringo:
P.O.L.E.C.A.M. !.!.!.


Stefan84 (piotr.stefanek.lider@gmail.com)
Wtorek, 13.05.2008 21:33 (125)
No widzicie nawet dni pomyliłem od tego przeżywania ;P


Stefan84 (piotr.stefanek.lider@gmail.com)
Wtorek, 13.05.2008 21:34 (126)
Od wczoraj czytam i już jestem nią pochnioniety....

szczesciarz (mojplay@gazeta.pl)
Poniedziałek, 26.05.2008 07:18 (127)
Żadko się zdarza, abym jedną książkę czytała wiele razy. Dotychczas były to książki dwóch autorów. Teraz do tego elitarnego grona dołączył Cejrowski.
Jego książki śmieszą całą moją najbliższą rodzinę.


arwena (aaa456@vp.pl)
Sobota, 31.05.2008 14:32 (128)
Przeczytałam egzemplarz z biblioteki i ... następnego dnia kupiłam egzemplarz dla siebie.. Taka książka jak RIO ANACONDA to ozdoba każdej półki.. Magicznana, refleksyjna, zabawna , porywająca opowiesć, do której z chęcią powrócę jeszcze nie raz.... POLECAM!

ogon
Wtorek, 03.06.2008 14:45 (129)
Przeczytałem
Mój światopogląd na temat Indian Ameryki Południowej legł w gruzach. Nie sądziłem, że pośród niedostępnej dzungli żyją tak wspaniali, "otwarci", ciekawi świata, przyjacielscy i mądrzy ludzie. Można się rozkleić jak przypomni się uśmiechnięty ale wiecznie czujny "Anielec" Angelino. Ciekawi mnie: Czy autor miał może ze sobą zwykłego polaroida i zostawił swoim egzotycznym Przyjaciołom swoje i ich zdjęcia? Jakąś pamiątkę? Bo przecież został jednym z Nich...

To moja pierwsza przeczytana książka autorstwa pana Wojciecha C.
:-D
Już pędze do sklepu po następną!
Gratuluje

sewerynkam1 (sewerynkam1@wp.pl)
Poniedziałek, 23.06.2008 16:36 (130)
'Posłuchajcie...'

Ta Opowieść jest NIEzwykła,
NIEbywała,
i przede wszystkim NIEbanalna..


Historia, którą zechciał się Pan, Panie Wojtku, z nami podzielić musi tkwić głęboko w Pana Sercu.. Inaczej nie miałaby w sobie tej Magii nadającej jej tę jedyną-w-swoim-rodzaju NIEZWYKŁOŚĆ..


DZIĘKUJĘ za każdą literę, słowo, zdanie..
DZIĘKUJĘ szczególnie za rozdział TESTAMENT, zwieńczenie Pana pracy, podkreślające zarazem jej osobisty charakter.


Ps. 'Moje kropki' nie są pomyłką to takie moje "dziwactwo" (tak jak Pan ma rzypisy :-] chociaż głupio mi się do nich przyrównywać). Toteż zamiast wielokropka stawiam dwukropek, tyle że poziomo ;-)
co się przejawia również w moim podpisie.
|
V

Pozdrawiam - .Ol.


.olusz. (olusz@vp.pl)
Poniedziałek, 30.06.2008 12:39 (131)
Ile w szamanizmie czarownictwa? Ile w szamanie babci Weatherwax? Czy tyle ile Pratchetta w tekście? "Rzeka wyglądała jakby płynęła do góry dnem." Czy to Vaupes czy Ankh? W gruncie rzeczy to nieważne. Od książki wymagam, aby przegnała mnie pomiędzy okładkami nie pozostawiając czasu na ziewanie. Z satysfakcją stwierdzam, że tej się udało. Poza tym ściągać z Pratchetta to nie wstyd, a może i niemożliwość. W językowym lesie był wszędzie, oznaczył każde drzewo porównania i przekopał każdą norę opisu zamieniając w miazgę naśladownictwa wszystkie niemrawo kiełkujące pędy cudzych niewiarygodnie-śmiesznych-kiedy-jeszcze-wczoraj-je-pisałem tekstów. Nie wiecie o co chodzi? Nie ważne. Ważne, że wie każdy, kto próbuje wykrzesać z siebie jakiś zabawny kawałek i wie z całą pewnością, że ten cholerny Angol zrobił to już dawno temu i o wiele lepiej. Ważne, że wie Pan Wojciech. Choćby szaman miał wykładać teorię czarownictwa z Lancre, z niecierpliwością czekam na następną książkę.

Pozdrawiam

Rafał (iesiotrvs@op.pl)
Wtorek, 01.07.2008 20:48 (132)
Czytałem z zapartym tchem i Rio i Gringo. A czytać nie lubię literki mnie denerwują, a tu proszę dwa popołudnia i po sprawie. Panie Wojtku tak trzymać pisać jak najwięcej i z jajem, ja do Amazonii się nie wybieram za bardzo kocham swoja lodówkę i dobre jedzenie. Aha bym był zapomniał jeszcze w sprawie autografów co poruszali moi przedmówcy podpis jest NIECHLUJNY Wojt C. Może coś bardziej zamaszystego?

skolim1 (akomosa1@o2.pl)
Środa, 30.07.2008 08:48 (133)
Nie jest łatwo zrecenzować dzieło sztuki. Tym bardziej, jeżeli to dzieło sztuki nam się podoba. Stajemy się mało obiektywni, a inni recenzenci węszą między oceniającym a ocenianym spisek, układ, więzy krwi tudzież inne pokrewieństwa linii bocznej. Tym razem jest inaczej. Dlaczego? Być może dlatego, że pod imieniem, nazwiskiem i tytułem książki widnieje napis „ Bestseller – 100 000 sprzedanych egzemplarzy „
Z recenzją to jest zawsze tak, że nigdy nie wiadomo, od czego zacząć. W tym wypadku wiem. Od wady. A wada jest taka, że po 430 stronach niezwykle emocjonującej opowieści nadchodzi jej koniec. Czar pryska i czujemy się jak po niezwykłej podróży rodem z Akademii Pana Kleksa. Tylko, że ta przygoda nas czegoś uczy. Przede wszystkim tego, że świat nie składa się tylko z naszego podwórka, podwórek sąsiadów, miasta, kraju i Hiszpanii, do której ewentualnie się wybieramy na wakacje. W tym momencie, gdy siedzimy wygodnie na skórzanym fotelu w cieplutkim mieszkanku z widokiem na polski Manhattan, gdzieś tysiące kilometrów dalej, w głębi puszczy amazońskiej żyją ludzie nieskażeni cywilizacja. Nie znający Coca-Coli ani Madonny. Rzeczą wręcz niewyobrażalną jest dotrzeć tam, gdzie obecnie przebywają. Są niezauważalni, przemykają jak cienie, pozostawiając po sobie jedynie kołyszące się pnącza vilcacora.
Książka trzyma w napięciu, rozbawia do łez, ale także zadziwia niezwykłością zdarzeń. Można ją włożyć między bajki . Można mówić, że zdarzenia i istoty wymienione w książce w ogóle nie istnieją. Można mówić cokolwiek.Książka jest genialna

polka00 (ziapa16@wp.pl)
Czwartek, 14.08.2008 13:50 (134)
....prawie jak powrót do korzeni, tego co w każdym z nas głęboko drzemie (no przynajmniej we mnie :)).
może kiedyś zaopatrzę się w parę kaloszy i wyruszę z przedodnikiem do dżungli, chociażby tylko po to żeby choć przez chwilę wsłuchać się w jej odgłosy, "dotknąć" lepkiej mgły. kto wie... przecież "na kogo wypadnie na tego bęc"

pozdrawiam



marynia (storczyki@poczta,fm)
Środa, 10.09.2008 21:53 (135)
Książka pochłania cały wolny czas. Chce się czytać. Każda strona wciąga jak dżungla p. Wojtka, chcesz wiedzieć co dalej, co na następnej kartce, za kolejnymi zaroślami, co w nastepnym rozdziale, za kolejną kataraktą. Rewelacja. Naprawde polecam.

Rozii (rozii86@tlen.pl)
Czwartek, 18.09.2008 23:47 (136)
Panie Wojtku,jestem zaskoczona Panem.Tak, Panem:) Cały kontakt, jaki miałam z Pana osobą to kilka wyrywkowo obejrzanych prgramów WC i z KAmerą wśród ludzi.I jeden wniosek:Facet zdecydowanie za wiele sobie pozwala,szaman jakiś czy co? A kilka dni temu w Empiku myszkowałam za czymś naprawdę interesującym,ale z racji mojej obsesji na punkcie książek, muszę sobie dawkowac po sztuce od czasu do czasu. Shopping staje się najbardziej emocjonujący,jeśli mogę w cenie jednej kupic dwie dobre książki:) I Wybrałam Rio Anaconda. Wojciech Cejrowski. No przeczytam i zobaczymy, bo w programach TV to wiadomo co. I co? Jestem zachwycona:) Książką.Cały czas szukam wad i nie znajduję.Świetna oprawka,grafika, barwy...zdjęcia rewelka. Kiedy czasem odrywałam się od czytania ,zdarzało mi się bezwiednie pieścic okładkę dłońmi:) Czysta przyjemnośc. Choc wciąż się zastanawiam jak udało się Panu zrobic jakiekolwiek zdjęcie w tej krainie jadu:) Mrówki, węże,ważki,żabki, jaszczurki ,wdzięczne ptaszyny,,żuczki,ba! kwaity cudne,źródelko rajskie...wszystko w ruchu, z dołu, z góry, z prawej,lewej,pracowicie szukające ofiary, żeby strzyknąc śliną, wbic kły, wleźc pod skórę...brrrr . Słyszałam kiedyś o muchach, tylko takich, które mieszkają w skórze bawołów, i o rybkach canero ( w jakimś programie sensacyjnym, gdzie turysta-pechowiec złapał rybkę), ale "Gorzej, gdy canero wpłynie do ucha-w takich przypadkach(oraz wszystkich podobnych) nie ma ratunku.Rozumiemy się?" Rozumiemy, a jakże.
Książka wciąga, pochłania jak lepka mgła amazońska.Rodzi się szacunek do "dzikich Dzikich" w naszym mniemaniu. Czasem zjeśc nie można przy niej. Pozbawianie kanciastego żuka czułków i wypluwanie zaraz potem odwłoka jeszcze teraz podnosi mi żołądek do pozycji wyjściowej:)
I zaskoczona Panem, Antonio. Odkrywanie nieznanych Dzikich Ziem, było odkrywaniem Pana. Z każdą przekroczoną kataraktą nowy obraz.Historia" pięknej,ładnej nie,ślicznej wcale,mlodej Indianki, której obrazu nie zatrzymał żaden kadr . Rozedrgało się moje wnętrze.I Testament. Pięknie napisany,.Tego mi brakowało do pełnego obrazu. Jestem zachwycona książką i Panem. Najpierw poszukam "Gringa", potem wróce do Anacondy.A potem ...no cóż, wiadomo:)

megg (bogna30@poczta.fm)
Niedziela, 21.09.2008 09:09 (137)
Przeczytałam ta książkę z zapartym tchem. Uwielbiam takie książki, ponieważ pobudzają wyobraźnie. Dzięki tej książce mogłam się przenieść w miejsca, które nie będzie mi dane zobaczyć na żywo i poznać zwyczaje, obyczaje ludzi z "dzikich ziem". DZIĘKUJE:)

wiollcia (bos8808@wp.pl)
Poniedziałek, 22.09.2008 22:07 (138)
Kilka godzin temu skończyłam czytać Rio Anaconda i ............... brak słów na jej określenie. Jest naprawdę wspaniała, przecudowna, wciągająca a humor naprawdę na wysokim poziomie!!!!!! (np."Nie podglądaj!!! Jesteś świniak!")
To pierwsza książka pana Wojtka, którą przeczytałam i z pewnością sięgnę po kolejne.
PANIE WOJTKU - TAK TRZYMAĆ !!!!!!!!!!!!!!!!

Izabela 1 (izabelakarczmarz@wp.pl)
Wtorek, 23.09.2008 18:23 (139)
Uwielbiam takie książki jak "Rio .." czy "Gringo..".Pachłaniam je , jednak Panie Wojtku...mam wrażenie ,że trochę przesadzone są sprawy z tymi czarami...no rozumiem ,że jest to neznany nam świat ,obrzędy... ,obyczaje... i mądrość plemion ale....żeby tak gadać przez serce.?!......hmm...nooo nie wiem co myśleć .Mam prośbę do Pana niech napisze jeszcze następne ksiązki ..będę czytać i czytać i czytać....aż mnie to może jakoś przekona...A tak na marginesie......podziwiam za wszystkoi życzę powodzenia na ścieżkach świata.

kaśka (joanka_darc@op.pl)
Środa, 08.10.2008 07:46 (140)
Wczoraj przeczytałam Rio. Przeczytałam ją dlatego, bo lubię WC za jego poglądy(brawo za to co powiedział pan o Senyszyn), za programy telewizyjne, te podróżnicze zwłaszcza. Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam! Jest Pan dobrym i mądrym człowiekiem. Ulubione rozdziały to te z rozmowami z szamanami. Ach, jak chciałoby się pomoczyć pięty!Ileż prawdy w ich mowach! Dlaczego nikt nie dziwi się idąc np. do wróżki, że ona pewne rzeczy wie. Po prostu wsiada na nasz umysł! Jednak opowieść osadzona w egzotycznych plenerach robi na nas wrażenie, że jest nieprawdopodobna. Indianie niewiele się od nas różnią jeśli chodzi o mentalność, ale są od nas lepsi. Dziś chcąc odmówić Ojcze nasz, chciałam powiedzieć Pachamama...Z tym mówieniem sercem też jest coś na rzeczy. Kiedyś po małym kielichu rozmawiałam z Niemcem o sprawach zawodowych chociaż w ogóle nie znam niemieckiego. Gdyby się więcej kierować"sercem" być więcej byłoby w nas radości. Dziękuję za książkę. Czasami pękałam ze śmiechu, czasami chciało mi się płakać. Dziękuję za opowieść o społeczności bez fiskusa, o pokorze Dzikich, o Czarowniku, który dochowuje celibatu, o pirci. Niesamowita, wyborna powieść. Kocham Pana! Maria

mariam37
Sobota, 25.10.2008 12:59 (141)
Panie Wojtku przeczytałam "Gringo..." jest świetna. FASCYNUJĄCA, nie mogłam się od niej oderwać. !!!
POLECAM wszystkim tym którzy jej jeszcze nie czytali!!! Pozdrawiam

Katarzyna
Poniedziałek, 27.10.2008 15:04 (142)
Szanowny Panie Wojtku. Sprawia mi Pan ogromną radość swoją twórczością. W kraju ludzi przeciętnych ciężko odnaleźć coś naprawdę "ze smakiem". Moja mama, pochłania Pana książki rezygnując ze snu i wstaje o dziwo wyspana dzieląc się o poranku z każdym napotkanym osobnikiem tym co ją zafascynowało. Tak. Pana książki (i filmy) fascynują. Nie tylko treść ich jest wciągająca, bo obca, niewiarygodna, tajemnicza.. Zasługą Pana jest to w jaki sposób Pan owe treści przekazuje. To właśnie jest w Panu wspaniałe. Pan z tą całą otoczką wciąga i przyciąga jak magnes. Uważam też, że media powinny pokazywać głównie taką 'sensację' a nie sensację jaką uwielbiają masy przeciętniaków, nie robiąc nic ze sobą żeby chociaż spróbować stać się wybitnym. Pan jest postacią wybitną i uwielbiam to co Pan wyczynia:)
Pozdrawiam serdecznie i zachwycam się zdjęciami.
Ka.

Ka (kasiowy@yahoo.pl)
Wtorek, 28.10.2008 10:32 (143)
ło, niewiele mi zostało do dodania, pośród powszechnych ochów i achów. ale przecież nie od razu miły, nie od razu wlazłam po pachy w mętne wody rio anaconda. raz, że nie wiadomo, co się złapie, dwa, że nie wiadomo, co złapie ciebie. a zazwyczaj łapie.

zwłaszcza w pana książkach, proszę pana. bo te książki są jak bagno. no, może trochę mniej śmierdzą.

jako ciekawostkę dodam, iż pana książki, proszę pana, są ostatnio bestselerami wśród moich znajomych, którzy mają znajomych, którzy mają urodziny. przebiły nawet kamasutrę i czekoladowe penisy z ciemnej czekolady.

toteż kiedy po rozpakowaniu prezentu, zobaczyłam pańską anacondę, musze przyznać, iż byłam lekko zawiedziona.

na szczęscie koleżanka, która miała wcześniej urodziny, gorąco poleciła mi lekturę pańskiej książki. w szczególności podrozdziału 'życie seksualne dzikich'.

no i tak zaczęła się moja przygoda z dzikimi. od życia seksualnego właśnie.

przebiegając przez dżunglę pańskiej powieści zebrałam kilka pałek, wzrok mi się przytępił, schudłam parę gramów i zaśliniłam parę stron, nieopatrznie zasypiając z otwartymi ustami.

niech pan dba o swoje pięty, proszę pana, bo za rok też mam urodziny

small-thing (ula14-28@o2.pl)
Środa, 05.11.2008 18:31 (144)
Panie Wojtku "Rio Anaconda" super nie mogłem sie oderwać teraz zabieram sie za "Gringo..." i już czekam na kolejne książki Pozdrawiam:)

sebastian (seba82bastion@gmail.com)
Sobota, 29.11.2008 15:19 (145)
Ta ksiażka jest całkiem ok ;)

Żartuję, przeczytanie jej zajęło mi całą noc, mimo iż na drugi dzeń trzeba było iśc do szkoły :)

Aczkolwiek, barkowało mi jednej rzeczy: brak podpisów pod konkretnymi zdjęciami, np. kto gdzie i z kim ;)


Pozdrawiam

Marta (bialaluna1@wp.pl)
Piątek, 05.12.2008 16:53 (146)
Przesadziłeś, Amigo….
Zastanawiam się, czy nie zacząć wierzyć wróżkom z ogłoszeń w gazetach, choć do tej pory, jak widziałem programy z cyklu „strefa 11”, zbierało mi się na wymioty. Pierwszy raz spotkałem się z czymś, co brzmi zarówno tak przekonująco, jak i niewiarygodnie. Jakby Pan napisał, że wrócił do Ojczyzny na miotle, też bym uwierzył.
To po pierwsze.
Po drugie: książka otworzyła mi oczy na wiele spraw. Wypowiedź pracownika kolumbijskiego kartelu dotycząca wycinania drzew, wydobycia ropy i produkcji kokainy sprawia, że od tej pory każdą „mądrą” dyskusję w mediach na temat ratowania „płuc świata” itp. będę kwitował gromkim „buhaha”.

Wciąga, śmieszy, zadziwia w stopniu totalnym.

Tak to działa. Taki jest Cejrowski. I dobrze jest o tym pamiętać.

Kończę, bo „Gringo…” czeka.
Pozdrawiam


jmo (mosiu_q@yahoo.com)
Wtorek, 09.12.2008 15:09 (147)
Kochany Panie Wojtku!
Właśnie niedawno skończyłam czytać pana książkę Rio... . Podobała mi się bardzo, ale piszę przede wszystkim dlatego, aby Panu podziękować za to, że mogłam czytając każde słowa tej książki podróżować w nieznane miejsca naszego świata, poznawać ludzi innych kultur. Wiem, że sama nigdy tam nie dotrę, nie zobaczę na własne oczy i nie dotknę ,(nie poczuję). Dotarcie przez Pana do opisywanych miejsc, bytowanie z człowiekiem tak innym niż ten, którego spotykamy w naszej cywilizacji to niewiarygodna umiejętność, bo nie każdy by to potrafił i nie każdy by został dopuszczony.
Sposób w jaki została napisana książka może fascynować, a w szczególności za dużą dawkę przedniego humoru, ale ja pragnę zwrócić uwagę na inną rzecz. W książce wielokrotnie porównuje Pan siebie do naukowca, który z reguły racjonalnie ocenia otaczającą rzeczywistość, a przecież wiele wydarzeń opisanych w Rio... wykracza daleko poza nawias naszego rozumowania. I tutaj rodzi się moja ciekawość czy Pan jako podróżnik, który bada świat po to by pokazać go potem takim jak ja, robi to rzetelnie, czyli pisze prawadę, czy tylko pisze dobrą książkę, która się dobrze sprzedaje, poprzez wiele ciekawych lecz nieprawdziwych opisów.
Chcę czytać jeszcze wiele Pana książek podróżniczych, z mocno bijącym sercem, uśmiechem na twarzy, zadziwieniem bądź nie (bo nie wszystko musi dziwić) ufając, że umie Pan okiełznać wodze fantazji.

Z wyrazami podziwu za nietuzinkową osobowość.

edzik

edzik
Wtorek, 16.12.2008 19:27 (148)
Przeczytałem w jeden wieczór. Następnego dnia zacząłem od nowa. Można się zaśmiać na śmierć! Np.:"po tych mrówkach więdnie pinga, gringo, ale za to od papryczek pinga lepiej pinga i bardzie się chce"

szymon0018 (szymon0018@interia.pl)
Poniedziałek, 29.12.2008 19:05 (149)
Fantastyczna książka... czas się zabrać za "Gringo..." Z niecierpliwością czekam także na kolejne...
po prostu :)

KG5 (sonic7@o2.pl)
Czwartek, 08.01.2009 13:59 (150)
Panie Wojtku, jestem bardzo, bardzo wściekła. Dlaczego ta książka się już skończyła???
Ja chcę więcej :(
Dawno nie czytałam takiej świetnej książki, posiada wszystkie cechy książki idealnej. Nie będę pisać jakie, sam Pan wie, a jeśli nie to wystarczy poczytać komentarze poniżej.
Re we la cy jna. Po prostu.
I ten. Chciałam powiedzieć, że chyba sobie Pan żartujesz, że mamy tyle czekać na następną.
Chcemy ją JUŻ. I tak, można to odbierać jako groźbę. :))
Pozdrawiam:)

she-elf
Poniedziałek, 19.01.2009 19:17 (151)
Oczywiście komentarze powyżej. Przepraszam za mały błąd wydawało mi się iż pojawię się z komentarzem u góry :))

she-elf
Poniedziałek, 19.01.2009 19:18 (152)
Wspaniała ksiązka, zabawna, chwilami rozśmeszajaca do łez. Do tej pory nie przepadałam za literaturą podrózniczą, a po lekturze powieści Pana Wojciecha po prostu się w niej zakochałam. Poza dużą dawką humoru, Rio Anakonda dostarcza wielu ibformacji, których nie znalazłam w żadnej innej ksiązce.. Jest to pierwsza w moim życiu pozycja, którą mam ochotę kupic i nigdy się z nią nie rozstawać. Szczegolnie podobały mi się morały na koniec kazdego rozdiału.

Pozdrawiam

basia_1981 (basiaa_1981@wp.pl)
Sobota, 24.01.2009 11:33 (153)
To fascynująca i prawdziwa opowieść. Można tylko zazdrościć autorowi tak wspaniałych doświadczeń. Po przeczytaniu tej książki mam wrażenie jakbym już tam kiedyś była, poznała tych ludzi i ich świat. Stają się bardzej bliscy. Gratuluję i pozdrawiam!

Martha (marta_wnuk@wp.pl)
Wtorek, 03.02.2009 12:43 (154)
Jestem na etapie kończenia lektury Rio Anaconda i szczerze powiedziawszy czuję się bardzo zawiedziony. Muszę przyznać, że książkę czyta się bardzo dobrze, ale to za mało. Spodziewałem się literatury faktu, a otrzymałem zwykła beletrystykę. Po człowieku który dotarł do miejsca, gdzie niewielu cywilizowanych ludźmi miało okazję być, spodziewałem się trochę bardziej rzeczowej pracy. Momentami podczas czytania miałem wrażenie, że fikcją nie jest jedynie samo isnienie amazońskich plemion indiańskich. Im dalej zagłębiałem się w lekturze tym większe miałem wrażenie, że każdy kolejny rodział pisany jest dla coraz mniej wymagającego czytelnika (nie do końca wyjaśniony wątek uczucia/więzi pomiędzy gringo a piękną indianką rozśmieszył mnie do łez swoją naiwnością). Aż się boję kończyć książkę, bo może się okazać, że indianie to nie indianie tylko przybysze z innej planety ;) Sam autor pisze, że jemu samemu jest trudno uwierzyć że "coś takiego mogło się zdarzyć", co jest oczywiście zwykłym zabiegiem retoryczno-marketingowym. Podsumowując. Jeśli szukasz literatury faktu i uważasz, że zjawiska takie jak telepatia są "z tego świata", możesz śmiało sięgać po Rio Anaconda. Jeśli uważasz inaczej, zdecydowanie odradzam, bo narazisz się tylko na frustracje. Jeśli natomiast szukasz rozrywki, Rio Anaconda powinna cię zadowolić.

lukaszet

lukaszet (lukaszet(at)gmail.com)
Środa, 04.02.2009 07:06 (155)
Panie Wojtku!
W mojej rodzinie był pan od lat traktowany jako człowiek niezwykle obyty w świecie, ale także jako odważny publicysta. Mając lat Trzy byłem na pańskim spotkaniu z przedstawicielami Ciemnogrodu. Mój tata szanuje pana ze względu na poglądy. Ja podchodzę do tego inaczej. "Kołtun się jeży" przeczytałem w noc, "Młot na lewicę" w dwie (przy okazji uznałem pańskie poglądy na temat konstytucji jako moje i podzieliłem się nimi z nauczycielką WOSu, dostałem pałę), "Gringo..." podobało mi się bardzo ale oczekiwałem czegoś jeszcze. "Rio Anakonda" jest tym połączeniem tego czego brakowało w "Gringo.." plus nuta genialności. Zbierałem na nią długo (tak jak na wszystkie moje książki) ale wiem, że opłacało się.
Ponadto nie proszę lecz domagam się wznowienia dwóch poprzednich pańskich książek podróżniczych. Tata ich nie kupił bo bardziej niż ostatni wolni Indianie interesowało go spłacanie kredytów i wiązanie przysłowiowego końca z końcem.
Wysłałem do pana list na wakacjach. Byłem bardzo zdesperowany brakiem pieniędzy i bardzo histeryzowałem ale przemyślałem dużo i doszedłem do wniosku (właśnie do kafejki weszła pani pachnąca bigosem...), że pieniądze to nie wszystko. Jestem święcie przekonany, że listu pan nie czytał, a nawet jeśli to rzucił go pan w kąt. Najdalszy. Mimo wszystko piszę raz jeszcze.

Konrad

Mlodyj5 (mlodyhot14@wp.pl)
Sobota, 21.02.2009 16:34 (156)
Niebanalnie opisany wycinek innej rzeczywistości - odległej, tajemniczej....zamknięty w jednej książce. Panie Wojtku!! Muszę to przynać ze smutkiem ale ta książka jest bardzo dobra. Dzięki wielkie. :)

Jony
Poniedziałek, 23.02.2009 22:57 (157)
Absolutnie już nie proszę, a żądam namiary na Angelino może jakiś e-mailik czy coś?
Panie Wojtku właśnie mi L4 wypisali na tydzień i NARESZCIE miałam czas na pochłonięcie – co ja mówię to Anaconda pochłonęła mnie CAŁKOWICIE!!!!!/Aż dziw, że jestem jeszcze w jednym kawałku!/
Dwa dni w domowych pieleszach i sobie popodróżowałam, że ho ho! – No a teraz……????? - co ja biedna przez resztę dni pocznę?????;(
No i ten Angelino ach!!! No On w tym dowcipkowaniu, aż nazbyt do Pana był podobny??? Nabroił Pan i to solidnie! - po „Gringo…” tak nie było- nie było tego przywiązania do bohaterów! No i jeszcze ta złowroga obietnica z tymi ośmioma latami. No niechże Pan nie będzie takim okrutnikiem i nie trzyma się tych liczb jak stary ekonom!

Pana i Pańskiego Przyjaciela to ja telepatycznie pozdrawiam


Melua55 (melua55@gazeta.pl)
Wtorek, 24.03.2009 20:28 (158)
To była pierwsza Pana książka przeczytana przeze mnie i muszę przyznać, że bardzo mi się podobała. To jest niesamowite,ze są jeszcze gdzieś na świecie 'dzicy ludzie' , a jednocześnie tacy nam bliscy i pod pewnymi względami mądrzejsi od nas cywilizowanych. Książka dostarczyła mi wielu wzruszeń i pozwoliła popatrzeć bardziej mistycznie na świat.
Dziękuję i pozdrawiam.

anna317
Czwartek, 26.03.2009 20:34 (159)
Jestem w trakcie czytania "Rio...". To pierwsza z Pana książek, która trafila w moje ręce. Dotychczas dziwilam sie ludziom, którzy siedzieli w publicznych miejscach zaczytani w ksiązki, gdyz sama teraz mam chęć zabierać "Rio.."doslownie wszędzie. Często też zastanawial mnie fakt, jak można czuć niezadowolenie podczas gdy ksiązka zbliża się ku koncowi. Obecnie jestem w polowie Pana ksiązki i przyznam szczerze, ze bardzo cięzko jest mi powstrzymać sie od przewrócenia kolejnej strony. Tak jak rodzice "dawkują" swoim dziecim słodycze (obawiając sie o ich zdrowie), tak ja dawkuję sobie ilosc stron "Rio..",co jest piekielnie trudne. Niemniej jest to chyba pierwsza ksiązka w moim zyciu, w której do ostatniej strony chcialabym dojść jak najpoźniej. Aby opisywane wydarzenia sie toczyły, lecz numery stron pozostaly bez zmian. Dziekuję za świetną dozę humoru i gratuluję lekkości pisania.

Emilia

emisia19 (emiliasulejewska@onet.eu)
Środa, 01.04.2009 19:35 (160)
Bardzo mi sie podobala "rio anaconda", uwazam, ze to o wiele lepsza pozycja niz "gringo wsrod dzikich plemion".

samandhi
Piątek, 10.04.2009 22:40 (161)
Panie Wojtku! - cywilizowany szamanie :)
dzięki za kolejną książkę. Dzisiaj w przeddzień Wielkiej Nocy zakończyłem Rio Anakondę. Proszę brać się ostro za dokończenie kolejnej! Zauważyłem że dzięki Pana programom TV i książkom szczególnie - zaczynam dużo więcej czytać! To zasługa autora (i zespołu). Czekam na kolejną (drobny wkręt - nie pisz Pan więcej białym na czarnych kartkach - okrutne w czytaniu wieczorami!)
POZDRAWIAM

prezes123 (prezes123@buziaczek.pl)
Sobota, 11.04.2009 12:28 (162)
"Gringo.."poleciła mi koleżanka, rekomendując książkę tak: przechichotałam niemal całą drogę w Intercity relacji Warszawa-Poznań,...a że ja bardzo lubie sie śmiać to książkę kupiłam jeszcze tego samego dnia.Zaczełam czytać juz w tramwaju.Tez chichotałam...:)a teraz Rio zażyczyłam sobie na imieniny od mężczyzny mego...na inne prezenty nei czekam -tylko na te książkę!:))))napisze jak przeczytam:)

agikoala
Sobota, 18.04.2009 21:08 (163)
Cejrowski juz dawno zastapił halika i kapuscińskiego oj dawno juz,To co robi Cejrowski jest genialne !! gdy czytałem Rio ... i Gringo w ... to czułem ze jestem tam z NIM !!! dla mnie to bedzie lektura !!!!

kosa
Piątek, 08.05.2009 07:09 (164)
Zabieram się do pisania drugi raz. Kilka gorących myśli tuż po zamknięciu książki właśnie zabrała burza, z powodu której padło zasilanie. Drugi raz tego samego napisać nie potrafię, bo nie pamiętam. Ścieżka-niewidka :) Już na początku Księgi Powrotu przyszła tęsknota i żal, że tak blisko koniec. I tęsknota za deszczem, który ogląda się, jak film, rozmawiając (w myślach, albo na głos) o różnych tam takich kwestiach fundamentalnych. I tęsknota za tymi wszystkimi plemionami, które od tysięcy lat odchodzą. Ci, którzy zostają, muszą szukać drogi sami. Wycinać ścieżkę maczetą po raz nie-wiadomo-który, narażając się na Tajemnicze Niebezpieczeństwa. Samotność, problemy z komunikacją, bariery... Ale też odkrycia, spotkania, Tchnienia... Tajemnica. Pachamama. Oho! Ale to uniwersalne! Za takie rzeczy Noble czasem przyznają! Dzięki Autorowi za ten czas, w którym można było dotknąć nienazwanego. Dzięki, że się nie wstydził opowiedzieć.

Lsdos
Czwartek, 23.07.2009 22:47 (165)
Nooo nie powiem;] Fajna była;D Czytałam juz "Gringo...", czytałam Fiedlera...teraz przyszła kolej na "Rio Anacaonda"... i po raz kolejny sie nie zawiodłam...:) Czasem trudno uwierzyć w niektóre Pana historie... Ale czyta się fantastycznie...:)
Fajnie by było gdyby Pan napisał książkę w stylu "Zycie seksualne Dzikich" albo coś więcej o obyczajach i życiu powszednim Plemion Indiańskich... Fascynujaca jest Ich kultura ... Fascynujący jest Ich świat... Czytając czułam się jak opisywany przez Pana Czarownik w duszy jaguara- Cejrowskiego...:Widziałam ta historie ukryta za Pana oczami:)
Czekam na kolejna Pana książkę:)
Gratuluje i pozdrawiam....:)
P.S. Mam nadzieję że nie zespuje Pana komercja...

Gosiak8721 (malgosiam2@op.pl)
Piątek, 31.07.2009 18:32 (166)
Właśnie wczoraj przeczytałam "Rio Anakonda" i nie mogę wyjść z podziwu jaki mnie ogarnął... Po prostu jest to niesamowita opowieść, czasami trudno było mi uwierzyć w niektóre historie, a jednak przekonała mnie, że takie rzeczy mogą zdarzyć się na prawdę. Teraz żałuję, że nie trwała dłużej bo czyta się ją tak szybko i interesująco, że zapragnęłam przeczytać kolejne Pana książki. Mam nadzieję, że dzisiaj wieczorem uda mi się zacząć czytać "gringo wśród dzikich plemion"...
To wszytko co Pan opowiadał było tak fascynujące, że można było przeczytać tę książkę jednym tchem.
Jestem pod wrażeniem, że Indianie chociaż nie są wykształceni to mają taka wiedzę o świecie. Jest to coś pięknego i niesamowitego, że Udało się Panu dotrzeć w tak odległą Dżunglę i widzieć ich prawdziwe życie, a nawet zdążyć zaprzyjaźnić się z Szamanami i Czarownikami.
Książka opisana jest świetnie, polecam każdemu kogo fascynują wyprawy w nieznane i Najstarsze Plemiona. Książka potrafi zabrać w nieznane nam otoczenie i zasmakować życia.
Podziwiam Pana za taką pasję podróżnika, myślę, że osiągnął Pan niewyobrażalny sukces- jest Pan dla mnie osoba sukcesu.
Pozdrawiam serdecznie.
Masiewicz...

kwiatuszek__paula (pmasiewicz@buziaczek.pl)
Środa, 05.08.2009 11:57 (167)
A kim ja jestem żeby zaraz recenzować? ...nie chcę recenzować, ale chcę napisać Panu Wojtkowi pewną rzecz z którą sie nie zgadzam po przeczytaniu Rio Anaconda - otóż Panie Wojtku szanowny!
Nigdy i Nigdzie nie zgodzę sie że Dzikie Plemiona Indian wyginą! Wierzę głęboko i niezachwianie że ich kolejne pokolenia nietknięte zgubną cywilizacją Przetrwają! Uda im się - Musi im sie udać i tak właśnie będzie! Mają swoją Magię mają swoje Sposoby mają swoje Tajemnice.Poradzą sobie i będą trwać spokojnie jeszcze wiele stuleci...a co ja tam piszę - tysiącleci! Nasza cywilizacja prędzej zginie niż ich! Nie wiem dlaczego, ale po prostu to wiem i bardzo bardzo dziwię się Panu że śmie w to wątpić!an??? Po tak bliskim spotkaniu z nimi, poznaniu ich Pan w to wątpi??? E, bzdura absolutna! Nikt nie poważy się wykarczować dżungli nikt tam sie nie wedrze, nikt nie naruszy tej nieprzeniknionej tajemniczej strefy. Jest dziewicza i taka pozostanie. Nie mogę się nadziwić że Pan ma tak mała wiarę.
Magia zawarta w księdze RA jest prawdziwa - Pan to wie , ale ja mówię to do tych co nie wierzą.Uwierzcie, jest to możliwe, choć sie wydaje bujdą. Magia wypełnia też moje życie i bardzo jestem za to wdzięczna Losowi.

P.S. Przepraszam za tę nieznośną liczbę wykrzykników ale mój protest bez nich byłby szemraniem strumienia a ja chciałam bić wodospadem i grzmieć nawałnicą!

P.S.2 Mam też nadzieję że gdy zbieleją Panu włosy nie opuści Pan naszego pięknego kraju!!!

Wszystkiego dobrego.


Emilka (emilia.emi@op.pl)
Poniedziałek, 10.08.2009 12:00 (168)
Garsc uwag: Wmieszane/przemycane elementy wiary katolickiej co uwazam za minus nawet jesli autor jak to autor ma rzecz jasna prawo do interpretowania swoich przezyc przepuszczajac je przez katolicka maszynke do miesa. Rzecz druga: piszesz, ze poproszono Cie zebys o pewnych rzeczach nie pisal po czym je piszesz. Niby zawoluowane, na grubo bawelny itp ale czytamy cos co mialo zostac w dzungli i twojej glowie raczej a nie trafic polki w ksiegarniach. Wychodzi z tego galimatias i przypomina to wszystko panienke krygujaca sie przed pierwszym szczupakiem w posciel. Poza tym jest to chyba nie fair w stosunku do ludzi opowiadajacych Ci swoje sekrety. Rzecz trzecia -mysle ze nie masz za duzo szacunku do tych prostych ludzi ktorych spotykales. Niby ich podziwiasz, chronisz niszczac filmy ze zdjeciami ale po drodze uzywasz przewagi uzywajac intelektu wlasciwego wyksztalconemu w cywilizacji czlowiekowi -takie odnioslem ogolne wrazenie. Generalnie, ksiazka przykuwa uwage ale na koniec ma sie niesmak ze przeczytalo sie cos co przemycila reporterska zadza sensacji, rozglosu i czym tam sie tylko reportezy kieruja. Ogolnie wrazenie jest troche do bani.

nick (maciek.wen@interia.pl)
Wtorek, 25.08.2009 14:19 (169)
Dziękuję Panie Wojtku za doskonałą książkę. Jest jeszcze lepsza niż "Gringo...", ponieważ nie tylko śmieszy ale i skłania do głębszych refleksji. Mam nadzieję, że wystarczy Panu jeszcze wiele sił i cierpliwości, do napisania jeszcze wielu, być może lepszych książek, czego z całego serca życzę. Pozdrawiam Pana serdecznie :)

Forest
Czwartek, 24.09.2009 05:18 (170)
książka "Rio Anaconda" jest wspaniała, żadna książka jeszcze mnie tak nie wciągneła aż sama się sobie dziwie bo książki mnie raczej nie interesują. Szkoda, że już ją skończyłam. Gdyby nie ta szkoła mogłabym ją i inne ksiązki pana Cejrowskiego czytac na okrągło :)

werka727
Sobota, 26.09.2009 13:43 (171)
Witam Szanownego Pana!
Nie mam w zwyczaju rejestrować się na stronach, ale tutaj coś mnie ciągnie. Muszę przyznać, że jestem ślepą ciotą! Gościł Pan wczoraj w Leśniowie, zaledwie kilkanaście minut drogi od mojego miejsca zamieszkania, a ja nic o Pana przyjeździe nie wiedziałam! Brat nie raczył mnie też poinformować, dowiedziałam się po fakcie, a do niego się nie odzywam od wczoraj, jestem wkurzona. Miło by było zobaczyć Pana na żywo... Był Pan w obuwiu? Toż to mamy jesień! Miałam możliwość dać życie pańskim autografem genialnej książce 'Rio Anaconda', przeszło mi koło nosa... Ale może o ten jeden podpis nie bolała Pana ręka :)

Za pewną rekompensatę wczorajszego dnia uważam moją ustną pracę z języka angielskiego, przygotowuję się, aby opisać 'Rio..'. Nawet wydłużę sobie limit słów, bo w stu tej książki opisać się nie da (uwielbiam ten luźny język, którego Pan używa, UWIELBIAM!). Moja nauczycielka nie ma takiego poczucia humoru jak Pan i jest drętwa, ale wierzę, że moją recenzją się przełamie i wynagrodzi to piątką :)

Oj, jednak nie potrafię pisać zwięźlę, starałam się jak mogłam. Wracam już do angielskiego z nadzieją, że nadaży się okazja spotkania z Panem :)

Uczennica gimnazjum

ahu8 (aga_888mk@interia.pl)
Niedziela, 27.09.2009 15:33 (172)
Robię to pierwszy raz... tzn. loguję na stronie tylko po to żeby ocenić książkę... Niedawno skończyłem "Gringo..." a zaraz po niej "Rio...". "Gringo..." bardzo się podoba, dobrze się czyta i wciąga, natomiast "Rio..." robi WRAŻENIE, pobudza do myślenia i refleksji na temat świata i swojego życia. Sprawia że do autora nabiera się szacunku. Podziwiam, zazdroszczę, życzę powodzenia.
A, i jeszcze jedno.. czekam jeszcze 5 lat na kolejną opowieść...


Piątek, 16.10.2009 20:50 (173)
Przeczytałem "Gringo..." i "Rio...". Najbardziej rozbawił mnie humor, który jest wszechobecny na prawie każdej ze stron. Poza tym morały zawarte w opowieściach naprawdę dają do myślenia, a świat Indian wydaje się jakiś taki lepszy, prostszy, logiczny, a zarazem niebezpieczny. Co więcej, Pana książki dały mi marzenia. Często sobie próbuję wyobrazić miejsca, które Pan opisywał i dochodzę do wniosku, że Amerykę Południową i dżunglę amazońską muszę zobaczyć na własne oczy, nawet jeśli jest tak dobrze przedstawiona. Będę zbierał pieniądze na własną podróż - ,,sprzedam swoją lodówkę" (znajomi i rodzice mówią, że fantazjuję za bardzo, a ja i tak wiem, że pojadę, takie wewnętrzne przekonanie). No a poza tym nienawidzę śniegu i zimowych klimatów, więc najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest zaszycie się w jakimś ciepłym kraju (poza tym już babci obiecałem dom w Ekwadorze) :).
Pozdrawiam i życzę kolejnych przygód. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę.

Fifcio1 (filiplipinski1@wp.pl)
Wtorek, 03.11.2009 00:29 (174)
Rio Anaconda to książka niezwykła. A księgę szeptów przeczytałam ze łzami w oczach - byłam tam, gdzie nigdy nie będę - w tamtej chwili.

Ma Pan za co dziękować Opatrzności:
1. Za wspaniałych ludzi, spotykanych na dalekich, Wartościowych wyprawach,
2. Za umiejętność świadomego, krytycznego przeżywania tych wypraw,
3. Czy choćby za dar Pięknego ich opowiadania.

Życzę Panu W.C., aby dalej słuchał głosu Serca.
Życzę sobie - kolejnych Opowieści.

P.s. Szare mydło to też detergent ;-)

Pozdrawiam, Ela C

Mika1112 (mika1112@onet.eu)
Poniedziałek, 16.11.2009 20:21 (175)
Witam serdecznie:)
Ja chcę jeszcze jedną taką książkę, jakże wspaniałą, niebezpieczną, śmieszną i...cholernie dobrą.
Wprost oderwać się nie mogłam, a najlepsze były przypisy od autora i autora - TejDrugiej:)
Wcześniej nie maiłam do czynienia w moim 15-letnim życiu z Pana pracami ale po tej na pewno sięgnę po więcej i mam nadzieję, że się nie rozczaruję...
Pozdrawiam
Małgorzata

grohey (grohey@wp.pl)
Piątek, 25.12.2009 20:21 (176)
Wlasnie skonczylam "Rio.." i podobnie jak wszyscy moi poprzednicy jestem pod wrazeniem. Bardzo ciekawa lektura, od ktorej nie sposob sie oderwac, trzeba czytac jednym tchem az do samego konca.
Dla mnie oprocz milej lektury to jeszcze duzo praktycznych i pomocnych detali na wyprawe ktora planuje na tych wakacjach.
Dziekuje.

Muszka
Niedziela, 03.01.2010 13:55 (177)
Panie Wojciechu!

Co tu dużo gadać... "Ładniuśkie..."
Jestem zachwycony.

Tak na marginesie to jakoś nie chce mi się wierzyć w to zniszczenie filmów...
Pozdrawiam.

adamoo (adkow@poczta.fm)
Wtorek, 05.01.2010 21:41 (178)
Księga szeptów - zrozumiałem - zabolało ... ból jest Twórczy

jozin (jacomw@op.pl)
Niedziela, 24.01.2010 11:36 (179)
Przeczytalam ksiązke juz drugi raz i podobnie ja podczas pierwszego czytania ryczałam na koniec jak bóbr. Nie wiem co "ksiega powrou" ma w sobie, ale strasznie mnie wzrusza. Szczegolnie moment, gdy autor opisuje jak szykował swój testement i zdjecia dla "TEJ" osoby. To było piękne....i takie życiowe. I jestem przekonana, że za kazdym razem gdy powroce do lektury sytuacja sie powtorzy. To jakas MOC :)

emisia19 (emiliasulejewska@onet.eu)
Czwartek, 28.01.2010 10:34 (180)
Przeczytałam tą książkę chyba z pięć razy, za każdym razem z taką samą fascynacją. Jest w niej dużo humoru, co bardzo cenię w tej książce. Najbardziej zachwycają mnie zdjęcia. Pańskie OPOWIEŚCI są fantastyczne. Naprawdę czuje się MOC przechodzącą przez każde słowo.

Wielbicielka_lasu (mosic@o2.pl)
Poniedziałek, 01.02.2010 17:18 (181)
Przeczytałam tą książkę chyba z pięć razy, za każdym razem z taką samą fascynacją. Jest w niej dużo humoru, co bardzo cenię w tej książce. Najbardziej zachwycają mnie zdjęcia. Pańskie OPOWIEŚCI są fantastyczne. Naprawdę czuje się MOC przechodzącą przez każde słowo.

Wielbicielka_lasu (mosic@o2.pl)
Poniedziałek, 01.02.2010 17:18 (182)
Przeczytałam tą książkę chyba z pięć razy, za każdym razem z taką samą fascynacją. Jest w niej dużo humoru, co bardzo cenię w tej książce. Najbardziej zachwycają mnie zdjęcia. Pańskie OPOWIEŚCI są fantastyczne. Naprawdę czuje się MOC przechodzącą przez każde słowo.

Wielbicielka_lasu (mosic@o2.pl)
Poniedziałek, 01.02.2010 17:18 (183)
Przeczytałam tą książkę chyba z pięć razy, za każdym razem z taką samą fascynacją. Jest w niej dużo humoru, co bardzo cenię w tej książce. Najbardziej zachwycają mnie zdjęcia. Pańskie OPOWIEŚCI są fantastyczne. Naprawdę czuje się MOC przechodzącą przez każde słowo.

Wielbicielka_lasu (mosic@o2.pl)
Poniedziałek, 01.02.2010 17:19 (184)
Przeczytałam tą książkę chyba z pięć razy, za każdym razem z taką samą fascynacją. Jest w niej dużo humoru, co bardzo cenię w tej książce. Najbardziej zachwycają mnie zdjęcia. Pańskie OPOWIEŚCI są fantastyczne. Naprawdę czuje się MOC przechodzącą przez każde słowo.

Wielbicielka_lasu (mosic@o2.pl)
Poniedziałek, 01.02.2010 17:19 (185)
Książka wspaniała. Przeczytałem "Rio Anaconda" oraz "Gringo wśród..." i na pewno zrobię to jeszcze raz. Zaznaczam, że mam 16lat i kocham Pańskie opowieści oraz poczucie humoru. Czekam na kolejne książki, jak na razie będę czytać te, które są aż do znudzenia (co raczej nie nastąpi). Pozdrawiam serdecznie.

Patryk (puzon20@gmail.com)
Wtorek, 01.06.2010 22:01 (186)
Właśnie przeczytałam dwie Pana książki "Rio Anaconda" oraz "Gringo wśród..." i jestem pod wielkim wrażeniem. Polecam wszystkim, którzy interesują się wyprawami w nieznane. książki są bardzo wciągające i pełne humoru co powoduje, że niemożna oderwać się aż do ostatniej kartki. czekam z niecierpliwością na następne. pozdrawiam:)

patrycja00 (woda0000@onet.pl)
Sobota, 03.07.2010 11:30 (187)
Nie umiem znalezc slow ... Po prostu ... dziekuje za niesamowita podroz i piekne obrazy ...

mik
Sobota, 17.07.2010 12:28 (188)
"Rio Anaconda" to książka o jednej podstawowej wadzie: jest wciągająca. ZBYT wciągająca. Nad niektórymi rozdziałami powinno się zastanawiać, przemyśleć... tymczasem jakaś część mózgu cały czas krzyczy: "Dalej!".
Przeczytałam w trzy dni. Co robiłam czwartego? Czytałam. Tyle, że wybrane fragmenty... z zastanowieniem :)
Poza tym "Rio.." dostarcza wspaniałych emocji! Nie jest aż tak zabawna jak "Gringo wśród dzikich plemion", lecz... wzruszająca. Zwłaszcza pod koniec. na ogół lubię złe zakończenia, ale nie w prawdziwych historiach...
Cóż... słowa uznania, ma Pan wielki Dar!

von Veron (vonveron@wp.pl)
Czwartek, 22.07.2010 18:25 (189)
Skoro ma to być recenzja to... Przeczytałam dwie książki WC: "Gringo wśród dzikich plemion" oraz "Rio Anaconda". Moim subiektywnym zdaniem "Rio..." jest dużo lepsza niż "Gringo...", co nie znaczy, że ta druga nie warta jest uwagi. Wręcz przeciwnie.

"Rio Anaconda" jest napisana bardziej literacko. Po jej przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać na ile pewne fakty są prawdą, a na ile fantazją autora. I muszę przyznać, że miałam z tym pewne problemy... Pan Wojciech bardzo sugestywnie serwuje czytelnikowi przygody, nawet te najbardziej niesamowite. I nierealne...

Świetna książka, która bawi i uczy. Przeczytałam ją dwa razy i przeczytam jeszcze kolejne.

kasya
Sobota, 24.07.2010 12:19 (190)
Książka ta ukazuje że Biali i Czarni oraz inni paletowicze barw są tak naprawdę takimi samymi ludźmi, którzy niczym się od siebie nie różnią z wyjątkiem podejścia do życia.

Kasia (Kassie5@wp.pl)
Wtorek, 03.08.2010 20:30 (191)
Niesamowita książka. Rozbawiła mnie do łez ale i wzruszyła do łez. Piękna historia napisana w najlepszym stylu.
Angelino skradł mi serce, piękny człowiek.





Siasia
Środa, 11.08.2010 14:22 (192)
Są książki które się pamięta długo bądź zawsze do takich właśnie książek należy ''Rio Anaconda''.Po przeczytaniu jej dosłownie w każdym detalu chce się ją czytać jeszcze raz i jeszcze raz itd.Mało jest takich książek które są w stanie zafascynować człowieka a jednak...
Ma Pan jakiś tajemniczy dar przekazywania tego co sam Pan widział w sposób doskonały.
Książka jest rewelacyjna i oby takich więcej!
Można rzec jedno:Dziękuje...
Jeszcze jedno:naprawdę świetne zdjęcia!

greatkris
Czwartek, 12.08.2010 15:14 (193)
Książka jest ogromnie zabawna (płakałam ze śmiechu na opowiadaniu japońskiego pisma), wciągająca, ale i wkurzająca! Dlaczego wkurzająca? Bo autor czasem nie dopowiada tej czy innej historii i aż mnie boli głowa od myślenia nad tymi zagadkami. Poza tym autor powinien zapewnić honorarium czytelnikom za czas spędzony nad lekturą - bo trudno się od niej oderwać żeby zarobić na życie:
- dziecko chodziło głodne, mąż warczał bo ogórki znalazły się jakimś cudem w pomidorowej, prasowanie czekało od dwóch tygodni, gary w zlewie groziły, że zwalą się sąsiadowi na głowę, a każda konieczność przerwania lektury na czas udania się do pracy powodowała rosnącą niechęć do szefa i współpracowników :).
Brakowało mi też zdjęć, które ilustrowałyby poszczególne księgi - na przykład: opowieść o Antonio - powinno być zdjęcie Antonia; opowieść o Comedor Lola i Kochasiu - zdjęcie comedora i Kochasia. Brak takich fotek tłumaczę sobie tylko jednym: widocznie autora obowiązywało Tabu. Ale może jestem trochę upierdliwa i TV zjadła moją wyobraźnię.
A'propos Tabu i magii: panie Wojtku! czy aby nie za dużo tej magii, czarów, sztuczek? Książka wspaniała, uduchowiona, mądra, ale jak patrzę na pana w "Boso przez świat" i czytam książkę to "mi się pan nie klei". W programie żywy realizm, wręcz czasami cynizm i pokpiwanie z "dziadka dzidka", a w książce szacunek i te inne co mi trochę nie pasują do Pana! Ale może tu też się za bardzo czepiam.
Podsumowując: kupiłam książki ("Gringo" i "Rio Anaconda") mężowi rok temu w prezencie. Połknął je w dwa tygodnie. Mnie wystarczyły cztery dni. Kupię każdą Pana książkę i polecę znajomym. Nieznajomym też.

aleksandra (alkozera@o2.pl)
Piątek, 20.08.2010 22:10 (194)
nie moge przestać o tym wszystkim myśleć, ta książka mnie "oczarowała", nie wiem czy to zasługa Pana, Indian czy jakiejś Mocy albo wszystwkiego po trochu ale jest po prostu niesamowita.nie zdawałam sobie sprawy że można przeżyć coś tak niezwykłego. zmienił Pan mój sposób patrzenia na życie i Indian, których życie duchowe i filozofia mnie zachwyciły.Dziękuję za każdy trud i przeciwności które musiał Pan pokonać aby ich znaleźć i podarować nam ten wspaniały prezent - Opowieść.i dziękuję za te słowa
"Ludzie błądzą, kiedy nie słuchają serca"
jakie to piękne

agadul (agatauss@hotmail.com)
Środa, 01.09.2010 07:59 (195)
To niesamowite, istnieją takie magiczne miejsca na świecie. Czuję jednak wielki żal, że cywilizacja i postęp idzie nie w tym kierunku co trzeba.
Książka super. Brakuje mi tylko zdjęcia tego kolibra.(a było w "testamencie" prawda?)

marchan
Niedziela, 31.10.2010 17:40 (196)
gdy czytałam "Rio Anacondę" to wydawało mi się, że to ja zgubiłam sie w złym lesie, prawie zleciałam AREOSOLEM i miałam wiele innych przygód ;] jest świetna! wydajemi się, że jest jeszcze lepsza niż "Gringo...", ponieważ jest napisana jak książka przygodowa (nawet częściami fantasty ;]) czasami czytelnikowi jest trudno uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę; ciekawe jak to jest mieć "skanowane myśli" przez czarownika szamana. A najważniejszą jej cechą jest to,że mozna ją czytać "x" razy .
Polecam ją wszystkim (a w szczególnosci tym, którzy wierzą w rzeczy niemożliwe ;))
Szkoda, że nie pokazał zdjęć z testamentu :)

Angel (vduwel@gazeta.pl)
Sobota, 06.11.2010 18:59 (197)
Zawsze myślałam, że kieruję się sercem a teraz dopiero czuję, że będę szła za głosem serca.
Nastroje w książce zmieniają się jak pogoda, czasami świeci słońce i pada deszcz, a czasami jest zimno, ciemno i strasznie.
Czuje się wiarę, moc i czary!
Tą książkę warto przeczytać!!!
Cejrowski właśnie po to żyje na tym świecie aby pokazywać nam drugą stronę świata.



Agnieszka Zet (milahera@interia.pl)
Wtorek, 09.11.2010 16:30 (198)
Magiczna

Karolina
Środa, 22.12.2010 05:31 (199)
dostałem pod choinkę, przeczytałem jednym tchem, niesamowita książka, pozostawia po sobie ślad w sercu, idiotyczne to zabrzmi brzmi, ale po jej przeczytaniu, nic już nie jest takie jak było,

na prawdę szkoda, że nasza niewiele warta cywilizacja pożera tych Dzikich

choć nie mają niczego, ich świat wydaje się kompletny i zbalansowany w odróżnieniu od tego w jakim my żyjemy - mamy tyle dóbr materialnych, udogodnień, ale co to wszystko jest warte i jaki ma sens ta nasza ciągła pogoń za kolejnymi rzeczami, za czasem który nam ucieka...

Piotr
Wtorek, 04.01.2011 23:07 (200)
To mój ulubiony cytat z tej książki:

"Porażka jest dobra. To porażki składają się na prawdziwy sukces. To one budują w tobie cechy niezbędne u zdobywcy."

Pocieszające ? Nie, raczej inspirujące!:-)
Pozdrawiam.

Natalia (nastka1988@op.pl)
Sobota, 29.01.2011 12:29 (201)
Właśnie skończyłam czytać "Rio Anaconda"
Dopiero teraz, ponieważ mam dopiero 16 lat i jakoś nie wyobrażam sobie siebie czytającej w ogóle jakąkolwiek książkę w wieku 11-12 lat.
Niezwykle podobała mi się część, w której "Czarownik" patrzył w lustro wody i widział tam Australię.
Długo się nad tym zastanawiałam. Mogłabym rozmyślać o tym patrząc w wodę jakiegoś jeziora, ale w mojej ubogiej w zbiorniki okolicy można jedynie zajrzeć do własnej muszli klozetowej.
Być może dlatego "Czarownik" uważał, że Pachamama jest idealnie okrągła jak kula. To są jednak tylko domysły.
W każdym razie czytając tę książkę nie mogłam się od niej oderwać. Chyba właśnie o to w tym chodzi, aby książka wciągała czytelnika.
Serdecznie kłaniam się wszystkim, którzy zechcieli przeczytać moją recenzję, ponieważ jako szesnastolatka nie odnajdę się w tym świecie wykształconych dziennikarzy i doświadczonych czytelników.
Chciałam bardzo podziękować panu Cejrowskiemu, za podzielenie się z czytelnikami własnymi wspomnieniami i przemyśleniami.

klaudia3695 (klaudia_3695@o2.pl)
Wtorek, 08.02.2011 16:19 (202)
Książki są niesamowite. Przeczytałam pierwszą "Gringo wśród...", a teraz drugą "Rio Anaconda". Rio Anaconda zmusza do myślenia, jest trudniejsza, wyzwala emocje....potem nawet ciężko zasnąć, jak się o tym wszystkim myśli...ten Czarownik chyba też czaruje przez książkę:)

Czekam na następną....kiedy będzie??? :)

dreams
Sobota, 12.02.2011 21:18 (203)
Przeczytałam jednym tchem...zresztą, jak i pozostałe pozycje. Świetne, wysmakowane, pisane "z duszą", książki dla konesera opowieści, dialogów i opisów sytuacyjnych. Rewelacyjne wyczucie atmosfery i unikalna umiejętność nazywania ...no właśnie, NIENAZWANEGO... i wszelkich emocji. Dla mnie, to książki z rodzaju "na niepogodę" :)

urwis (ferviduspon@republika.pl)
Wtorek, 15.02.2011 14:20 (204)
Książkę się czyta bardzo fajnie, nadal jak książkę podróżniczą. W bibliografii antropologów się jednak nie znajdzie i tu mam pewien problem - że wchodzisz, panie WC, w obszar Kapuścińskiego po Domosławskim, czyli zmniejszonej wiarygodności opisów. Natomiast zapewne jeśli utrata pierwotnego tekstu miało miejsce to raczej wskazywałbym wtedy na zabiegi miejscowych, polskich czarowników Carapana, którym ta książka zbytnio ujawnia naszą miejscową rzeczywistość.

astonhedge
Środa, 02.03.2011 23:15 (205)
Przeczytałam tę książkę i muszę przyznać że gdy się zacznie ją czytać ciężko przerwać. Ze smutkiem stwierdziłam że ta książka się kończy.

Ola D.
Poniedziałek, 07.03.2011 17:37 (206)
Właśnie skończyłem Rio Anacondę. Nie da się uniknąć porównać z Gringo, ale obie książki stawiam na równi. Gringo czytało się szybciej, było więcej akcji, więcej humoru. Anaconda to opowieść, która przenosi w inny świat...szczególnie ciekawe są te momenty, w których mowa jest o "magii", czyli telepatii, przepowiadaniu przyszłości..tych umiejętności szamańskich, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. A już jak narysował Australię to po prostu Z archiwum X i ta "dziwna woda"..aż trudno uwierzyć.

Wilder (radek555@poczta.fm)
Sobota, 09.07.2011 10:28 (207)
Przeczytałem "Rio Anaconda" wiele razy... po prostu nie mogę się od tej książki oderwać. Zbiera Pan wiele pochwał i słusznie. Książka, jak dla mnie, jest WYBITNA. Pański styl pisania przebija Arkadego Fiedlera, czy Tony-go Halika. Nie przesadzam. Czytając, miałem wrażenie, że jestem tam, obok Pana... że siedzę tam z Wami nad rzeką i moczę pięty... niesamowite uczucie... którego mi brakuje przy innych książkach (innych autorów).
"Rio Anaconda" to najlepsza książka jaką do tej pory przeczytałem. Czekam na więcej.

Bartek
lat 14


PS. Dziękuję za tą książkę i za to, że mogłem przeżyć świetną przygodę.

mr. Floyd (mr.Floyd97@interia.pl)
Środa, 10.08.2011 18:46 (208)
Witam panie Wojtku,przeczytałam właśnie pana kolejną ksiązke,,RIO ANACONDA,, i szkoda ze juz sie skończyła i nie było choć kilku kartek więcej zebym mogła czytac dalej.....

To niesamowite co pan przeżył i czego doświadczył.Dziekuje za to ze podzielił sie pan tymi przeżyciami z innymi(i równiez ze mną)Czytając pana ksiązke miałam wrażenie jakbym tam była i jakby to wszystko wydarzyło sie całkiem niedawno:)(choć mineło juz sporo czasu)Myslę,ze postapił pan wlaściwie niszcząc te klisze, dając tamtym ludziom prawo do spokojnej śmierci.Wydaje mi sie ,ze nic nie dzieje się bez przyczyny...Miejsca w których jestesmy,sytuacje w których sie znajdujemy,nowe doświadczenia i ludzie,których spotykamy na swojej drodze,to wszystko ma sens,gdzies nas prowadzi...Moze rzeczywiscie powinnismy iść za głosem serca,a wtedy znajdziemy odpowiedz na to gdzie zmierzamy.Od serca Kamila


kera (kera_125@wp.pl)
Czwartek, 10.11.2011 23:54 (209)
Przeczytałam już kilka razy Pana książkę. Za każdym razem gdy ją kończę bardzo żałuję. Czytając ,,Rio Anaconda'' przenosiłam się razem z Panem w te miejsca. Siedziałam nad rzeką, wspinałam się na górę, przechodziłam przez ,,mostek''. Ta książka jest wspaniała. Świetnie Pan pisze. Przeczytałam wiele książek ale najchętniej wracam do tych napisanych przez Pana. Gratuluję talentu. Czekam na więcej Pana książek.
Ola 15 lat.

Ola D.
Niedziela, 22.01.2012 16:10 (210)
Przygodę z pańskimi książkami zacząłem od Rio. Lubię Pana w telewizji, a pańskie poglądy mnie nie obchodzą, bo mam własne i nic mi do czyichś. Tak więc zacząłem od Rio zaparzając przedtem yerba mate, bo myślałem, że to mi pomoże lepiej poczuć atmosferę.
Wyruszyłem w podróż. Gdy nieopodal Villavicencio obrywałem w głowę zielonym krzesełkiem w zatłoczonym autobusie, a Pan siedząc obok mnie dyskretnie robił zdjęcia, siorbałem właśnie drugi łyk Yerby... Jak się potem okazało, ostatni. Byłem tak bardzo zajęty naszą podróżą, że dopiero w Mitu zorientowałem się, że moja Mate przeszła już dawno w terere. Bardzo niechętnie powiedziałem Panu "do jutra" i wróciłem na niedługo do Torunia z wielką nadzieją, że zaraz znajdę się w hamaku. Jednak moja senna wyobraźnia zawiodła mnie, co jedynie powiększyło moją radość, że już rano spotkaliśmy się w comedorze. Podróżowałem tak z Panem jeszcze dwa dni, gdy przyjąłem od Pana potężny cios z wiosła w potylicę. Zachciało się Panu zakończyć wyprawę! Upadłem twardo na mój domowy fotel i pozbierałem z trudem moje myśli z drzew i brzuchów piranii. Zlepiłem strzępy w luźną całość, a ona wyszeptała mi tylko jedno słowo... Gringooo... Piszę zatem do Pana z kolejnej podróży, ogarnięty przerażeniem, że strzępy mojego umysłu nie będą po niej miały już nic do powiedzenia. Mam więc nadzieję, że ma Pan w zamiarze je jeszcze trochę odratować i moja potylica nie będzie bardzo długo bolała między powrotem od dzikich plemion, a kolejną, nieznaną mi jeszcze wyprawą.

Sto lat, Panie Wojciechu, żeby jeszcze było sto lat wspólnej podróży.
Maks K. 15 lat

Maks.k (maks-007@wp.pl)
Piątek, 30.03.2012 22:52 (211)
Świetna książka panie Wojciechu przeczytałam calusieńką tak mnie wciągnęła jak mało która.
Czułam się jak bym sama była w tych wszystkich miejscach , wśród dzikich. Wspaniale Pan pisze książka ma moc tak silną, że trudno się od niej oderwać, wyobraźnia pracuje.
W dodatku książka z humorem było dużo śmiesznych sytuacji i dialogów pomiędzy Panem, a szamanem. Dziękuję, że chce pan się dzielić pasją podróżowania z innymi którzy tylko mogą pomarzyć o takich przygodach, egzotycznych podróżach.
Dziękuję i proszę o więcej takich książek. Pozdrawiam

Wiktoria (wiktoria168@amorki.pl)
Sobota, 12.05.2012 16:05 (212)
Przeczytałam "Gringo..." i "Rio Anaconda" jedną po drugiej... wręcz jednym tchem.
Gdy zaczęłam "Rio..." w pewnym momencie pomyślałam, że jej nie skończę, ale kilka stron dalej mnie pochłonęła całkowicie.
"Gringo..." to zbiór przygód, barwnie opisanych i z mnóstwem zabawnych sytuacji, a "Rio Anaconda"..... jest Magiczna... i zostawia "ślady na duszy słuchacza" jak prawdziwe Opowieści...


Patrycja.1290 (paatrycja.1290@gmail.com)
Niedziela, 03.06.2012 11:56 (213)
Pozostał niedosyt.... A było tak cudownie, miałam wrażenie, że siedzę obok i moczę pięty. Teraz czytam po kawałku mojemu mężowi, jest zachwycony. A kilka "indiańskich" słówek jakoś dziwnie nie chce wyjść z głowy ;)

Czy są może plany wydania audiobooka? Byłoby wspaniale.

IFKA (iffonka@interia.pl)
Wtorek, 10.07.2012 10:14 (214)
Wspaniała książka, dawno nie czytałam tak dobrej, a może nigdy!

jankiel (jankiel40@wp.pl)
Poniedziałek, 06.08.2012 17:18 (215)
dzisiaj skończyłem czytać-RIO-zeby napisac komentarzmusiałem troche ochłonac.REWELACJA .Przy okazji lektury znalazłem [ być moze ]odpowiedz na niektóre pytania ,które stawiałem sobie i światu

leloj (leloj@interia.pl)
Niedziela, 16.09.2012 17:09 (216)
Właśnie skończyłam czytać "Rio.." Jestem pod ogromnym wrażeniem. Od pierwszych stron ciekawa, zabawna i tajemnicza. Aż trudno uwierzyć, że Pan Wojciech przeżył taką przygodę. Trochę szkoda tej kliszy, ale za to moja poruszona wyobraźnia próbuje odtworzyć opisane obrazy. Dodatkowo czytając na głos (podczas usypiania mojego 3miesięcznego synka) wczuwałam się w każdą rolę. Trochę jakbym tam była :) Rewelacja! Z dotychczas przeczytanych podobała mi się najbardziej.
Pozdrawiam Pana Wojciecha i czekam na kolejne książki.

goody (agata.slowinska.83@gmail.com)
Piątek, 01.03.2013 14:03 (217)
czytam Pana książki zawsze na raz, bez przerw, są idealnym lekarstwem na nudę w zimowy wieczór, a jak pobudzają wyobrażnię

justina 94
Piątek, 29.03.2013 19:02 (218)
Szanowny Panie Cejrowski!
To jest właśnie jedna z tych Opowieści, po których następuje "kac książkowy", czyli niemoc sięgnięcia po kolejną lekturę, ponieważ wciąż przebywa się w świecie właśnie przeczytanej. I nie wiadomo co ze sobą zrobić, bo czytało się tak lekko i ochocza, aż nagle się skończyło.
Jest to jedno z najpiękniejszych uczuć na całym świecie. Przynajmniej dla mnie.
Dziękuję.


salamandra1992 (salamandra1992@gmail.com)
Niedziela, 05.05.2013 15:41 (219)
Właśnie skończyłam czytać Rio Anaconda i zrobiłam coś co nie było w moim stylu... Po przeczytaniu tak fascynującej książki wpisałam adres w wyszukiwarce i tak trafiłam na tę stronę. Ta książka jest genialna ! Choć czasami intrygowały mnie sprawy magii. Ciężko było mi w nie uwierzyć, zwłaszcza że jestem chrześcijanką... i zareagowałam dokładnie jak Pan momentami... próbowałam to racjonalnie wytłumaczyć. Pewnie i tak Pan tego nie przeczyta ale chciałam pogratulować i powiedzieć po prostu : SZACUN.

fruzia.8.$!v@ (fruzia@o2.pl)
Poniedziałek, 03.06.2013 19:09 (220)
Tak genialnej książki nie czytałam nigdy! "Gringo.." był fanstastyczny i myślałam że lepszej ksiażki Pan nie napisze, a tutaj taka niespodzianka! Śmiałam się do bólu brzucha czytając o Japończyku, pomocy młodej parze w ich pierwszym razie czy też młodych Indiankach, a niektóre akapity, by je zrozumieć i spróbować pojąć indiańską magię, czytałam po kilka razy.
Naprawdę dobra robota Panie Wojtku! :)

Nataliaa (natalia_141@o2.pl)
Sobota, 20.07.2013 21:22 (221)
Chapeau bas Panie Wojciechu ! Wspaniała lektura. Czytałam "Gringo ....." byłam zachwycona. "Rio... jednak to mistrzostwo świata. Ale po co były te baniaki z benzyną i co się z nimi stało???? ....ot tak się zastanawiam :)

KasiaN71 (kasia_naj@o2.pl)
Czwartek, 25.07.2013 18:33 (222)
Panie Wojtku . Każdy posiadacz książek Pana autorstwa powinien być dumnym posiadaczem dzieła jakie jest ,, RIO ANACONDA ,, i w istocie tak jest bo, inaczej nikt by się nie zdecydował na zakup, oczywiście są wyjątki ale i te wyjątki nieraz zmieniali zdanie . Książka jest genialna . po prostu GENIALNA .

Gasa (kjurczak111@wp.pl)
Piątek, 27.12.2013 19:33 (223)
Panie Wojciechu "Rio Anaconda" to fantastyczna książka kiedy się ją czyta nie sposób się oderwać jest pan wspaniałym podróżnikiem i moim ulubionym pisarzem życzę dużo zdrowia i weny by pisać tak wspaniałe książki jak Rio pozdrawiam. Teraz czekam na nową książkę "Wyspa na prerii"


Sobota, 12.04.2014 19:52 (224)
Uwaga, to jest przestroga dla każdego, komu Rio wpadnie w ręce - ta książka absolutnie nie nadaje się do poduszki!!! Masz gwarantowaną zarwaną noc a domownicy i sąsiedzi będą regularnie budzeni salwami śmiechu. Zasadniczą wadą książki jest to, że w ogóle się kończy. Panie Wojtku, jestem pewna, że wykrzesałby Pan jeszcze materiał na chociaż drugą część tej opowieści proooooszę. Piękna to i wzruszająca opowieść. Właściwie słów mi brak żeby opisać zachwyt, jakiego doznawałam czytając, w szczególności części dotyczącej duchowej strony życia czarowników i szamanów. Wiem, że to wszystko jest prawdą a najlepszym guru jest natura. Na dobrą sprawę ludzie myślący sercem mogą znaleźć "kontakt" z takim czarownikiem bez ruszania się z domu ;) Wielki szacun Panie Wojtku dla Pana, że żyje Pan zgodnie ze swoim sercem dając przy tym innym tyle dobrych emocji...Jednocześnie ocalił Pan bezcenną wiedzę o wolnych ludziach, jacy jeszcze pewnie żyją na tej planecie. Wolność daje również zajmowanie się tym, co się kocha a czytając Pana książki to się czuje. Gratuluję, bardzo dziękuję i koniecznie proszę o więcej :)

JoannaB (jolanta.brzezicka@poczta.fm)
Niedziela, 24.04.2016 14:55 (225)
Nie jesteś zalogowany. Prawo do zamieszczania recenzji mają tylko zalogowani użytkownicy systemu.
Copyright © Wojciech Cejrowski 2005 - 2017
Projekt i wykonanie Agnieszka Rajczak, kodowanie Marek Łaptaszyński. Wszystko pod czujnym nadzorem WC...