Strona główna

Boso do... Szczecina!
26.06.2017 g. 18.oo
więcej >>>

Boso do... Bydgoszczy!
29.06.2017 g. 19.oo
więcej >>>

Boso do... Gdyni!
24.07.2017 g. 19.oo
więcej >>>
Więcej wydarzeń >>>
Moje zapiski bieżące oraz Wasze odpiski i reakcje
Archiwum
Szukaj
Książki moje i nie tylkoROZWIŃ / ZWIŃ
"Rio Anaconda"
"Gringo wśród dzikich..."
"Gringo ..." (zapachowa)
"Podróżnik WC"
"WC na końcu Orinoko"
"Sól do oka"
"Młot na lewicę"
"Kołtun się jeży"
Biblioteka "Poznaj Świat"
Audycje radioweROZWIŃ / ZWIŃ
Pocztówka dźwiękowa
Audycja podzwrotnikowa
Trójka Przekracza Granice
Na drugim końcu globusa
Lista Przebojów Country
Stajnia WC
WC w telewizjiROZWIŃ / ZWIŃ
Boso przez świat
Podróże z żartem
Z kamerą wśród ludzi
WC Kwadrans
Zdjęcia mojego autorstwa, głównie z wyprawa w tropiki...
Opowieści, mapy, itp.ROZWIŃ / ZWIŃ
Sterta wywiadów
Sterta wycinków
Opowieści
Mapy
Country
Yerba Mate
Życiorys WC
Zdjęcia, okładki, informacje prasowe
Jestem do wynajęcia - może któraś z moich ofert się nada
Sklep kolonialny
Telepapuga
Tu można kupić bilety na WC SHOW i inne imprezy
Wyprawy dla Was
Gdyby ktoś chciał do mnie napisać, to proszę
Tu się możecie zarejestrować, zalogować i wylogować

in English

Środa, 26.04.2017
środa, 26 IV 2017
 
Myślałem że pęknę ze śmiechu. Prawie zmoczyłem fotel. I - jak mawiał mój ś.p. Ojciec - śmiałem się tak, że "aż mi bąble z nosa szły".
Otóż w piątek kupiłem przez internet (to ważne!) rewolwer dla mojej Mamusi. Najprostszy, intuicyjny sprzęt z bębenkiem na sześć naboi - coś co każdy z Państwa widywał w wielu filmach. Ruger, model obecny wiele lat na standardowym wyposażeniu policji - dlatego znany z filmów. Mojej Mamie też i o to chodziło.
Mama nie jest oswojona z bronią, a jednocześnie mamy tu węże. Na prerii węże to normalka. Mama boi się wychodzić sama przed dom, bo... węże. Śrutówka to dla Mamy rzecz za duża i nieporęczna, choć na węże byłaby najlepsza. Pistolet dla Mamy za trudny, nieoswojony, nie wiadomo jak przeładować, a ten prosty rewolwer, do którego dokupiłem (również on line) naboje śrutowe (łatwiej wcelować w węża), ten prosty rewolwer obsłuży każdy bez instrukcji, bez treningu. No i sześć strzałów wystarczy nawet gdyby kilka pierwszych było chybionych.
Siedząc przed telewizorem, popatrując jednym okiem na wiadomości dot. Korei, kupiłem ten rewolwer w piątek wieczorem za pomocą komputera rozłożonego na kolanach. Mogli mi go dostarczyć do domu, ale za dodatkowe 30 dolców, bo broń wymaga specjalnego kuriera. Wybrałem więc opcję za darmo - oni dostarczają do wskazanego sklepu z bronią a ja sobie odbieram w tym sklepie. Miało to trwać dwa dni robocze. Minęła sobota, minęła niedziela, minęły dwa robocze, jest środa, dzień trzeci, dzwonię do nich, pytam... oni upss - przepraszają i każą mi poczekać na linii, podczas, gdy "zaraz coś wymyślą". Czekam na linii i... wtedy właśnie zacząłem ze śmiechu puszczać bąble nosem. Na takich liniach gra zawsze muzyczka. Byle jaka, do windy, albo jakaś wesolutka, co jest tym bardziej wkurzające, im dłużej wisisz czekając. A co puszczali w internetowej hurtowni z bronią? Spodziewałem się country, a oni puścili Mozarta. Jakoś tak mi nie pasowała ta muzyka klasyczna do sklepu z bronią dla rednecków, że zacząłem się śmiać.
- Co się Pan tak śmieje? - pyta babeczka w telefonie.
- Z tej muzyki, którą puszczacie.
- Tak. Wszystkich śmieszy. Szef kazał to kiedyś puścić jako żart, na jeden dzień, kiedy mieliśmy wyprzedaż broni niemieckiej. Wie Pan: Mozart, niemiecka...
- Wiem. I?
- I potem jakoś tak się wszyscy ubawili, że zostawiliśmy. Tak do nas nie pasuje, że aż... pasuje.
- Zgoda. A co z moim rewolwerem dla Mamusi?
- Załatwiłam. Pan sobie w swoim sklepie na wsi odbierze ich egzemplarz, a my im za dwa dni oddamy pański. Przepraszam, że nie doszło na czas. W ramach rekompensaty nie policzymy Panu za naboje, OK?
- OK! Dziękuję.
- Ma Pan węże... Sądząc po nabojach, Pan ma.
- Wszyscy mają, Pani nie ma?
- Ja siedzę na linii w Montanie. Mam śnieg. I wszyscy mają.
- U nas też wszyscy mają.
- W Arizonie ???
- Raz na pięć lat, przez godzinę.
wc

Jeśli ktoś chciałby dodać coś od siebie, to proszę bardzo:
Można użyć formularza, który jest na dole, po drodze mijając karteczki zostawione przez poprzednich gości odwiedzających tę stronę. Autor nie odpowiada za treść cudzych wpisów - wyłącznie za swoje.
Aha, i niezbyt często odpowiada na Wasze dopiski. Ale - uwaga! - czasami odpowiada, a to nie zawsze bywa przyjemne. Choć zawsze na temat.


Nie jesteś zalogowany. Prawo do zamieszczania komentarzy mają tylko zalogowani użytkownicy systemu.

Copyright © Wojciech Cejrowski 2005 - 2017
Projekt i wykonanie Agnieszka Rajczak, kodowanie Marek Łaptaszyński. Wszystko pod czujnym nadzorem WC...