Strona główna

Boso do... Szczecina!
26.06.2017 g. 18.oo
więcej >>>

Boso do... Bydgoszczy!
29.06.2017 g. 19.oo
więcej >>>

Boso do... Gdyni!
24.07.2017 g. 19.oo
więcej >>>
Więcej wydarzeń >>>
Moje zapiski bieżące oraz Wasze odpiski i reakcje
Archiwum
Szukaj
Książki moje i nie tylkoROZWIŃ / ZWIŃ
"Rio Anaconda"
"Gringo wśród dzikich..."
"Gringo ..." (zapachowa)
"Podróżnik WC"
"WC na końcu Orinoko"
"Sól do oka"
"Młot na lewicę"
"Kołtun się jeży"
Biblioteka "Poznaj Świat"
Audycje radioweROZWIŃ / ZWIŃ
Pocztówka dźwiękowa
Audycja podzwrotnikowa
Trójka Przekracza Granice
Na drugim końcu globusa
Lista Przebojów Country
Stajnia WC
WC w telewizjiROZWIŃ / ZWIŃ
Boso przez świat
Podróże z żartem
Z kamerą wśród ludzi
WC Kwadrans
Zdjęcia mojego autorstwa, głównie z wyprawa w tropiki...
Opowieści, mapy, itp.ROZWIŃ / ZWIŃ
Sterta wywiadów
Sterta wycinków
Opowieści
Mapy
Country
Yerba Mate
Życiorys WC
Zdjęcia, okładki, informacje prasowe
Jestem do wynajęcia - może któraś z moich ofert się nada
Sklep kolonialny
Telepapuga
Tu można kupić bilety na WC SHOW i inne imprezy
Wyprawy dla Was
Gdyby ktoś chciał do mnie napisać, to proszę
Tu się możecie zarejestrować, zalogować i wylogować

in English

Poniedziałek, 16.04.2012
SŁOWO DO MATURZYSTÓW
 
Mój Stryj poszedł do fryzjera.
Poszedł tam z psem.
Jest to jedyny taki fryzjer w mieście, który z jednej strony Salonu strzyże psy, a z drugiej ludzi. Takie rozwiązanie może na pierwszy rzut oka wyglądać śmiesznie, dziwnie lub obraźliwie ("strzyżemy także psy" - napisano na drzwiach), ale sprawdza się. Klientów jest tylu, że trzeba się umawiać z wyprzedzeniem. Wiele osób wybiera tę opcję, bo za jedną wizytą odrabia dwa strzyżenia - dla siebie jedno, drugie dla psa.

W sobotę jedliśmy ze Stryjem śniadanie. Pod nogami w kuchni plątał się ten jego pies. Kiedyś miał jakieś normalne imię, ale teraz wołają na niego: Niusiek. Nawet nie pytam od czego pochodzi to zdrobnienie, bo już nikt nie pamięta - to bardzo stary pies.

Jest wielkości dwóch kapci, więc łatwo go niechcący podeptać. Kiedyś był sprawny jak wydra i zawsze zdążał uciec spod nóg - nie trzeba się nim było martwić. Niestety z wiekiem rusza się dużo wolniej... Ale stryj też rusza się wolniej, niż w czasach młodości Niuśka, więc nikt nikogo nie depcze.

Usiadłem w kącie. Stryj robił jajecznicę ze "swoyskych jajóff" i opowiadał:

Byliśmy z Niuśkiem u fryzjera. Dlatego Niusiek taki łysy. Kiedyś mu zostawiałem więcej sierści, ale teraz jedno strzyżenie kosztuje 75 złotych, więc każę golić na krótko. Dwa razy na rok musi wystarczyć! Mamy tego samego fryzjera, takie same siwe włosy, ale ja za jedno strzyżenie Niuśka mógłbym chodzić do fryzjera przez rok. Moja głowa warta tylko dziesięć złotych. I Niusiek jeszcze ciasteczko dostaje na koniec za dobre sprawowanie, że łaskawie nie pogryzł pana fryzjera, że mu nie uciekł, że nie napryskał na Salon, że się nie wysiurał do wanny.

Zapytałem jak stary jest Niusiek?
Stryj odpowiedział po swojemu, że Niusiek w tym roku będzie robił maturę.

Po śniadaniu poszedłem do siebie i zainspirowany gadką o maturze postanowiłem sprawdzić czy jeszcze byłby w stanie dzisiaj zdać maturę. Najpierw wyszukałem zadania maturalne z matematyki. Te które dają teraz.
Były podejrzanie łatwe.
Wyszukałem więc zadania maturalne z czasów, gdy sam zdawałem maturę. (Kiedy to było? Stan wojenny, PRL, ludzie generała Jaruzelskiego zatłukli pałami na śmierć Grzegorza Przemyka - maturzystę z mojego liceum. Proszę sobie "wyguglować" rok i okoliczności.) Te stare zadania maturalne z "moich czasów" byłyby teraz za trudne - coś tam policzyłem, ale nie byłem pewien czy poprawnie.

Zadzwoniłem do kolegi, który wykłada fizykę teoretyczną na Uniwersytecie i pytam go o poziom tamtych naszych matur w stosunku do dzisiejszego. Zaśmiał się i mówi tak: Stary, to co myśmy mieli na maturze, dzisiaj robi się na trzecim roku studiów, ale uważaj... SPECJALISTYCZNYCH!
Podziękowałem koledze, bo teraz wiem, co napisać tegorocznym Maturzystom:

MATURY BĘDĄ ŁATWE !!!

PS
A dlaczego będą łatwe? Bo władza chce żebyście byli debilami, żebyście nic nie umieli, więc rozdaje te matury i dyplomy za nic.

Jeśli ktoś chciałby dodać coś od siebie, to proszę bardzo:
Można użyć formularza, który jest na dole, po drodze mijając karteczki zostawione przez poprzednich gości odwiedzających tę stronę. Autor nie odpowiada za treść cudzych wpisów - wyłącznie za swoje.
Aha, i niezbyt często odpowiada na Wasze dopiski. Ale - uwaga! - czasami odpowiada, a to nie zawsze bywa przyjemne. Choć zawsze na temat.


» 1 « | 2 | 3 | 
Pokaż wszystkie wpisy |
Brawo Panie Wojciechu!

Ktoś w końcu ma odwagę napisać prawdę o patologi pseudo wykształcenia.

Dobra robota!
Brawo!

rudkit
Poniedziałek, 16.04.2012 20:34 (1)
Przykre, ale prawdziwe.
Na uczelniach wyższych sprawa ma się całkiem podobnie.

Flaco
Poniedziałek, 16.04.2012 21:52 (2)
Ja byłam pierwszym rocznikiem, który pisał nową maturę i już wtedy mi się to nie podobało, mimo że byłam młoda. Te matury w ogóle nawet wiedzy nie sprawdzają, można niewiele wiedzieć i zdać maturę lepiej ,niż ktoś kto naprawdę wiedzę na dany temat posiada. To zła selekcja...Do tego zamknięta jest droga na niektóre kierunki bo nie ma egzaminów na studia.
Moje wrażenie jest takie, że ta władza chce by ludzie wydawali pieniądze na studia, potem nie mieli pracy i wyjeżdżali za granicę na zwykłych roboli dla Niemców albo Anglików!Bo właśnie ta świadomość, że masz wyższe wykształcenie, przyłożyłeś się i nie olałeś wszystkiego, a teraz musisz i tak pracować fizycznie, załamuje psychikę...sama jestem w takiej sytuacji, więc wiem...

Pozdrawiam serdecznie

Doroti1986
Wtorek, 17.04.2012 12:17 (3)
Niestety, wprowadzenie klucza na maturze zupełnie uniemożliwiło jakiekolwiek logiczne i twórcze myślenie maturzystów...
Albo człowiek myśl tak jak egzaminator (wódz?), albo nie zda.

Szuder
Wtorek, 17.04.2012 13:48 (4)
Prawda Panie Wojciechu.

Pamiętam, kiedy na germanistykę trafił pierwszy rocznik studentów, którzy chodzili do gimnazjum. Należało wówczas wprowadzić "zajęcia wyrównawcze" prowadzone przez studentów wyższych lat... Pierwsze dwa semestry wykładowcy nie wiedzieli, co robić i zgaduję, że obniżyli poziom na tyle drastycznie, żeby nie musieć wywalać 90% rocznika z uczelni...
A nowa matura to mi przypomina poziomem dawne egzaminy wstępne do szkół średnich i nie rozumiem osób, którzy np zamiast uciekać z kraju za pracą studiują byle co, bo niby PAPIER jest ważny. Ok - kończę i idę gdzieś, gdzie bez papieru rzeczywiście się nie obejdę:)


Jupilerro
Wtorek, 17.04.2012 14:34 (5)
Człowieku Wojciechu - DOKŁADNIE. Istota i konkluzja jest oczywiście zawarta w Twoim P.S. Mamy tu strasznie tragiczną powtórkę z historii. Wtedy się nie daliśmy, a teraz wchodzimy w to na własne życzenie. Mój znajomy, który wykłada i egzaminuje gdzieś w Polsce na Wydziale Prawa (magisterskim) powiedział, że studenci w ogóle nie kojarzą co to był Katyń, mało tego, że nie kojarzą ... dooobra, nie będziemy się negatywnie nakręcali. Uff...

LubomirPolak
Wtorek, 17.04.2012 15:07 (6)
Jestem tegoroczną maturzystką i zgadzam się, że stare matury były trudniejsze. Lecz wtedy był też zupełnie inny system nauczania niż teraz. Z tego co rozmawiam z rodzicami, kiedyś uczono bardziej życiowo, teraz bywa tak, że nauczyciele się nawet nie starają, a co do materiału, jest tego zdecydowanie za dużo i do nieczego mi się to nie przyda. Uczeń nie jest w stanie nauczyć sie wszystkiego czego się od nas oczekuje i czasami trzeba poświęcać inne przedmioty, aby nauczyć się czegoś innego. Newet, jeśli się nauczę to za tydzień większości się już nie pamięta. Cały system ekukacji należałoby zbudować jeszcze raz! Pozdrawiam :)

Bryśka
Wtorek, 17.04.2012 16:47 (7)
Witam p Wojtku! Jako tegoroczna maturzystka mogę przyznać Panu rację ale tylko z jednej strony. Matematyka owszem, będzie łatwa, inaczej- łatwo będzie ją zdać. Gorzej z j. polskim, który bynajmniej nie jest sprawdzeniem naszej wiedzy z dziedziny literatury czy znajomości języka chociażby - w części pierwszej, nie mówiąc już o pracy pisemnej, która choćby była na bardzo dobrym poziomie, nie pisząc o tym co układający klucz miał na myśli nie uzyska dobrego z niej wyniku. A tak w ogóle to ta szkoła i studia teraz to pic na wodę i tyle... Nic się nie wynosi poza papierem, trzeba się kształcić poza szkołą i już. Pozdrawiam serdecznie!

Olun
Wtorek, 17.04.2012 16:58 (8)
Otóż to, zgadzam się w 100 procentach. Piszę w tym roku maturę i muszę przyznać, że egzaminy próbne były po prostu banalne. Żeby nie zdać matematyki, trzeba być głowonogiem. Co roku coś wyrzucają z wymagań. Wystarczy spojrzeć na Litwę - tam nauczanie matematyki w szkole średniej jest takie samo jak u nas na 2-3 roku studiów. Ścisłych oczywiście. Ale to wciąż dla naszego rządu za dużo, ponieważ od tego roku w szkołach średnich zamiast np. historii będą zajęcia z przedmiotu "Zdrowie i uroda". Jeśli teraz pisze Pan, że matura będzie łatwa, to strach pomyśleć co powie Pan za trzy lata, gdy będą ją zdawać ci, którzy nie będą mieli bladego pojęcia o historii swojego narodu.

Z kolei matura z języka polskiego sprawdza przede wszystkim umiejętność lania wody i pisania streszczeń lektur, bo tak najłatwiej wstrzelić się w klucz. Własne myślenie zostaje zablokowane. Trzeba się podporządkować - i do tego dąży rząd. Potem podniesie nam VAT do 80%, wprowadzi emerytury od 100 roku życia, a ludzie będą jak te osły cieszyć się i dalej głosować na Platformę...

Fokmen
Wtorek, 17.04.2012 16:59 (9)
Oj nie tylko nie podoba mi się sytuacja na poziomie liceum gdzie poziom jest żenujący(no może nie samo liceum, bo to zależy bardzo od nauczyciela, ale matura jako taka), ale również podejście do nauki czy studiowania. Byłam zszokowana, że trafiały się u mnie na roku osoby, które przychodziły na ten kierunek 'bo się opłaci'. Co? Dwa języki, studiować, w tym chiński TYLKO 'bo się opłaca?' Bardzo szybko wylatywali, odpadali sfrustrowani sytuacją 'bo ich koledzy z innych kierunków nie muszą chodzić na zajęcia' bo 'ich koledzy nie mają tyle nauki'. A chińczycy nas uczący są bezwzględni więc nie ma litości dla obiboków. Ja czegoś tu nie rozumiem, albo moje podejście nie jest takie jakie powinno. Ja idę na studia żeby być w czymś najlepsza lub przynajmniej dobra i aby był to mój atut. Praktyczne zastosowanie pewnej wiedzy którą pozyskałam. Co, mam zakończyć studia i być 'tłumaczem' na papierku, który umie powiedzieć najwyżej 'ni hao'? Żenujące. Ale na uczelnie akurat nie narzekam, pilnują, uczą, urządzają imprezy tematyczne, nawiązują do kultury. Jest ok!

Co do matury - zdawałam 7 przedmiotów. W porównaniu z obecną ilością materiału na studiach owa matura była.... bzdurą ;)

Pozdrawiam!

paninikt
Wtorek, 17.04.2012 17:05 (10)
Czy ktoś zna adres strony na której można by było znaleźć maturę z 1983 roku?

matura
Wtorek, 17.04.2012 17:33 (11)
Panie Wojtku...jak Pan sprawnie i pięknie rozpoczyna i przechodzi do tematu - stryj...pies....fryzjer...matura.... Aż się prosi z tych wpisów w "dzienniku" zrobić książkę lub program "Boso przez Polskę".
A co do jakości kształcenia, to akurat jestem w jakimś sensie na bieżąco. W domu studiują prawie wszyscy domownicy (ci akurat solidnie, bo na dobrej uczelni). W ostatniej pracy studiowali prawie wszyscy współpracownicy. Trochę się dziwiłem, dlaczego taki pęd do "wiedzy" w narodzie, ale od dłuższego czasu zmuszony jestem uważnie studiować ogłoszenia dla osób poszukujących pracy i już się nie dziwię. Moda jakaś taka, żeby wszyscy pracownicy byli co najmniej licencjatami czy może pracodawcy mają kompleksy? Do tego co najmniej komunikatywnie znać trzeba choć jeden język obcy. Wszyscy! Handlowcy, sprzątaczki, kierowcy, księgowe, magazynierzy, monterzy i sprzedawcy w warzywniaku w Pcimiu Dolnym! Zgodnie z zasadami ekonomii, jeśli jest popyt, to musi wzrosnąć najpierw cena a następnie podaż - w tym przypadku podaż licencjatów i magistrów. No i jak to wygląda w statystykach!! Prawie 20% rodaków ma "wyższe wykształcenie"! Tylko....jak się robi taśmowo najpierw maturzystów a następnie magistrów, to jakość jest również...taśmowa. Tacy licencjaci NIE potrafią pisać w ojczystym języku, i o sprawdzenie swoich pism do klientów (czy treść jest zrozumiała i bez błędów) proszą mniej wykształconych kolegów, którzy mają tylko matury, ale z dawnych czasów. Nie rozumieją treści pism, które otrzymują, treści umów itp. Obecnie prawie nikt nie czyta już nie tylko "jakichś" książek, ale nawet lektur szkolnych, czy pozycji ważnych z punktu widzenia kierunku studiów. Czyta się tylko opracowania, streszczenia lub wybrane rozdziały. Po wprowadzeniu (jeśli się ono uda) najnowszych zmian w edukacji, polegających na zastąpieniu książek papierowych ich elektronicznymi wersjami i ogólnie na zinformatyzowaniu nauczania, następne pokolenie nie będzie potrafiło podpisać się inaczej jak za pomocą klawiatury. Już teraz widzę jak zanika umiejętność ręcznego pisania, a co za tym idzie zanika również znajomość zasad ortografii, bo przecież komputer sam wszystko poprawia. Znam osobę, która codziennie jeździ autobusem ze studentami Akademii Medycznej. Słucha ich rozmów i jest przerażona Mówiła mi, że zaczęła bać się wizyty u lekarza! Słuchaj - mówi mi - jeśli oni wszyscy są takim i samymi analfabetami, studiowali tak samo, tak samo ściągali, zdobywali jakieś absolutne niezbędne minimum wiedzy, to lepiej iść do szamana. Taki to przynajmniej coś potrafi bo się uczył!

cedarek
Wtorek, 17.04.2012 18:09 (12)
panie Wojtku, ja pana lubię,podziwiam i w wielu kwestiach sie zgadzam, ale w tej akurat nie.
Po pierwsze, matura na poziomie podstawowym z matemetyki (a zakladam ze do tej pan siegal) od roku 2010 jest obowiazkowa dla kazdego (tak,tak..tak jak kiedys) wiec poziom nie moze byc wysrubowany. jest taki, ze zda go kazdy kto uczeszczal na lekcje matematyki. Ja na maturze nastawialm sie na jezyki obce i nie rozumiem po co mialabym szczegolnie zakuwac do Królowej Nauk, ktora mi sie nie przyda...
No i tak a propos moja mama zdawala mature w roku 1985. podchodzila do matury rozszerzonej (byla w klasie mat-fiz i matura rozszerzona z matmy byla obowiazkowa, co z tego ze wybierala sie na germanistyke?ot,absurd PRLu).Dostala 4 zadania otwarte,z czego jedno umiala zrobic,drugie spisala,z trzecim sam pan dyrektor-fizyk mial problem po czym sie okazalo ze w zadaniu jest blad....wiec niech pan nie kadzi o "starych dobrych czasach".
Przygotowanie na studia bylo zerowe a matura byla "sztuka sama w sobie"
To moja opinia
Pozdrawiam

marysiek91
Wtorek, 17.04.2012 18:17 (13)
panie Wojtku, ja pana lubię,podziwiam i w wielu kwestiach sie zgadzam, ale w tej akurat nie.
Po pierwsze, matura na poziomie podstawowym z matemetyki (a zakladam ze do tej pan siegal) od roku 2010 jest obowiazkowa dla kazdego (tak,tak..tak jak kiedys) wiec poziom nie moze byc wysrubowany. jest taki, ze zda go kazdy kto uczeszczal na lekcje matematyki. Ja na maturze nastawialm sie na jezyki obce i nie rozumiem po co mialabym szczegolnie zakuwac do Królowej Nauk, ktora mi sie nie przyda...
No i tak a propos moja mama zdawala mature w roku 1985. podchodzila do matury rozszerzonej (byla w klasie mat-fiz i matura rozszerzona z matmy byla obowiazkowa, co z tego ze wybierala sie na germanistyke?ot,absurd PRLu).Dostala 4 zadania otwarte,z czego jedno umiala zrobic,drugie spisala,z trzecim sam pan dyrektor-fizyk mial problem po czym sie okazalo ze w zadaniu jest blad....wiec niech pan nie kadzi o "starych dobrych czasach".
Przygotowanie na studia bylo zerowe a matura byla "sztuka sama w sobie"
To moja opinia
Pozdrawiam

marysiek91
Wtorek, 17.04.2012 18:17 (14)
panie Wojtku, ja pana lubię,podziwiam i w wielu kwestiach sie zgadzam, ale w tej akurat nie.
Po pierwsze, matura na poziomie podstawowym z matemetyki (a zakladam ze do tej pan siegal) od roku 2010 jest obowiazkowa dla kazdego (tak,tak..tak jak kiedys) wiec poziom nie moze byc wysrubowany. jest taki, ze zda go kazdy kto uczeszczal na lekcje matematyki. Ja na maturze nastawialm sie na jezyki obce i nie rozumiem po co mialabym szczegolnie zakuwac do Królowej Nauk, ktora mi sie nie przyda...
No i tak a propos moja mama zdawala mature w roku 1985. podchodzila do matury rozszerzonej (byla w klasie mat-fiz i matura rozszerzona z matmy byla obowiazkowa, co z tego ze wybierala sie na germanistyke?ot,absurd PRLu).Dostala 4 zadania otwarte,z czego jedno umiala zrobic,drugie spisala,z trzecim sam pan dyrektor-fizyk mial problem po czym sie okazalo ze w zadaniu jest blad....wiec niech pan nie kadzi o "starych dobrych czasach".
Przygotowanie na studia bylo zerowe a matura byla "sztuka sama w sobie"
To moja opinia
Pozdrawiam

marysiek91
Wtorek, 17.04.2012 18:17 (15)
Kreatywni ludzie są władzy niepotrzebni, takim ciężko się rządzi. Tacy maja własne zdanie i często się buntują. Łatwiej jest "wychować" sobie pokolenie wyborców myślących według pewnego klucza, który to zostanie im podsunięty przez media.
Co jak co, ale władzę mamy sprytną.
MATURA TO BZDURA :)

MOTABA
Wtorek, 17.04.2012 19:29 (16)
Witam !
Trzy lata temu zdałem matura i przyznam nie jest to wielkim wyczynem. Dobry wynik z matury podstawowej można uzyskać nie przykładając się zbytnio do nauki. Jednak zdanie matury podstawowej, nie daje możliwości dostania się na dobre studia, a przecież wszyscy o to walczymy. Dlatego wypada zdawać również wybrane przedmioty na poziomie rozszerzonym, co już nie jest rzeczą banalną. Nie chce polemizować, czy obecny system jest dobry, czy kiedyś było lepiej, bo dość już jest komentarzy tego typu na internecie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że poziom nauki wcale się tak nie obniżył, jakby się mogło wydawać. Po prostu jest większy do niej dostęp. Przyjęło się, że człowiek bez studiów nie poradzi sobie w życiu i coś tam trzeba skończyć, dlatego powstały jakieś śmieszne kierunki, gdzie uzyskanie tytułu mgr jest rzeczą prostą. Nie zapominajmy jednak, że w Polsce znajdują się dobre uczelnie z dobrymi kierunkami, gdzie poziom jest naprawdę wysoki. Wystarczy popatrzeć na osiągnięcia z robotyki (ten temat jest mi szczególnie bliski). Skoro Pański kolega porównuje starą maturę z dzisiejszymi studiami wynika to że wykłada na jakiś kiepskich kierunkach, gdzie poziom jest niski (a tu się zgodzę, jest takich sporo).
Podsumowując, bo już chyba za dużo się rozpisałem. Nie ma co naśmiewać się z dzisiejszych matur, bo wiadomo, że zdać się zda, ale wyniki później decydują o naszych dalszych losach, a zdobyta wiedza czy poradzimy sobie na takich studiach.

diso
Wtorek, 17.04.2012 19:44 (17)
Panie Wojciechu!
Po przeczytaniu dzisiaj wyroku na prof. Legutkę jestem w szoku i strachu!! Czy nas za chwilę jakiś "niezawisły" sędzia nie skaże na jakąś karę? I jeszcze do Marysiek'91. Przepraszam Cię, ale piszesz bzdury! Pan Wojciech ma rację. Błąd w zadaniu zawsze się mógł przytrafić, ale dawniej wymagano wiedzy i słaby uczeń oblewał maturę. Dziś poziom wiedzy jest żenujący. Osoby które są na studiach, w 1985r. nie skończyłyby podstawówki!!!

rudkit
Wtorek, 17.04.2012 19:46 (18)
niestety popieram w 100% ale temat jest bardziej złożony.
Największym błędem rządu poza maturami jest wprowadzenie gimnazjum
i rozbicie nauki. Na szczęście mnie to jeszcze ominęło ale mam porównanie z moimi młodszymi siostrami i jestem przerażony czego się uczą.
Same uczelnie wyższe też powinny się opanować bo dla nich uczelnia
stała się po prostu świetnym biznesem.
Natomiast rodzice niech przestaną naciskać na dzieci żeby szły na studia bo ważny jest papier. Przy takiej sytuacji jaka jest teraz, nawet dokument z szanowanej kiedyś politechniki warszawskiej jest wart tyle co papier toaletowy.
Rząd jest jaki jest, ale liczę że szkoły zaczną filtrować uczniów a część z nich niech uczy się zawodu bo takich ludzi niedługo braknie.

iskra
Wtorek, 17.04.2012 19:52 (19)
To jest ten formularz?


Anna Zofia
Wtorek, 17.04.2012 20:16 (20)
» 1 « | 2 | 3 | 
Pokaż wszystkie wpisy |

Nie jesteś zalogowany. Prawo do zamieszczania komentarzy mają tylko zalogowani użytkownicy systemu.

Copyright © Wojciech Cejrowski 2005 - 2017
Projekt i wykonanie Agnieszka Rajczak, kodowanie Marek Łaptaszyński. Wszystko pod czujnym nadzorem WC...